Jordan, Michael

8.10.1993. Motywy decyzji najsławniejszego koszykarza świata Michaela Jordana o rozstaniu z NBA są co najmniej dwuznaczne.
Po środowej konferencji prasowej, na której najlepszy i najpopularniejszy koszykarz świata Michael Jordan oświadczył, że odchodzi z wielkiej koszykówki, nie tylko sympatycy zawodowej ligi NBA są zaszokowani. Nikt, nawet znane postacie NBA i środowiska sportowego w USA - mimo niezwykle eleganckich, wręcz dyplomatycznych wypowiedzi - nie potrafi do końca zrozumieć zaskakującej decyzji gwiazdora Chicago Bulls. Rozpaczliwego pytania "dlaczego" nie można jednak zostawić bez odpowiedzi.

Sam Michael "Air" Jordan jako główny motyw swej rezygnacji podaje zniechęcenie i psychiczne zmęczenie tym, co robił przez kilkanaście ostatnich lat. I nawet tym, którzy pamiętają jego porywającą grę w ostatnich meczach finału NBA z Phoenix Suns ten argument przemawia do wyobraźni. Mike'a zawsze potrzebował skrajnej motywacji, by grać jak nikt inny.


Motywacja

Wszystko zaczęło się wtedy, gdy dla kilkunastoletniego Jordana, ucznia pierwszej klasy Laney High School w mieście Wilmington w stanie Północna Karolina, zabrakło miejsca w szkolnej drużynie. To wtedy - bodaj po raz pierwszy - trenował jak szalony. Gdy rok później odrzucono go ponownie, zmobilizował się jeszcze bardziej. Kończył szkołę jako gwiazda młodzieżowej koszykówki. Kusiły go najsławniejsze uniwersytety.

W pierwszym roku gry w University of North Carolina zdobył sławę. W finale akademickich mistrzostw Stanów Zjednoczonych rzut Mike'a przesądził o zwycięstwie jego uczelni. Dwa kolejne lata, gdy wybierano go na najlepszego koszykarza-studenta USA, przynosiły mu rozczarowania. To dlatego, nie kończąc studiów, przeszedł na zawodowstwo. Trafił do jednego z najsłabszych wówczas zespołów NBA - Chicago Bulls. Znów znalazł motywację. Chciał potwierdzić, że zdobyty podczas igrzysk olimpijskich pseudonim "Air" "Powietrzny", idealnie do niego pasuje.

Po euforii pierwszego roku wśród profesjonalistów, kiedy został wybrany na najlepszego debiutanta i znalazł się na trzecim miejscu w klasyfikacji strzelców, przytrafiła mu się kontuzja. Dla wielu taki uraz byłby końcem kariery. Jordan nie poddał się. Godziny spędzał na zajęciach rehabilitacyjnych, ćwiczył nawet wtedy, gdy chodził o kulach. Po powrocie ustanowił pierwszy ze swych rekordów. W meczu play off z Boston Celtics rzucił 63 punkty.

Od rozgrywek 1986/87 przez siedem kolejnych lat był królem strzelców. Chciał dorównać legendarnemu Wiltowi Chamberlainowi - najlepszemu strzelcowi w dziejach NBA. Potrzeba spełnienia koszykarskiej misji sprawiła, że Jordan jeszcze raz znalazł się w motywującej sytuacji.

Wystarczyła mu ona do zdobycia dwóch mistrzowskich tytułów (1991 i 1992). Kolejnym celem było wyrównanie rekordów legendarnych zespołów Minneapolis Lakers i Boston Celtics - i sięgnięcie po mistrzostwo trzy razy z rzędu. I to się udało, mimo że przez ponad 20 miesięcy - od października 1991 do czerwca 1993 - życie Jordana wypełniała koszykówka. Po drugim mistrzowskim sezonie zdobył z "Dream Teamem" mistrzostwo olimpijskie w Barcelonie i prawie bez odpoczynku, znów mistrzostwo NBA.

Przed wyjazdem do Barcelony Jordan bodaj po raz pierwszy poczuł się zmęczony. Nie zamierzał występować w "Drużynie Marzeń", ale uległ presji szefów NBA i kolegów. Wcześniej uciekał już od koszykówki - w świat golfa i hazardu. W kasynach Atlantic City widziano go nawet przed niezwykle ważnym meczem play off z New York Knicks. Mimo to prawie sam pokonał nowojorczyków i potem w finale Słońca z Phoenix - ustanawiając strzeleckie rekordy 1993 roku - ale wszystko to robił już jakby przeciw sobie. Nie chciał zniszczyć etosu profesjonalisty, zawieść kolegów z drużyny, kibiców, szefów.


Rodzina

Jako drugi powód rezygnacji Jordan podał względy rodzinne - przeżycia związane z tragiczną śmiercią ojca, chęć poświęcenia czasu żonie Juanicie i dwóm synom. Dla tych, którzy poznali życie Mike'a - nie tylko analizując jego statystyczne dokonania - ten argument też był oczywisty.

Atmosfera w domu Jordanów nie była stereotypem reklamowym. Stworzyli ją ojciec James [Jordan] i matka Deloris [Jordan]. Pięcioro rodzeństwa traktowało ją jako najwyższą wartość. Był tym zachwycony biały przyjaciel Jordana Buzz Petersen. Zresztą Mike trafił na Uniwersytet Północnej Karoliny za namową matki, by być jak najbliżej domu. Potem, gdy grał już w odległym Chicago, rodzice, bracia i siostry często go odwiedzali.

Starszy brat Larry [Jordan] był tym, o którym Mike mówił, że zawdzięcza mu najwięcej. Dzięki niezliczonym meczom "jeden na jeden" Michael stał się koszykarzem. To podczas jednego z takich pojedynków po raz pierwszy włożył z góry piłkę do kosza. Ojciec zawiesił obręcz, gdy młodszy z braci miał 13 lat.

Potem Jordan senior towarzyszył synowi podczas wielu meczów. Micheal mówił o nim "mój najlepszy przyjaciel".

Był nim do końca. To on wziął na siebie odpowiedzialność za to, że Mike znalazł się w Atlantic City. A wcześniej to on także zdecydował się na opuszczenie nowojorskiej dzielnicy Brooklyn, by zapewnić szczęśliwe dzieciństwo piątce dzieci. Los sprawił, że został zamordowany tam, gdzie miało być bezpiecznie. Jadąc luksusową toyotą podarowaną przez syna.


Zobowiązania

O Michaelu Jordanie napisano kilkadziesiąt książek, a jego koszykarskie sukcesy były tematem filmów i artykułów. To, co osiągnął, zawdzięczał niezwykłemu połączeniu talentu, predyspozycji psychicznych i fizycznych, poświęcenia, pracowitości, inteligencji. To, że stał się symbolem NBA i najlepiej sprzedającym się "towarem" w światowym sporcie nie było przypadkiem. Wszystkie jego cechy sprawiły, że był najbardziej podziwianym koszykarzem świata, bohaterem reklamówek, idealnym kandydatem na idola. Podziwiali go rywale, koledzy, menedżerowie gigantycznych koncernów, płacący mu rekordowe sumy za reklamy.

Gdy zdecydował się na przedwczesne rozstanie z wielkim sportem, znów zaszokował. Tym, że uczynił to tak wcześnie, tak niespodziewanie, tak niekonwencjonalnie. W długiej historii profesjonalnego sportu nie było jeszcze nikogo, kto odszedłby u szczytu powodzenia. Znaliśmy głównie wielkie powroty. Ilu zwolenników zyskali footbalista Joe Montana, hokeiści Mario Lemieux czy Wayne Gretzky walcząc z przeciwnościami losu o powrót na pierwsze strony gazet? Ile sympatii zyskał Earvin ,Magic' Johnson rzucając wyzwanie wirusowi HIV?

A ile straci Michael Jordan rezygnując tak nagle? Chyba niewielu przekonują jego zapewnienia, że pragnie odejść jako najlepszy, chce poświęcić się rodzinie, potrzebuje samotności, jest zmęczony. Zobowiązania Jordana wobec klubu, z którym ma podpisany 8-letni kontrakt na sumę 25 mln dolarów, wobec firm, których towary reklamuje za ponad 50 mln dolarów rocznie, czy wobec NBA, są niczym w porównaniu z powinnościami wobec kibiców.

Do nich nie przemawiają tłumaczenia Jordana. Ci, co z dumą nosili koszulki z napisem "Bulls" i numerem 23, nie zamierzają włączać się do dyskusji na temat: "Prawo sławnego sportowca do wolności". Oni tylko żałują, że nie bedą już mogli podziwiać tego, który ich fascynował, przynosił radość, zapewniał emocje. A także był przekonywającym dowodem na to, że nie ma granic ludzkich możliwości.

Szkoda tylko, że sam Michael zdecydował się w znacznym stopniu zniszczyć swą pomnikową wielkość ostatnim publicznym wystąpieniem.

A może nie ostatnim? "Magic" Johnson jest przecież zdania, że Mike wróci za rok. Problem w tym, że mówi to sportowiec, któremu nie udał się wielki come back.



MICHAEL JEFFREY JORDAN

Urodzony 17 lutego 1963 roku w Nowym Jorku (Brooklyn); 198 cm wzrostu, ciężar ciała 198 funtów (ok. 90 kg); żona Juanita, dwóch synów - Jeffrey, Marcus; mieszka w Highland Park (Stan Illinois); magister geografii Uniwersytetu Północnej Karoliny; wybrany do NBA z numerem 3 w drafcie 1984 (za Hakeemem Olajuwonem i Samem Bowie)

Dokonania

- mistrz olimpijski 1984 i 1992

- mistrz NBA 1991, 1992, 1993

- uniwersytecki mistrz USA 1982

- siedmiokrotnie najlepszy strzelec NBA 1987-93 za każdyn razem przeciętnie ponad 30 pkt.

- siedem razy w piątce gwiazd ligi (1987-93)

- sześciokrotnie w piątce najlepszych obrońców (88-93)

- trzy razy najlepszy zawodnik play off (91-93)

- dziewięciokrotnie z rzędu w meczach All-Stars

- najlepszy debiutant NBA sezonu 1984/85

- najlepszy obrońca NBA 1988

- trzykrotny lider NBA w przechwytach 1988, 1990, 1993

- dwukrotny zwycięzca konkursów wkładania piłki do kosza w 1987 i 1988


Rekordy NBA

- najwyższa średnia zdobywanych punktów w regular season (32.3)

- rekordowa średnia punktów w play off (34.7)

- najwyższa średnia punktów w meczach All-Stars (22.1)

- rekordowa średnia punktów w finale NBA (41 w 1993)

- rekord zdobytych punktów w meczu play off (63 z Boston Celtics w 1986)

- rekord zdobytych punktów w jednej kwarcie finału (35 z Portland w 1992)

- rekord celnych rzutów wolnych w kwarcie (14) i połowie (20) w play off


Rekordy indywidualne

w regular season: 69 pkt. 28 marca 1990 z Cleveland Cavaliers (z dogrywką), 61 pkt. 16 kwietnia 1987 z Atlanta Hawks

w play off: 63 pkt. 20 kwietnia 1986 z Boston Celtics (3 dogrywki), 56 pkt. 29 kwietnia 1992 z Miami Heat; w finale: 55 pkt. 16 czerwca 1993 z Phoenix Suns.