Euro 2012. Grupa B, czyli Holandia, Niemcy i Cristiano Ronaldo

Trener Holendrów Bert van Marwijk mówił, że po losowaniu na twarzach kolegów, z którymi zmierzy się w czerwcu, uśmiechu nie dostrzegł. Ale kibice czekający na wielkie gwiazdy i rozsadzające trybuny emocje lepszej grupy wyobrazić sobie nie mogli
Kto zamierza obejrzeć na Euro 2012 tylko jeden mecz, niech zaplanuje urlop na 13 czerwca, gdy w Charkowie Holandia zmierzy się z Niemcami. Ta rywalizacja wykracza daleko poza futbol. Zajmowali się nią poeci, muzycy i politycy. Przez dziesięciolecia holenderscy piłkarze przed każdym meczem z Niemcami opowiadali, że sąsiadów nienawidzą, i przypominali II wojnę światową, podczas której naziści skonfiskowali im ponad 100 tys. rowerów. Gdy pierwszy raz po wojnie spotkali się w meczu o stawkę - w finale mundialu w 1974 r. - Holandia uchodziła za faworyta. Już po dwóch minutach prowadziła. Piłkarze kierowani przez Johana Cruyffa, zamiast strzelać kolejne gole, skupili się dryblingach i budowaniu pięknych akcji. Chcieli upokorzyć rywala, przegrali 1:2. Rozpaczał cały kraj, dziś ten mecz nazywany jest w Holandii "matką wszystkich porażek".

Siła grupy B nie kończy się jednak na tym szlagierze. Na Euro 2012 nie ma innego zestawu, który gwarantowałby tyle hitów, w żadnym nie ma dwóch z czterech półfinalistów ostatniego mundialu, w żadnym nie będzie biegało tylu gigantów futbolu, którzy są głodni sukcesu, bo w reprezentacji ze złota nie cieszyli się jeszcze nigdy.

Cristiano Ronaldo, najjaśniejsza gwiazda wśród uczestników turnieju, gra w zespole, który za głównego kandydata do zwycięstwa na MŚ i ME nigdy nie uchodzi. Ostatnio także z jego winy. 26-letni skrzydłowy z klubami zdobywał trofea w Anglii i Hiszpanii, wznosił też Puchar Europy. Kiedyś zachwycał w Manchesterze United, dziś zachwyca w Realu Madryt. Z kadrą był na czterech wielkich turniejach, a strzelił tylko pięć goli. Grecji, Holandii, Iranowi, Czechom i Korei Północnej. W fazie pucharowej trafił raz.

W Polsce i na Ukrainie może być inaczej, bo sukces na ME pomógłby mu w zdetronizowaniu Leo Messiego. Argentyńczyk prawdopodobnie odbierze za kilka tygodni trzecią Złotą Piłkę dla najlepszego piłkarza świata, w przyszłym roku - z przyczyn oczywistych - w najważniejszej reprezentacyjnej imprezie nie weźmie udziału. Gdyby 1 lipca na szyi Ronaldo zawisnął złoty medal ME, pewnie obwołano by go także najlepszym portugalskim piłkarzem w historii, bo jego rodacy nigdy żadnego wielkiego turnieju nie wygrali.

Niemcy wygrywają je notorycznie, medali uzbierali już tyle, że niektórzy mogą pomyśleć, iż zdobywają je zawsze, ale na triumf w imprezie mistrzowskiej czekają już 14 lat. Pełna gwiazd Bundesligi i Ligi Mistrzów drużyna Joachima Löwa (tylko selekcjoner Hiszpanów zarządza szatnią z tyloma utalentowanymi graczami) fantastyczną grą na mundialu w RPA dorobiła się kibiców na całym świecie. Mesut Özil, Thomas Müller i Lukas Podolski szybko obok legend niemieckiego futbolu jednak nie staną. Oni co najwyżej zakładali medale z brązu i srebra, ich poprzednicy obwieszeni są złotem.

Holendrzy pierwszą szansę na przyćmienie dokonań swojej drużyny z 1974 r. zmarnowali w Johannesburgu, gdy polegli w finale mundialu z Hiszpanią. W czerwcu dostaną kolejną - nigdy piłkarz w pomarańczowej koszulce nie był wicemistrzem świata i mistrzem Europy jednocześnie. Na brak gwiazd zbierających trofea w klubach Holendrzy nigdy nie narzekali. Sneijder, Robben i van Persie pod tym względem poprzednikom nie ustępują. Na Euro 2012 przyjadą walczyć o to, by w przyszłości nie porównywano ich do wybitnych piłkarzy "Oranje", którzy nigdy niczego nie wygrali z reprezentacją.

Gwiazdy duńskie takiego obciążenia nie znają. Od Christiana Eriksena i Simona Kjaera nikt nie będzie wymagał powtórzenia wyniku zespołu Petera Schmeichela i Briana Laudrupa z 1992 r., gdy Dania sensacyjnie wygrała mistrzostwa kontynentu. Ba, po losowaniu bukmacherzy ogłosili, że ekipa Mortena Olsena ma najmniejsze szanse na triumf w ME. Ale cztery lata temu, gdy okazało się, że Rumunia zagra w grupie z Holandią, Francją i Włochami, fachowcy zastanawiali się, czy zdoła strzelić potęgom gola. Strzeliła, do ostatniej kolejki walczyła o ćwierćfinał.