Liga hiszpańska. 6. kolejka: Porażki Realu i Deportivo

Czarna sobota faworytów. Real Madryt przegrał z beniaminkiem w Santander, Deportivo w Villareal, Valencia tylko zremisowała w Madrycie z Atletico.
- To był najgorszy mecz Realu od czasu, gdy jestem jego trenerem- mówił po spotkaniu z Racingiem Vicente del Bosque. Ale przecież Real zawsze miał problemy z motywacją w meczach ze słabeuszami. To dlatego w Primera Division zajął dopiero trzecie miejsce, a w Lidze Mistrzów na oczach całej Europy panował niepodzielnie. Problem Zidane'a, Raula czy Figo polega na tym, że najefektowniejsze zwycięstwa w "zwykłych" spotkaniach ligowych wielkiej sławy im nie przyniosą. Ten ostatni ogłosił nawet kilka dni temu, że zrezygnuje z gry w reprezentacji Portugalii, jeśli tamtejsza federacja "jasno nie określi celów", bo musi dbać o swój prestiż.

O mentalności Realu wiedzą rywale, wiedzą też, że najczulszy punkt "Królewskich" to obrona, więc grają przeciw nim ofensywnie. Piłkarze Racingu specjalnej mobilizacji nie potrzebowali. Zwłaszcza zdobywca drugiej bramki, urodzony w Santander Pedro Munitis, który w Madrycie spędził dwa lata, ale nigdy nie wywalczył sobie miejsca w podstawowym składzie. Latem został wypożyczony do beniaminka. Spotkanie Santander - Real poprzedziła awantura, czy Munitis może, czy nie wystąpić przeciw byłemu pracodawcy. Strony doszły do porozumienia tuż przed pierwszym gwizdkiem. "Królewscy" chyba przeczuwali, co się święci, a Munitis po strzeleniu gola cieszył się, jakby rozgrywał najważniejsze spotkanie w karierze. Okazało się, że życie bez Realu może być słodkie, a Real szybko pożałował, iż pozbył się reprezentanta Hiszpanii. Kiedy w końcówce Munitis został zmieniony, kibice żegnali go owacją na stojąco, a po meczu Roberto Carlos przyznał. że "bez niego Real jest znacznie słabszy".

Nie tylko on jednak grał ambitnie i faworyt osłabiony nieobecnością kontuzjowanych Luisa Figo i Raula dość szybko został zepchnięty do defensywy. Bezradny był nawet Ronaldo, po raz pierwszy w wyjściowej jedenastce Realu, który tylko raz groźnie strzelił. Jego uderzenie sparował jednak bramkarz José Maria Ceballos. Gospodarze atakowali natomiast bez wytchnienia i niewiele brakowało, by wygrali znacznie wyżej. Piłkarze trenera Vicente del Bosque, którzy sprawiają wrażenie, jakby ligowe wyjazdy były dla nich mordęgą, nie wygrali poza Madrytem od marca. I ponieśli pierwszą porażkę w tym sezonie.

Broniąca tytułu Valencia prowadziła z Atletico po golu najskuteczniejszego w zespole Rubena Barajy. Wydawało się, że kontroluje sytuację, ale straciła punkty po błędzie bramkarza Santiago Canizaresa. Pierwsi bramkę zdobyli również piłkarze Deportivo La Coruna. Dla nich zapowiadało to jednak jeszcze gorsze chwile - przegrali w Villareal 1:3, mimo że ostatnie minuty grali z przewagą zawodnika. Na boisko wyszli w T-shirtach z napisem "Odwagi, Molina" dedykowanym swojemu bramkarzowi, który ma raka jąder i kilka dni temu ogłosił, że rezygnuje z futbolu.

ATLETICO MADRYT - VALENCIA 1:1 (0:1): Moreo (75.) - Baraja (40.);

VILLARREAL - DEPORTIVO LA CORUNA 3:1 (0:1): Cesar (48., samob.), Fernandez (62., karny), Belletti (87.) - Victor Sanchez (8.);

RACING SANTANDER - REAL MADRYT 2:0 (1:0): Regueiro (41.), Munitis (52.).

BETIS SEWILLA - MALLORCA 0:1 (0:1): Novo (32.);

ATHLETIC BILBAO - MALAGA 1:1 (1:0): Marin (6.) - Roteta (85.);

CELTA - RAYO VALLECANO 0:1 (0:1): Bolo (5.);

ALAVES - REAL SOCIEDAD 2:2 (1:1): Astudillo (5.), Navarro (87.) - Kahveci (34.), Karpin (67.);

OSASUNA - SEVILLA 2:1 (2:1): Aloisi (33., karny, 44.) - Alfaro (39.);

ESPANYOL - RECREATIVO 2:0 (0:0): Roger Garcia (60., 72.).

VALLADOLID - BARCELONA 2:1 (0:0): Aganzo (53.), Pachon (85.) - Saviola (88.).

1. Sociedad61417-11
2. Celta61310-4
3. Malaga61213-9
4. Valencia61111-4
5. Real61113-7
6. Racing6107-5
7. Valladolid6106-6
8. Betis6912-8
9. Deportivo699-11
10. Mallorca696-9
11. Barcelona689-9
12. Rayo689-10
13. Atletico6710-8
14. Villarreal668-8
15. Osasuna6510-14
16. Alaves658-12
17. Athletic656-11
18. Sevilla644-6
19. Espanyol643-9
20. Recreativo614-14