Nalepa: Mam nadzieję, że to nie moje ostatnie powołanie

- Koledzy z drużyny bardzo mile mnie przyjęli i za to jestem im wdzięczny - powiedział po meczu Polska - Nowa Zelandia bramkarz Karpat Lwów Maciej Nalepa
Kibice piłki nożnej z podkarpacia z dużym zainteresowaniem oglądali środowy pojedynek reprezentacji Polski z Nową Zelandią. Związane to było z osobą bramkarza Karpat Lwów, rzeszowianina Macieja Nalepy. Mecz, mimo że przez wiekszą część nie był interesującym widowiskiem zakończył się dwubramkowym zwycięstwem biało-czerwonych. Niestety Nalepa cały pojedynek przesiedział na ławce rezerwowej.

- Żeby mieć szansę na debiut w kadrze należy uzbroić się w cierpliwość. Jak powoływałem debiutantów to nie obiecywałem im, że zagrają. W meczu z Nową Zelandią pierwszy raz zagrali: bramkarz Mariusz Liberda i pomocnik Amiki Wronki Marek Zieńczuk - powiedział trener reprezentacji Polski Zbigniew Boniek.

Cieszy zwycięstwo

Grzegorz Kotylak: Jak Pan podsumuje mecz z Nową Zelandią?

Maciej Nalepa, bramkarz Karpat Lwów:- Poziom nie był może wysoki, ale najważniejsze, że zakończył on się naszym sukcesem. Było to ważne zwycięstwo pod względem psychologicznym.

Czy nie czuje Pan rozczarowania, że nie wystąpił pan na boisku w Ostrowcu Świętokrzyskim?

- Trzeba zrozumieć decyzję trenera Zbigniewa Bońka. Nie czuje się zawiedziony, że nie dostąpiłem zaszczytu debiutu w kadrze. Mam nadzieję, że nie będzie to moje ostatnie powołanie.

Jak przyjęli Pana koledzy z zespołu?

- Bardzo mile. Ciekawostką jest fakt, że dzieliłem pokój z innym bramkarzem Mariuszem Liberdą z którym od razu zaprzyjaźniłem się.