5. kolejka PLK: Prokom rozgromiony we Włocławku

Już tylko Anwil Włocławek i Idea-Śląsk Wrocław nie przegrali w tym sezonie Polskiej Ligi Koszykówki. Faworyt rozgrywek Prokom-Trefl Sopot został w popisowy sposób pokonany we Włocławku.
"Miliony to nie wszystko" - transparent z takim napisem zawiesili włocławscy kibice przed meczem. Anwil w tym meczu zamiast ogromnego budżetu (środki na koszykówkę zostały w tym sezonie we Włocławku znacznie ograniczone) i znanych nazwisk na ławce miał determinację i dobrze zbudowany zespół.

Sposób, w jaki Anwil wygrał w sobotę, był imponujący. Drużyna Andreja Urlepa zupełnie zniechęciła przeciwników do gry w koszykówkę. I to zarówno trenera Prokomu Eugeniusza Kijewskiego, jak i jego zawodników, którzy już w połowie czwartej kwarty zdegustowani przyglądali się mękom tych pechowców, którzy jeszcze byli na parkiecie, a później solidarnie zeszli do szatni z pochylonymi głowami. - Co oznacza taki wynik? Na pewno to, że pracuje u nas najlepszy trener w Polsce - skomentował nowy prezes klubu z Włocławka, poseł SLD Marek Olewiński.

Już w pierwszej kwarcie znakomicie zagrał Andrzej Pluta. Trafiał rzuty z dystansu przez ręce rywali, bez respektu wbiegał pod sam kosz, gdzie trafiał w akrobatycznych sytuacjach. - Wypełniliśmy dokładnie to, co zaplanowaliśmy przed meczem. Jak mam pozycję do rzutu, mam rzucać, a nie się zastanawiać - mówił po meczu. W inauguracyjnej kwarcie zdobył 12 punktów, nie myląc się ani razu. Tylko o 2 mniej zdobył drugi z bohaterów Anwilu Damir Krupalija.

Kijewski w całym meczu z coraz większym zdumieniem przyglądał się wydarzeniom na parkiecie, a przede wszystkim właśnie koncertowi gry niemal anonimowego dotąd Bośniaka. Tomas Masiulis w założeniu miał być najlepszym silnym skrzydłowym w lidze, ale tylko biernie oglądał zdeterminowanego Krupaliję, dla którego nie było straconych piłek. Trafił 7 z 9 rzutów za 2, miał 12 zbiórek, 6 asyst i 4 przechwyty.

- Było rewelacyjnie. Zawodnicy zagrali z pełną koncentracją i zaangażowaniem. Może można było jeszcze lepiej w obronie, ale i tak jest super - oceniał zadowolony Urlep. - Powodem porażki jest słaba defensywa, za mało wnieśli do gry Josip Vranković i Masiulis - ocenił Kijewski, który sam również popełnił sporo błędów taktycznych. Zbyt długo eksploatował siły Drew Barry'ego, aż ten w ostatniej kwarcie już trudem biegał. - Jego zatrzymanie wcale nie jest takie trudne - mówił Armands Skele, który znakomicie utrudniał rozgrywanie akcji Amerykaninowi.

Zupełną pomyłką był krótki epizod w grze nieprzygotowanego Joe McNaulla, który w kuriozalny sposób dawał sobie odebrać piłkę Markowi Andruszce. - Nie ma nawet o czym mówić. Było źle w obronie, źle w ataku. Nie ma czego komentować - mówił Vranković.

O losach spotkania przesądził trenerski instynkt Urlepa - w ostatniej części meczu posadził na ławce Jeffa Nordgaarda, a wpuścił Żivko Badzima. Niespodziewanie była to znakomita decyzja - sopocianie zlekceważyli go podobnie jak Krupaliję. Chorwat zdobył 7 punktów, a w 33. min wraz ze skaczącym później z radości niczym lajkonik Plutą popisał się serią celnych rzutów, po których Anwil wygrywał już 79:60. Kijewskiemu pozostało tylko z irytacją machnąć ręką.

- Mamy dobrego trenera i tylko robimy to, co on nam każe robić. To nie jest zasługa jednego czy dwóch zawodników. Drużyna ma swój charakter, tego się nie kupi, tylko się tworzy - tłumaczył Tomas Pacesas. Przykładów było wiele. W jednej z ostatniej akcji meczu dwa razy z rzędu w najprostszej sytuacji nie trafił Andruszka. Partnerzy z zespołu, choć byli znacznie lepiej ustawieni, po raz trzeci dali szansę Słowakowi. Gdy w końcu trafił, radość była równie wielka jak po końcowej syrenie.

Połowa wrocławska

Tymczasem mistrzowie Polski z Wrocławia wciąż nie zachwycają. Dopiero dzięki dobrej drugiej połowie Idea-Śląsk pokonała jeden ze słabszych zespołów ekstraklasy - Azoty-Dozorbud Tarnów. - Jesteśmy wciąż pod wpływem ostatniego przegranego meczu z Olympiakosem - tłumaczył swój zespół trener gospodarzy Zvi Sherf.

W pierwszej połowie Śląsk grał bez obrony, ale cały czas prowadził kilkoma punktami, bo wykorzystywał przewagę wzrostu pod atakowanym koszem, a kilka dobrych akcji przeprowadził Raimonds Miglinieks. W drugiej połowie wreszcie dłużej grał Aleksander Kul i zaczął wykorzystywać swój wzrost, gdy na parkiet powrócił Miglinieks.

Pierwszy mecz w tym sezonie jako ostatni z zespołów PLK wygrał stargardzki Komfort-Kronoplus. Pomógł w tym wracający po kontuzji Jarosław Darnikowski. Gracze Komfortu świetnie pilnowali lidera Noteci Aleksa Austina, a na parkiecie szalał Shawn Respert. To on w ciągu trzech minut w trzeciej kwarcie oddał cztery celne rzuty za trzy, czym zupełnie podłamał rywali. - To po prostu był nasz słaby występ - rzucił po meczu Austin.

W Pruszkowie debiutujący pod nazwą Old Spice gospodarze nie mieli żadnych problemów ze Startem Lublin, który tydzień temu pokonał na wyjeździe sąsiednią Polonię. W Starcie zabrakło dwóch podstawowych zawodników (kontuzjowanego Pawła Kosiora i Brahimy Konare, który pojechał do ojczyzny w związku z osobistą tragedią). Gospodarze zdecydowanie wygrali walkę o zbiórki (48 do 33) i dzięki temu często mogli wykorzystywać szybki atak. Znakomicie rozpoczynał akcje Milos Sporar (6 asyst), efektownie kończyli je Brant Bailey i Sherell Ford. W 12. minucie pruszkowianie wygrywali już 42:20

"Szare myszki", jak nazwał swoich graczy trener Czarnych Słupsk Tadeusz Aleksandrowicz, nie sprostały koszykarzom Legii. - Mimo ciężkiej sytuacji finansowej pokazaliśmy, że potrafimy wygrywać - mówił trener Legii Jacek Gembal.



Anwil Włocławek - Prokom-Trefl Sopot 95:80

Gracz meczu: Damir Krupalija

dużo lepszy od kosztownych sław z Sopotu

Kwarty: 26:17, 20:23, 25:18, 24:22.

Anwil: Pluta 24 (4), Krupalija 23, Nordgaard 13 (1), Pacesas 6, Lang 4 oraz Skele 9 (1), Badzim (1), Andruszka 7, Witka 0, Soukup 0.

Prokom: Jagodnik 22 (2), Barry 18 (2), Żidek 16 (1), Masiulis 5, Vranković 3 oraz Marković 6 (1), Maskulionas 5, McNaull 3, Dylewicz 2, Krzykała 0.



Old Spice Pruszków - Start Lublin 100:62

Gracz meczu: Brant Bailey

nie do powstrzymania dla rywali

Kwarty: 31:18, 20:21, 28:7, 21:16.

Old Spice: Bailey 29, Ford 27 (5), Jonusas 13, Heinrich 10, Sporar 3 (1) oraz Seweryn 9 (1), Brazys 7 (1), Lenkiewicz 2, Świech 0, Adamek 0.

Start: Olejniczak 13, Marciniak 11 (1), Miś 11, Plevnik 6 (2), Sikora 4 oraz Miszczuk 13, Łuszczewski 2, Bielak 2, Ostrowski 0, Pelczar 0.



Legia Warszawa - Czarni Słupsk 91:74

Gracz meczu: Tomasz Cielebąk

niemal nie mylił się w rzutach z gry

Kwarty: 27:21, 17:12, 22:16, 25:25.

Legia: Cielebąk 20 (2), Majchrzak 16 (3), Żurawski 12, Sinielnikow 6, Olszewski 0 oraz Stokłosa 17, Przewrocki 13 (3), Kwiatkowski 7 (1), Błaszczyk 0, Sulima 0.

Czarni: Frasunkiewicz 19 (1), Wilson 14, Jarutis 7 (1), Białek 6, Frank 5 oraz Stulga 17, Arabas 4 (1), Kriwonos 2, Vaskys 0.



Komfort-Kronoplus Stargard - Noteć Inowrocław 78:54

Gracz meczu: Shawn Respert

nadzwyczajna skuteczność w trzeciej kwarcie

Kwarty: 18:11, 16:12, 27:13, 17:18.

Komfort: Respert 25 (5), Darnikowski 15 (1), Turner 10, Bigus 6, Robak 0 oraz Nizioł 9 (1), Jarusevicius 7 (1), Wiliński 4, Morkowski 2, Soczewski 0.

Noteć: Austin 17 (2), Czaska 9 (1), DeYoung 8, Serravalle 6, Mrożek 5 (1) oraz Radke 6, Żytko 3, Derwisz 0, Szubarga 0, Bajdakow 0.



Idea-Śląsk Wrocław - Azoty-Dozorbud Tarnów 90:70

Gracz meczu: Andrius Giedraitis

za trafienie zza tablicy

Kwarty: 30:24, 16:20, 22:10, 22:16.

Idea: Holcomb 14, Lugo 11, Giedraitis 10, Zieliński 6, Miglinieks 2 oraz Kul 17, Lewis 14 (1), Adomaitis 9 (1), Tomczyk 5, Wiekiera 2.

Azoty: Golański 12 (1), Chromicz 9 (1), Uspienski 9 (3), Sirovina 7, Potulski 6 oraz Lofton 16 (4), Marculewicz 6, Sulowski 5, Doliński 0, Wichniarz 0.





1. Anwil5-010460-331
2. Idea5-010455-346
3. Old Spice4-19441-373
4. Prokom4-19461-390
5. Legia2-37365-448
6. Polonia2-26316-309
7. Stal2-26345-341
8. Komfort1-46345-365
9. Noteć1-46393-446
10. Czarni1-46348-395
11. Azoty1-46352-413
12. Start1-46336-460