Rajd Dakar 2012. Krzysztof Hołowczyc: Wysoki numer pomaga

- Samochód jest prawie gotowy, już się nie mogę doczekać - mówi Sport.pl Krzysztof Hołowczyc, który wystartuje w Rajdzie Dakar 2012 z wysokim numerem 304. Start rajdu 1 stycznia w Mar del Plata niedaleko Buenos Aires
Kuba Dybalski: Samochód już gotowy? W tej edycji pojedzie pan Mini 4All Racing, tak jak inni faworyci Stephane Peterhansel, czy Nani Roma.

Krzysztof Hołowczyc: Nasze samochody w zasadzie niczym się nie różnią. Mój jest już prawie gotowy, piękny jak spod igły. Już się nie mogę doczekać.

Dostał pan bardzo wysoki numer - 304. To znaczy, że Krzysztof Hołowczyc jest już w najwęższej elicie kierowców na Dakarze?

- Poprzednimi startami krok po kroku sobie na to zapracowałem. Teraz wszyscy się śmiejemy i zastanawiamy co z numerem 300 (do tej pory był to pierwszy numer wśród załóg samochodów, teraz listę z numerem 301 otwiera Giniel De Villers - red.). Tak wysoki numer to rzeczywiście prestiż, ale też pomoc na trasie. Kierowcy z pierwszej dziesiątki mają prawo do każdego etapu startować jako jedni z pierwszych. Bywały sytuacje, że coś nie poszło na trasie i dzień później trzeba było się przebijać przez ileś samochodów, żeby dojechać do czoła rajdu. Znów dostaliśmy numer za Robby'm Gordonem (Amerykanin pojedzie z numerem 303). Trochę mamy pecha bo poprzednio wiele razy zdarzało się, że doganialiśmy Robby'ego na technicznych odcinkach i traciliśmy czas. Ale teraz pierwszy etap jest krótki, 60-kilometrowy, a startujemy do niego w 3-minutowych odstępach, więc nie powinno być problemu.

Kto z Polaków wystartuje w Rajdzie Dakar? »