Czy Euroliga koszykówki kobiet będzie inna?

W Eurolidze kobiet występuje 16 zespołów podzielonych na dwie grupy. Być może w przyszłym sezonie będzie ich tylko dwanaście, a w rozgrywkach krajowych wystąpią dopiero od fazy play off
Od kilku lat w Europie dominują francuskie zespoły CJM Bourges i USO Olympic Valenciennes, które wygrywały Euroligę w ostatnich dwóch sezonach. Tamtejsi działacze wpadli na pomysł wprowadzenia zmian w Eurolidze. Zmiany te dość istotnie wpłynęłyby na krajowe rozgrywki w Europie.

Według pomysłu Francuzów Euroliga miałaby składać się z 12 zespołów, które grałyby systemem każdy z każdym - mecz i rewanż. Zespoły walczące o tytuł najlepszej europejskiej drużyny byłyby wyłączone z sezonu zasadniczego w swoich ligach. Do krajowych rozgrywek włączyłyby się dopiero w fazie play off z pierwszymi numerami startowymi.

- Z punktu widzenia Rużemboroku, Brna [mistrz Słowacji i mistrz Czech w swoich ligach od lat nie mają wartościowych konkurentów - red.] czy zespołów francuskich taki pomysł wydaje się ciekawy. Z naszego punktu widzenia chyba nie, bo to obniżyłoby poziom ligi - mówi Bogusław Witkowski, przewodniczący rady nadzorczej Lotosu VBW Clima Gdynia i członek zarządu Polskiego Związku Koszykówki. - Zobaczymy, jakie ten pomysł będzie miał poparcie wśród innych klubów i w samej FIBA [Europejskiej Federacji Koszykówki - red.]. Jeżeli FIBA zgodzi się na zmiany, to trzeba będzie to przyjąć. Interes międzynarodowy jest ważniejszy. Trzeba też pamiętać, że gdyby nie Euroliga, nie mielibyśmy sponsora i transmisji telewizyjnych. Euroliga to ciągnie i nie można się odcinać od projektów FIBA - dodaje Witkowski.

Działacze FIBA i przedstawiciele kilkunastu europejskich klubów - w tym Lotosu VBW Clima i Polfy Pabianice (oba zagrają w tegorocznej Eurolidze) - spotkają się w najbliższy poniedziałek w Monachium. Jednym z punktów obrad będzie propozycja wprowadzenia zmian w Eurolidze kobiet.

- Na razie o tej propozycji słychać jedynie w kuluarach. Oficjalnego stanowiska Francuzów jeszcze nie było, ale według mnie to jest dosyć krótkowzroczny sposób patrzenia na koszykówkę. Odcięcie najlepszych zespołów może się ujemnie odbić na poziomie krajowych rozgrywek. Poza tym mecze na szczycie czy mecze derbowe w danym kraju często cieszą się większą popularnością niż mecze Euroligi - wyjaśnia Marek Pałus, szef komisji prawnej w FIBA i prezes Polskiego Związku Koszykówki.

W Monachium Polskę będą reprezentować m.in. prezes PZKosz Marek Pałus, prezes Polskiej Ligi Koszykówki Kobiet Wiesław Zych i Mieczysław Krawczyk, prezes Lotosu VBW Clima.