F1. Lotus Renault u progu wielkich zmian

W przeddzień weekendu Grand Prix Włoch Witalij Pietrow świętował w padoku swoje 27 urodziny, a Bruno Senna z wielkim entuzjazmem mówił o perspektywach na swój drugi wyścig w barwach Lotus Renault. Z pozoru wszystko wygląda normalnie, ale w tle odbywa się ważna rozgrywka, która może odmienić losy teamu z Enstone
Wedle dobrych informacji krążących po padoku Senna płaci około 300 000 euro za każdy wyścig w bolidzie, który miał należeć do Roberta Kubicy. Specjaliści oceniają, że to niska cena tym bardziej, że Bruno wnosi ze sobą aż czterech sponsorów, z których żaden nie wpłaca ani centa bezpośrednio do kasy teamu. To także ważny sygnał w sprawie sytuacji finansowej ekipy, która ponoć nie jest zbyt dobra.

Ten fakt z kolei pociąga za sobą spekulacje na temat przyszłości zespołu. Aktualny właściciel Gerard Lopez, który przed sezonem 2010 kupił większość udziałów od Renault (ratując team przed zamknięciem), z pewnością nie zamierza marnować swoich ciężko zarobionych milionów na zespół Formuły 1. Jego plan pozyskania sowitych funduszy od nowych sponsorów w oparciu o innowacyjną strategie marketingową nie wypalił, więc ekipa musi się zadowalać budżetem, który zdecydowanie nie wystarczy na realizację oficjalnych planów na przyszłość - a przypomnijmy, że ich ambicją jest powrót do czołówki Formuły 1 i walka o mistrzostwo.

Lopez nie zrobił furory w światku F1 i w środowisku nie jest szczególnie lubiany. Pamiętacie państwo niefortunną wypowiedź udzieloną katalońskiej stacji radiowej podczas GP Hiszpanii, kiedy właściciel Lotus Renault przekonywał, że Robert Kubica nie wykuruje się w tym sezonie? Podobną niezręczność popełnił względem człowieka, który zbudował marketingową potęgę Formuły 1 i wciąż rządzi kwestiami komercyjnymi. Lopez twierdził, że Bernie Ecclestone jest już zbyt stary, aby piastować swoje stanowisko i trzeba go będzie zmienić. Te rewolucyjne wypowiedzi także nie przeszły niezauważone. Gerard podpadł szarej eminencji tego sportu.

Mało kto wierzy, że hiszpański biznesmen, który fortunę zbił inwestując m. in. w serwis Skype, pozostanie w F1 na dłużej. Podobno prowadzi negocjacje z Holendrami, którzy chcą od niego odkupić udziały w Lotus Renault. Zakupem zainteresowany jest inny zdolny biznesmen, który ostatnio w ciągu niecałego roku zarobił 900 milionów euro. To teść zawodnika GP2 Giedo van der Garde'a. Podobno chciałby w jednym z bolidów umieścić swojego zięcia, a obsada drugiego wciąż jest sprawą otwartą. To z kolei oznacza, że ani Pietrow, ani Senna nie mają pewnego miejsca w Lotus Renault na sezon 2012.

Senna do końca sezonu w Renault  »