Ślęza wycofana z rozgrywek - opinie

Wiesław Zych, prezes Polskiej Ligi Koszykówki Kobiet

Myślę, że decyzja o wycofaniu się Ślęzy z rozgrywek nie jest ostateczna. Wiem, że taka informacja pojawiła się wczoraj w mediach, a także na oficjalnej stronie internetowej klubu. PLKK nie otrzymała jednak w tej sprawie oficjalnego pisma z klubu. Co więcej, dyrektor Sąsiadek poprosił mnie, aby dać Ślęzie jeszcze tydzień. Zgodziłem się na to. Wiem, że jeszcze nie wszystko stracone. Działacze prowadzą bowiem rozmowy o dofinansowaniu z Urzędu Miasta Wrocławia.

Krzysztof Wojtyłło, Komisja Sportu Rady Miejskiej

Jest mi niezmiernie przykro, że tak zasłużony klub jak wrocławska Ślęza nie przystąpi do rozgrywek. Miasto pomagało klubowi w takim zakresie, na jaki było je stać. W czerwcu przekazaliśmy Ślęzie 20 tysięcy złotych. Nie sądzę, abyśmy byli w stanie teraz przeznaczyć dla klubu kwotę, która pozwoliłaby mu przetrwać cały sezon. Po pierwsze, miasta na to nie stać, a po drugie, nie możemy dotować kilkuset tysiącami złotych jednego klubu. Na pewno Ślęza może liczyć na pomoc, ale raczej doraźną. Jeśli wrocławski klub miałby dostać pieniądze, to musiałyby one pochodzić z rezerwy budżetowej gminy. Jeśli Zarząd Miasta by tak zadecydował, wówczas Komisja Sportu przychyliłaby się do tego. Nie sądzę jednak, aby do tego doszło.

Marek Olesiewicz, trener Ślęzy Wrocław

Niestety, zapadła decyzja o wycofaniu zespołu i ja jako trener nie mam innego wyjścia, jak tylko się z nią pogodzić. Nie chcę tu nikogo obwiniać za to, co się dzieje w klubie. Myślę, że razem z trenerem Ryszardem Prostakiem zrobiliśmy kawał dobrej roboty. Osiągnęliśmy wyniki lepsze, niż od nas oczekiwali działacze i sponsorzy. W tym miejscu wielkie słowa uznania należą się wszystkim dziewczynom, bez których nie byłoby tych sukcesów. Mimo rozmaitych kłopotów grały dalej i to dzięki nim mogłem dwukrotnie zawiesić na szyi brązowy medal. Mam tu na myśli nie tylko koszykarki z tego sezonu. Warto pamiętać, że bardzo dużo dla klubu zrobiły Beata Madejska, Agnieszka Cieślak, Marzena Najmowicz czy Ewa Portianko oraz wiele innych zawodniczek, które godnie reprezentowały wrocławski klub.

Romuald Krauze, menedżer Ślęzy Wrocław

Nie mam czasu [wyłączył telefon - przyp. red.].

Marek Pałus, prezes Polskiego Związku Koszykówki

To smutna decyzja. Na pewno żal tak zasłużonego klubu jak Ślęza, który przez ostatnie lata odnosił takie sukcesy. To wielki cios dla środowiska koszykarskiego nie tylko we Wrocławiu, ale i w całej Polsce.