Sport.pl

Michael Lamey: W Krakowie czuję się jak w domu

- Możliwość gry przeciwko Andrijowi Szewczence, Kace i Christianowi Vieriemu to coś fantastycznego, a okres, gdy występowałem w Lidze Mistrzów z PSV Eindhoven, jest najpiękniejszym w mojej karierze - przekonuje w rozmowie z uefa.com obrońca Wisły.
31-letni piłkarz w 2005 roku dotarł z holenderskim klubem do półfinału największych klubowych rozgrywek w Europie. - Jeśli teraz awansuje do nich z Wisłą, to każdy mecz będzie dla nas trudny. W piłce nożnej jednak wszystko jest możliwe i nawet debiutanci mogą pokonać wielkie firmy - przekonuje Lamey.

By trafić do fazy grupowej mistrzowie Polski muszą dziś wyeliminować Litex Łowecz, a potem pokonać kolejnego rywala w czwartej rundzie eliminacji. - Jeśli nie strzelimy szybko gola, to na pewno z każdą minutą Bułgarzy będą atakowali coraz śmielej. Wydaje mi się, że zagrają podobnie jak w pierwszym meczu. Będą głównie atakować skrzydłami - podkreśla prawy obrońca, który w zeszłym sezonie rozegrał tylko cztery spotkania w grającym na zapleczu Premier League Leicester. - Mecze, jakie do tej pory rozegrałem w Wiśle były dla mnie całkiem udane. Chyba zamknąłem nimi usta tym, którzy we mnie nie wierzyli - uważa.

Po zakończeniu sezonu Holender chciał zmienić klub. Nad ofertą z Krakowa nie zastanawiał się długo. Przekonały go perspektywa gry w europejskich pucharach i osoba trenera Roberta Maaskanta. - Na początku nie widziałem o Polsce zupełnie nic. Potem sporo szperałem w internecie - opowiada. - Po przyjeździe od razu poczułem się jak w domu. Kraków to piękne i przyjazne miasto, podobnie jak wszyscy ludzie, których tu spotkałem.

Więcej o: