Sport.pl

Fuzja Groclin - Śląsk: Puchar UEFA już jesienią we Wrocławiu?

W poniedziałek na specjalnie zwołanej konferencji prasowej Zbigniew Drzymała i władze Wrocławia oficjalnie ogłoszą fuzję Groclinu i Śląska.
Co to oznacza w praktyce? Przede wszystkim to, że w przyszłym sezonie miejsce Groclinu w Orange Ekstraklasie zajmie właśnie Śląsk, który dziś jest liderem drugiej ligi. Jeżeli klub z Wrocławia wywalczy miejsce premiowane awansem, odstąpi je kolejnej drużynie w tabeli. A więc - jeżeli utrzymane zostaną karne degradacje Zagłębie Lubin i Widzewa Łódź i w zależności od tego, jakie miejsca zajmą wyrzuceni (jeszcze Zagłębie Sosnowiec) - do pierwszej ligi może wejść z drugiej trzy-sześć zespołów.

Fuzja Groclinu i Śląska jest niemal kopią ubiegłorocznego połączenia Lecha Poznań i Amiki Wronki.

- Nie jest to klasyczna inwestycja w Śląsk, ale raczej przeniesienie kapitału do Wrocławia - mówi Jerzy Pięta, rzecznik Groclinu. Czyli od przyszłego sezonu dotychczasowy Groclin (ale pod nazwą Śląsk) będzie grał swoje mecze we Wrocławiu. Jeśli więc klub z Grodziska awansuje tej wiosny do europejskich pucharów (ma szanse w lidze i Pucharze Polski) - jesienią do Wrocławia zawita Puchar UEFA!

W przypadku Groclinu sprawa jest prosta. Jak powiedział w piątek Drzymała swoim piłkarzom przed wyjazdem na mecz do Bełchatowa - w ich życiu niewiele się zmieni. Nawet mieszkać i trenować nadal mają w Grodzisku, Wrocław odwiedzając jedynie na kilka godzin co dwa tygodnie. - W Grodzisku nadal będziemy inwestować w futbol - mówi Jerzy Pięta, rzecznik Groclinu. - Utrzymujemy wszystkie drużyny młodzieżowe, nasz ośrodek wciąż będzie tętnił życiem.

Bardziej skomplikowana jest sprawa, jeśli chodzi o Śląsk. Posiadające większościowe udziały w klubie miasto na razie konsekwentnie nie komentuje doniesień o mariażu z Drzymałą. Dlaczego? Najprawdopodobniej z tego powodu, że forma fuzji, którą wymyślono w Grodzisku, oznacza, że piłkarze Śląska, którzy za dwa miesiące mogą wywalczyć awans do OE - od jesieni zostaną przeniesieni do czwartoligowych rezerw. Raczej bardzo nieliczni mają szansę na znalezienie się w kadrze Groclinu.

Wiadomo, że prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz tak czy inaczej zakładał znalezienie sponsora i wspięcie budżetu klubu na poziom 20-30 mln zł, ale należy wątpić, czy Drzymała zgodziłby się wydawać takie sumy jako sponsor, a nie właściciel. Z drugiej strony składanie minidotacji od dużej liczby mniejszych sponsorów również mija się z celem. Na razie ponownie udało się pozyskać markę piwa Piast z Grupy Carlsberg Polska. Nie jest tajemnicą, że w najbliższym czasie umowa sponsorska zostanie podpisana także z EnergiaPro. Wcześniej weszło do Śląska miejskie MPWiK, którego logo widnieje teraz na rękawkach koszulek. To wszystko jednak mało, jeżeli klub chce w najbliższej przyszłości walczyć jak równy z równym z Wisłą czy Legią.

Władze miasta zdają sobie też sprawę z tego, że stworzenie mocnego zespołu staje się koniecznością w perspektywie budowy stadionu na Euro 2012, bo po mistrzostwach musi tam grać dobra drużyna, aby na jej mecze przychodziło wielu kibiców.

Problemem w znalezieniu złotego środka może być też to, że Drzymale wcale nie zależy na mitycznych terenach handlowych, które mają powstać wokół nowego stadionu. Właściciel Groclinu nie należy do ludzi, którzy swoje zaangażowanie w piłkę od czegoś uzależniają. To raczej typ entuzjasty, który już ma dobrze prosperującą firmę i nie musi szukać nowych źródeł dochodu. A przy okazji należy do ludzi apodyktycznych, którzy lubią sami decydować. I tu prawdopodobnie leży problem całego interesu - czy władze Wrocławia pozwolą mu podejmować wszystkie decyzje w klubie, tak jak Drzymała robi to w Grodzisku - bez konsultacji.

A nowy stadion we Wrocławiu ma powstać przy ul. Drzymały...

Liczba: 130

tyle km dzieli Wrocław od Grodziska Wielkopolskiego