Śląsk zremisował w Gdynii z Arką

Po niezwykle dramatycznym i pełnym emocji spotkaniu w Gdyni Śląsk zremisował z Arką 1:1.




Od pierwszych minut na boisku w Gdyni trwała walka. Piłkarze obu drużyn nie szczędzili nóg i gra głównie toczyła się w środku pola. Lekką przewagę miała Arka, ale ograniczała się ona głównie do dłuższego posiadania piłki. Gospodarze zupełnie nie mieli pomysłu na przedostanie się pod bramkę Radosława Janukiewicza.

Wrocławianie natomiast bardzo umiejętnie rozbijali akcje rywali i lepiej radzili sobie w środku pola. Duża w tym zasługa debiutującego w zespole Śląska Wojciecha Górskiego. Środkowy doświadczony pomocnik wrocławskiego zespołu dobrze kierował grą drużyny trenera Ryszarda Tarasiewicza i angażował się zarówno w akcje ofensywne, jak i defensywne.

W 14. min Śląsk wywalczył w obrębie pola karnego Arki rzut z autu. Krzysztofa Wołczek wrzucił piłkę w pole karne. Najpierw Benjamin Imeh przyblokował obrońców, a Patryk Klofik przytomnie przedłużył zagranie. Do piłki dopadł wbiegający w pole karne Robert Rosiński i z kilku metrów mocnym strzałem nie dał szans Andrzejowi Bledzewskiemu.

Po stracie gola Arka próbowała przyspieszyć ataki, zepchnąć Śląsk do obrony, ale wrocławianie nadal spisywali się bardzo dobrze. Podopieczni Tarasiewicza bez problemu rozbijali akcje rywali i wyprowadzali kontrataki. I to nie Arka, lecz Śląsk mógł zdobyć gola. Między innymi z rzutu wolnego bardzo groźnie strzelał Vladimir Ćap.

Najlepszą okazję miał jednak Krzysztof Ulatowski. Górski ładnie zagrał do Ćapa, który przedarł się do końcowej linii i mocno zagrał płaską piłkę w pole karne. Tam, na szóstym metrze, był Ulatowski, ale niestety nie trafił w piłkę.

W tym czasie Arka tylko raz zagroziła poważnie bramce Śląska. Marek Szyndrowski uwolnił się spod opieki wrocławskich obrońców, ale Janukiewicz fantastyczną paradą zdołał wybić piłkę na róg.

Stałe fragmenty gry to był praktycznie jedyny element, po którym było groźnie w polu karnym Śląska. I niestety, po jednym z nich goście stracili gola. Po rzucie rożnym w zamieszaniu najlepiej zachował się Marcin Wachowicz i z bliska wepchnął piłkę obok bezradnego Janukiewicza.

Tuż przed przerwą doszło do kontrowersyjnego zdarzenia. Ulatowski walczył o piłkę z Krzysztofem Sobierajem. Obrońca Arki, nie mogąc sobie poradzić z agresywnie atakującym go zawodnikiem Śląska, uderzył w twarz rywala. Ulatowski padł na murawę, ale sędzia nie zareagował i nakazał grać dalej.

Po przerwie na boisku było coraz bardziej nerwowo. Po ostrym ataku Bartosza Karwana na boisko padł Petr Pokorny. Między zawodnikami doszło do spięcia i przepychanek. Kilka chwil później kartkami zostali upomnieni Imeh i Szyndrowski za niesportowe zachowanie. Atmosfera była bardzo napięta.

Gra na boisku była rwana i pod obiema bramkami niewiele się działo. Szansa na gola ominęła i Arkę, i Śląsk. Dla wrocławian najbliższy zdobycia gola był Przemysław Łudziński, ale Bledzewski zdołał obronić jego strzał z dystansu.

Arka Gdynia - Śląsk Wrocław 1:1 (1:1)

Bramki: 0:1 - Rosiński (14), 1:1 - Wachowicz (42)

Arka: Bledzewski - Kowalski (79. Weinar), Sobieraj, Szyndrowski Ż, Kalousek - Bazler, Mazurkiewicz, Ława Ż, Moskalewicz (72. Niciński) - Wachowicz, Karwan Ż (90. Łabędzki).

Śląsk: Janukiewicz - Wołczek Ż, Wójcik, Pokorny, Ćap Ż - Klofik (85. Ostrowski), Sztylka Ż, Górski Ż, Ulatowski (63. Łudziński Ż), Rosiński (63. Wan) - Imeh Ż.

Sędzia: Artur Radziszewski (Warszawa). Widzów: 7000.