Promocja miasta poprzez kluby

650 000 złotych - taka suma zostanie podzielona na siedem (a może osiem) szczecińskich klubów
Rada Miasta zaakceptowała zmiany w budżecie zaproponowane przez zarząd. Jeszcze w tym roku 650 tys. trafi do naszych ligowców, które podpiszą z miastem umowy na promocję.

Szczęśliwa siódemka to: Pogoń (piłkarska, IV liga), Pogoń 04 (futsalowa, ekstraklasa), TKKF Gryf (drużyna piłkarska, I liga kobiet), Olimpia (drużyna piłkarska, II liga kobiet), Piast (siatkówka, I liga kobiet), Morze Bałtyk (siatkówka, II liga mężczyzn), Pogoń Handball (piłka ręczna, II liga kobiet i mężczyzn). - Jestem zaskoczony pomocą. To bardzo fajna sprawa - mówi Piotr Dykiert, prezes Olimpii. A Maciej Karczyński, szef szczecińskich futsalowców podkreśla: - To pierwsza taka pomoc i wielki bodziec do działania.

Miasto nie podjęło decyzji, co zrobić z Łącznościowcem (ekstraklasa piłkarek ręcznych). Klub jest zadłużony na duże pieniądze, ale szczypiornistki przygotowują się do występów w ekstraklasie. - Znamy sytuację, ale staramy się trenować normalnie. Jak pod górkę, to ze wszystkim. Teraz doszły nam problemy z treningami na hali. Nie ma gdzie trenować - mówi Magdalena Michniewicz, drugi trener Łącznościowca. - Mam nadzieję, że uda się znaleźć dobre rozwiązanie.

Możliwe, że decyzje zapadną dziś, bo działacze Łącznościowca mają rozmawiać w magistracie z władzami. Nieoficjalnie wiemy, że miasto nie chce współfinansować zadłużonego klubu, ale też nie chce pozbywać się miejsca w elicie.

Ile dostaną kluby? - Od środy pierwsze spotkania z przedstawicielami klubów - zapowiada Robert Szych, dyrektor Wydziału Sportu. - Na pewno nie po równo.

Prawdopodobnie 350 tys. z całej tegorocznej puli trafi na konto piłkarskiej Pogoni. Pozostała część zostanie podzielona proporcjonalnie do klasy rozgrywkowej i skali promocji miasta.

- Mam nadzieję, że to zaczątek dobrej i owocnej pomocy dla klubów. Chciałbym, by środki na kluby sportowe znalazły się także w przyszłorocznym budżecie. Pamiętajmy jednak, że sport wyczynowy jest interesem. My nie możemy być jedynym źródłem finansowania klubów - uważa dyrektor Szych.