Znikająca kartka dla Simunicia

Przyzwyczailiśmy się już do wpadek sędziów z egzotycznych krajów w mistrzostwach świata, ale to co zrobił Graham Poll w meczu Australia - Chorwacja (2:2) to swoistego rodzaju rekord świata. Anglik nie podyktował trzech rzutów karnych dla Australii, a Chorwatowi Josipowi Simuniciowi dał trzy żółte kartki, zanim wyciągnął czerwoną. Co ciekawe na oficjalnej stronie FIFA druga kartka znikła z pomeczowych raportów.
Trzy żółte kartki dla Simunicia widzieli wszyscy, którzy oglądali mecz. W 91. minucie Chorwat sfaulował rywala i jeszcze popchnął sędziego, który chciał mu pokazać kartkę. Po obejrzeniu żółtego kartonika Simunić obrócił się na pięcie i zmierzał do szatni. Dopiero po chwili zorientował się, że angielski arbiter zapomniał mu pokazać kartkę czerwoną. Został więc skwapliwie na boisku. Informacja o tym, że Chorwat nie może kontynuować gry pojawiła się na ekranach telewizorów i relacji on-line na stronie FIFA. Po meczu FIFA skwapliwie "ocenzurowała" pomyłkę arbitra. W relacji live nie ma już kartki z 91 minuty. Jest odnotowany tylko faul Simunicia na Kennedy'm. Podobnie jest w oficjalnym pomeczowym raporcie.

Na błąd sędziemu zwrócił uwagę Mark Viduka. - Zapytałem arbitra, ile kartek dostał Simunić. Graham odpowiedział: jedną. Wydawało mi się, że wtedy zrozumiał swoją pomyłkę - opowiada Australijczyk.

Viduka sugeruje, że trzecia kartka po meczu była naprawieniem błędu sprzed trzech minut. Tyle tylko, że sytuacja na boisku temu przeczy. Poll zakończył mecz, a sam Simunić się do niego "zgłosił" po pewnej chwili z pretensjami. Wtedy dopiero arbiter wyciągnął żółtą kartkę i zaraz potem czerwoną.

Australijczyk broni sędziego: To wysokiej klasy arbiter. Nie mam nic przeciwko niemu. Każdemu zdarzają się błędy

Ale to nie była jedyna pomyłka sędziego uważanego za jednego z najlepszych na świecie. W 7. minucie nie podyktował karnego, gdy Simunić objął w polu karnym Vidukę i powalił napastnika Australii. Potem znów nie gwizdnął, gdy piłkę w "szesnastce" wybił na rzut rożny ręką Stjepan Tomas. Sytuacja była tym bardziej kuriozalna, że Chorwat wypiąstkował piłkę spomiędzy dwóch skaczących do dośrodkowania Australijczyków. Nikt inny nie dotknął piłki zanim opuściła boisko. Jeśli więc arbiter nie widział zagrania ręką, to dlaczego podyktował rzut rożny?!

Najbardziej kuriozalna sytuacja miała miejsce w ostatnich sekundach. Najpierw jeden z Chorwatów znów powalił w polu karnym rywala, a potem do pustej bramki piłkę skierował John Aloisi. Sędzia zakończył mecz zanim padła bramka. Jego prawo - upłynął już doliczony czas gry. Można się spierać, czy postąpił z duchem gry. Nie wiadomo jednak, dlaczego wcześniej nie odgwizdał rzutu karnego. Może przyznał przywilej korzyści Australijczykom? Dlaczego więc nie dał im tego prawa wykorzystać? Te pytania pozostaną prawdopodobnie bez odpowiedzi, bo FIFA zabrania arbitrom komentowania swoich decyzji.

Poll mylił się zresztą nie tylko na korzyść Chorwatów. Decydująca o awansie bramka dla Australii padła ze spalonego (przed bramką rywali stali i Harry Kewell i Mark Viduka).

Zaraz po meczu angielski dziennik "The Independent" napisał, że Poll był największą angielską nadzieją na udział w finale, ale po pomyłce z kartką Simunicia, to już nieaktualne. "The Times" również spodziewa się odesłania Polla do domu. Dziennik pisze o kartkach Simunicia: w tym przypadku porzekadło "lepiej późno niż wcale" nie będzie miało zastosowania. Przy okazji "Times" przypomniał, że Poll zaliczył wpadkę już cztery lata temu, gdy nie uznał dwóch prawidłowo zdobytych goli Włochom w grupowym meczu z Chorwacją.

Przed mistrzostwami Sepp Blatter zapowiadał, że w mistrzostwach świata nie ma miejsca dla arbitrów, którzy popełniają błędy. Ciekawe, czy teraz szef FIFA dotrzyma słowa.

Grahama Poll powinien...