Hit mundialu: Argentyna - WKS, emocje do końca

Argentyna zasłużyła na zwycięstwo i pokazała, że przyjechała po mistrzostwo świata, ale Wybrzeże Kości Słoniowej nie zasłużyło na porażkę i potwierdziło, że jest zespołem wielkich możliwości. Javier Saviola lepszy od Didiera Drogby w pojedynku na najwyższym piłkarskim poziomie.
Wideo - najważniejsze akcje meczu wg. FIFAworldcup.com

Relacja z czuba

Messi, Aimar, Tevez - nikt nie ma tak imponującej ławki rezerwowych jak Argentyńczycy. Nawet Brazylia, której ze względu na geniusz Ronaldinho i Kaki złote medale przyznaje się przed turniejem. José Pekerman, trener Argentyńczyków, na futbol patrzy inaczej niż Carlos Alberto Parreira. Mniej wierzy w Messiego czy Aimara, bardziej w kolektyw zbudowany nawet z cegiełek gorszej jakości. Byleby mieć silną, zrównoważoną drużynę. Sobotni mecz pokazał, że taką ma. Kultura gry Argentyńczyków była nadzwyczajna, role piłkarzy misternie podzielone i dopasowane. Stąd rywal o tak wielkich możliwościach indywidualnych jak Wybrzeże Kości Słoniowej zadebiutował w mistrzostwach świata porażką. Ale te 90 minut gry miało w sobie więcej piłkarskiego kunsztu i uroku niż wszystkie wcześniejsze cztery mecze tych mistrzostw razem wzięte.

Na trybunach przewagę też mieli Argentyńczycy. Gdy w sektorze dla VIP-ów pojawił się Diego Armando Maradona, tumult był większy, niż gdy z tunelu wyszli jego następcy. Z mission impossible w sercach, by kibice w Argentynie przestali wreszcie żyć czasami boskiego Diego (1986 złoto, 1990 - srebro). Od 16 lat wielka Argentyna nie zdziałała w mistrzostwach absolutnie nic. Oni muszą to zmienić.

Mniej wtajemniczeni wybrzydzali na Pekermana. Popsuł im święto. Nie po to przyjechali tyle kilometrów, by zobaczyć Leo Messiego na ławce. W tym wątłym ciele (65 kg, 169 cm) spotkały się ich zdaniem wszystkie najlepsze cechy piłkarza: szybkość, odwaga, polot, inteligencja. Za swój romantyczny styl 18-latek z Barcelony kochany jest bardziej niż cała reszta za podziwu godną efektywność.

Chyba jednak Pekerman nieprędko postawi na Messiego, być może dopiero wtedy, gdy Argentyna znajdzie się pod ścianą i trzeba będzie ratować wynik. W sobotę nie było takiej potrzeby, zwłaszcza że wspaniale grał jeszcze mniejszy od Leo Javier Saviola. Kiedy jako nastolatek przychodził do Barcelony, budził podobne nadzieje, ale klub z Katalonii oddał go do Monako, a ostatnio do Sevilli, wydając w ten sposób wyrok, że do futbolu na najwyższym poziomie się nie nadaje. Kariery w Barcelonie nie zrobili też Riquelme i Sorin - najlepsi w sobotę w reprezentacji Argentyny.

Sorin to serce drużyny, Riquelme to jej mózg. Bez jego wiedzy nic na boisku się nie dzieje. Nie musi nawet biegać, Sorin chętnie zrobi to za niego. Byle podawał tak, jak umie. W sobotę przedreptał jak zawsze cały mecz, ale miał asysty przy obu golach. W 24. min po jego rzucie wolnym cofnięty pod bramkę Drogba nie zdołał wybić piłki głową, ta spadła pod nogi Hernana Crespo i bramka musiała być. Mogło być już wtedy 2:0, bo dziesięć minut wcześniej belgijski sędzia De Bleeckere nie zauważył, że po uderzeniu Ayali głową Tizie złapał piłkę już za linią bramkową.

Roberto Ayala jest chyba najbardziej skocznym piłkarzem tych mistrzostw. Przy wzroście 177 cm rzadko przegrywał pojedynki powietrzne z wyższym i dysponującym nadludzką siłą Drogbą. A w parze z graczem MU Gabrielem Heinze (178 cm) tworzą w środku obrony Argentyny mur nie do przesunięcia i przeskoczenia.

Drogbie kilka razy się udało, tak jak parę razy jego nie mniej utalentowani partnerzy sprawiali, że wyrachowani Argentyńczycy tracili panowanie nad sytuacją. Dzięki szarżom Zokory czy Boki mecz nie był jednostronny. Nieszczęściem Afrykanów było jednak to, że szybko stracili gola, a gonić wynik w meczu z Argentyną to zadanie, którego może się podjąć tylko Brazylia, i to bez dużych widoków na powodzenie.

W 34. min cud mógł się zdarzyć, mogło się udać graczom Wybrzeża przebić przez Ayalę i Heinzego, bo po zagraniu piłki przez Drogbę Keita był sam przed Abbondanzierim. Strzelał głową, ale piłka zatrzymała się w nogach argentyńskiego bramkarza. Odpowiedź? Genialne zagranie Riquelme, a Saviola tylko przyłożył nogę do piłki. 2:0!

W drugiej połowie kandydat na mistrza świata długo kontrolował mecz, odgrywając swój koncert. W chwili, gdy zaczął grę na czas, natychmiast stracił bramkę. Gola dla Wybrzeża nie mógł zdobyć nikt inny niż Drogba, w którego partnerzy zapatrzeni są do przesady. Pod bramką rzadziej szukają pozycji do strzału niż możliwości podania do gracza Chelsea. Tyle że on nie pudłuje.

Heroiczna walka o remis nie się udała. Argentyna dobrze broniła wyniku, a my, śledzący mecz na trybunach, wiedzieliśmy już, że Leo Messi nawet na chwilę nie pojawi się na placu gry. W 90. min wszedł Aimar. Rzecz jasna za Riquelme. Pekerman, choć temu zaprzecza, jest chyba kolejnym trenerem, który nie widzi możliwości, by grali obok siebie. Za dużo talentu naraz mogłoby zagrozić równowadze w drużynie.

Argentyna zaczęła mundial od zwycięstwa, ale trudno jeszcze mówić, że pokonała zmory sprzed czterech lat. W Azji też na inaugurację wygrała z Nigerią, a potem Anglia i Szwecja zagrodziły jej drogę do 1/8 finału. To była tragedia narodowa. Teraz zespół Pekermana zadanie ma tak samo trudne. W kolejce do tanga z Argentyną czekają Serbowie i Holendrzy.

Wypowiedzi po meczu:


Jose Pakerman, trener Argentyny: Jestem zadowolony, że mamy to już za sobą. Graliśmy bardzo ważny mecz, z zespołem bardzo silnym. Nasi rywale mieli dużo szans na zdobycie bramek, tym bardziej cieszę się ze zwycięstwa. To efekt naszej pracy. Mój zespół zagrał dobry futbol, kontrolował spokojnie sytuację, wypracowywał sobie potrzebną przestrzeń na boisku. Myślę, że w następnych meczach będzie jeszcze lepiej.

Juan Pablo Sorin, Argentyna: Wykazaliśmy się dzisiaj dobrą postawą. Spokojnie szukaliśmy dobrego wyniki. Pierwszy mecz zawsze jest kluczowy, wygraliśmy go, a to znaczy, że dobrze pracowaliśmy przed mistrzostwami.

Henri Michel, trener Wybrzeża Kości Słoniowej: Moi piłkarze są rozczarowani, ale nie zniechęceni. Trochę zapłaciliśmy za brak doświadczenia w takich imprezach. Musimy przeanalizować to spotkanie i wyciągnąć wnioski z nadzieją, że w następnych meczach będziemy strzelać więcej bramek. Myślę, że przeciwko Holandii zagramy znacznie lepiej i skuteczniej.

Kto był najlepszym piłkarzem meczu?