Ile zarabiają kujawscy sportowcy

Ostatni na naszej liście płac jest Wojciech Pastecki. Bramkarz Piasków Bydgoszcz nie dostaje za grę w C-klasie żadnych pieniędzy. Klub kupił mu tylko rękawice. Żużlowcy Polonii: Piotr Protasiewicz i Andreas Jonsson żyją ze sportu. I to dobrze - na miesiąc mogą wyciągnąć nawet 60 tysięcy złotych
Najbogatsi są żużlowcy, akurat oni to pierwsi najprawdziwsi w polskim sporcie zawodowcy. Zarabiają dużo, ale ryzykują przecież życie, a za sprzęt i jego przygotowanie muszą płacić sami.

W Bydgoszczy są trzy zespoły występujące w najwyższych ligach. To żużlowcy Budleksu/Polonii, siatkarki Centrostalu/Focus Park (obie ekipy to wicemistrzowie Polski) i koszykarze Astorii. Są najlepsi, więc zarabiają najwięcej.

Żużlowcy stanowią osobną kategorię listy. Nie tylko dlatego, że zarabiają najwięcej i nie przez to, że ryzykują na torze życie. Ponoszą największe koszty uprawiania reprezentowanego sportu, co należało uwzględnić przy opracowaniu listy. Nie mają comiesięcznej pensji. Spadek formy przekłada się na spadek grubości portfela. Bo główną część dochodu stanowi w przypadku tych najlepszych opłata za zdobywane punkty. Inna stawka jest, gdy wynik oczekiwany od asów, jak Jonsson, Protasiewicz, Kościecha czy Jaguś, jest słaby, na poziomie do 5-6 punktów. Odmienna w przedziale zdobyczy punktowej 6 do 12 i powyżej 12 punktów. Maksymalnie, przy siedmiu wygranych biegach w meczu (stawka w okolicach 2 000 złotych za punkt), zawodnik z górnej półki może więc na jednym meczu zarobić blisko 40 000 złotych. - Ale ja potrzebuję 250 tysięcy na samo tylko wejście w sezon - zastrzega Protasiewicz. Oto koszty, które ponosi. Po pierwsze: zakup motocykli. Jeden motor po tuningu to ok. 35 000 złotych. W zależności od liczby startów zawodnik obsługujący ligę polską, szwedzką i np. angielską potrzebuje przynajmniej czterech kompletnych motocykli, dwóch zapasowych silników, osprzętu osobistego (kevlar, buty, kask, okulary, rękawice, łyżwa - metalowa podeszwa buta). A do tego dochodzą starty w Grand Prix. Co cztery mecze zawodnik powinien robić przegląd silnika. Jeden przegląd to 4000 złotych. Przyjmuje się, że remont kapitalny silnika (po ośmiu meczach) u dobrego tunera dochodzi do 7000 złotych. Do tego zawodnik zatrudnia mechanika, niektórzy nawet dwóch. To miesięcznie co najmniej około 2000 od osoby. Jeszcze są przejazdy, przeloty, hotele i wyżywienie (dla siebie i teamu).

Podobnie jest w przypadku toruńskiego asa Wiesława Jagusia. 20 000 musi przeznaczyć na utrzymanie mechaników, parkingu, renowację sprzętu i kupno potrzebnych części oraz transport. Bolesne są szczególnie poważne defekty: mało skomplikowany remont to wydatek 5000 zł, a za nowy motocykl Jawy lub GM trzeba zapłacić ok. 20 000 i doliczyć koszty pracy renomowanego mechanika. 47 000 zł to tylko zarobek z kilku udanych spotkań w roku. Do tego dochodzą jeszcze: nawet pół miliona złotych, jakie można zdobyć dzięki podpisaniu lukratywnego kontraktu na starty w drużynie oraz za występy w ligach zagranicznych. Warto startować również w turniejach indywidualnych - za zwycięstwo w tych najbardziej prestiżowych Jaguś może otrzymać 40 000 zł. Dochodzi do tego istotne kilkaset tysięcy złotych wsparcia od sponsorów reklamujących się na kombinezonie.

Wracając na bydgoskie podwórko: czterech asów Polonii (Jonsson, Protasiewicz, Sawina, Kościecha) jest w stanie przy założeniu zdobycia powyżej 200 punktów w sezonie (20 meczów, czyli średnio 10 pkt w jednym) "wyciągnąć" 450 000 złotych netto. Jeździec taki jak Protasiewicz kolejne 250 000 może wypracować w lidze i Pucharze Anglii (ok. 40 meczów, a na Wyspach za punkt płacą między 50 a 60 funtów). Kilkadziesiąt tysięcy złotych przyniesie mu jeszcze liga szwedzka. Co najmniej pół miliona - sponsorzy, w tym główny - firma Pentel. To już 1 250 000. Na ten sezon Protasiewicz powrócił do elity uczestników Grand Prix, gdzie za wygranie turnieju (10 imprez) można skasować 11 000 dolarów. W latach 1995-2004 "Pepe" zarobił w cyklu 105 500 dolarów. Jak Jaguś czy Jonsson jest ponadto zapraszany na turnieje indywidualne. Reasumując, dochód może sięgnąć 1,3 miliona, ale na tak wysokim poziomie 600 tysięcy złotych pochłoną koszty. - Ja tych kwot nie będę komentować. Kiedyś, jak liga osiągnie w pełni profesjonalny poziom, skończą się tajemnice i będziemy mogli mówić otwarcie. Dodam tylko to, że gdy mam kontuzję i nie jeżdżę, to nikt mi nie płaci - stwierdza Protasiewicz.

Trzeba jednak zaznaczyć, że z wypłacaniem zarobionych pieniędzy różnie bywa i czasem kwoty są zapisane tylko na papierze. Dlatego nasza lista płac może się też nazywać listą najbardziej cierpliwych pracowników. Wiele klubów nie przelewa na konta sportowców obiecanych wynagrodzeń. Tak było np. w przypadku koszykarzy Astorii. Do tej pory w sezonie wypłaty dotarły do nich zaledwie dwa razy. Po raz pierwszy pod koniec 2005 roku - wówczas spłacono zaległości narosłe od początku sezonu. Teraz koszykarze otrzymali część spłaty za kolejny okres i czekają na resztę. Z tego powodu Astoria może być uznana za fenomen koszykarskiej ekstraklasy w Polsce - podobno jej budżet jest większy tylko od budżetu Noteci Inowrocław. Ten klub wydaje na zawodników 0 złotych (czytaj zero złotych) - tak należy wnioskować po słowach byłego prezesa Noteci, Cezarego Rydlichowskiego, który podczas rozprawy o upadłość klubu tłumaczył, że koszykarze grają w jego drużynie tylko dla własnej promocji i miłości do sportu.

Pieniądze nie grają - sprawdza się czasem porzekadło: Astoria powinna mieć na płace dla swoich graczy około miliona złotych - a jest wyżej w tabeli niż np. włocławski Anwil, wydający ponad trzy razy więcej pieniędzy. Problem braku wypłat nie dotyczy tylko koszykarzy. Ten sam problem przeżywają - i to nie ostatnie przykłady - np. piłkarze Chemika i Zawiszy.

Koszykarscy wicemistrzowie Polski z Włocławka mają przynajmniej dwa bardzo poważne wydatki: pierwszy to gaża Michała Ignerskiego. Drugi - pensja trenera Andreja Urlepa, który ma podpisany kontrakt na 170 000 dolarów w sezonie. Od niedawna jeździ najnowszym volvo klasy S wartym 40 000 euro. Nawet w przypadku niezadowalających wyników zespołu, niewygodnie jest Anwilowi zwolnić Urlepa przed wygaśnięciem kontraktu, bo to kontrakt gwarantowany - trzeba płacić potężne odszkodowanie za jego zerwanie przed czasem. A przecież jeszcze są inni trenerzy i kilkunastu zawodników.

Od 0 do 60000 tysięcy na miesiąc

60000 złotych

najbogatsi są Piotr Protasiewicz i Andreas Jonsson, ale w sporcie, który uprawiają, ryzykują życie i zdrowie, bo to żużlowcy. Na motorach bez hamulców mkną po owalnym torze z prędkością przekraczającą na prostych 100 km/h. Trudno podać dokładną sumę ich zarobków, bo składa się na to ogrom czynników, o których piszemy obok. Żużlowcy najwięcej inwestują przede wszystkim w sprzęt, który wpływa na ich wynik sportowy. Mówiąc wprost, odpowiednio przygotowany motocykl wiezie ich do większej kasy. Jonsson i Protasiewicz mają dochody z trzech lig: polskiej (tu są liderami drużyn), angielskiej i szwedzkiej. Oprócz tego są uczestnikami cyklu Grand Prix o Indywidualne Mistrzostwo Świata, mogą zarobić pieniądze poprzez inne występy w reprezentacji, turniejach indywidualnych. Są gwiazdami dyscypliny, wspierają ich też - na poziomie kilkuset tysięcy złotych - sponsorzy.

50240 złotych, czyli 16 000 dolarów

sportowiec, który zarabia takie pieniądze, nazywa się Michał Ignerski. Uznawany za jednego z najlepszych zawodników polskiej ligi skrzydłowy latem ubiegłego roku przeniósł się do włocławskiego Anwilu ze Śląska Wrocław. Jego zarobki wzrosły dwukrotnie. We Wrocławiu w ubiegłym sezonie miał 8 000 dolarów. Odrzucił 4 000 podwyżki. Ignerski mieszka w domu wynajmowanym przez klub. Może też liczyć na dodatkowe premie oraz pieniądze za występy w reprezentacji. Anwil jest najbogatszym klubem w regionie, ale teraz i tak tnie wydatki. Pięć lat temu, zatrudniając olbrzymiego centra Aleksandra Kula, płacił mu prawie dwa razy więcej niż Ignerskiemu.

48300 zł

zarobki na tym poziomie mają kolejni żużlowcy Polonii: Robert Sawina i Robert Kościecha. Sawina stał się liderem bydgoskiego zespołu w poprzednim sezonie, Kościecha był nim w Gdańsku. To krajowa czołówka żużlowców. W Polonii będą mieli w tym sezonie zarobki zbliżone do Jonssona i Protasiewicza. Ich dochody będą niższe od klubowych kolegów o kilkanaście tysięcy dolarów, bo nie startują w Grand Prix. Mają też niższe kontrakty ze sponsorami.

47000 zł

nawet o tyle może się wzbogacić miesięcznie najlepszy z krajowych żużlowców Adriany Toruń Wiesław Jaguś. Stanie się tak, jeśli żużlowiec wystąpi w każdym niedzielnym meczu i zdobędzie w nich łącznie ok. 45 punktów. Wystarczy do tego jeden bardzo udany mecz (13 pkt) oraz trzy przeciętne. Wtedy powinien otrzymać z klubowej kasy ponad 67 000 zł (w przypadku najlepszych zawodników za jeden punkt można otrzymać nawet 1500 zł). Ponosi jednak ogromne koszty, o których piszemy osobno w tekście obok.

28350 złotych, czyli 9000 dolarów

tyle ma w Polpaku Świecie, beniaminku ekstraklasy koszykówki Jerome Beasley. Zawodnik jest wysoko ceniony, bo ma za sobą występy w NBA. W najlepszej, zawodowej lidze świata grał m.in. w Miami Heat. Tam, w sezonie 2003/04, reprezentant kadry Stanów Zjednoczonych zarabiał 366000 dolarów, czyli 30500 miesięcznie.

28350 złotych, czyli 9000 dolarów

ma w każdym miesiącu podstawowy rozgrywający Anwilu Ed Scott. Amerykanin to jeden z najlepiej wynagradzanych zawodników wicemistrzów Polski.

22050 złotych, czyli 7000 dolarów

to wynagrodzenie kolejnego przedstawiciela Polpaku Stevena Thomasa. Zarabia mniej, bo to dla niego pierwszy sezon w zawodowej lidze.

15750 złotych, czyli 5000 dolarów

zarabia na miesiąc gry litewski skrzydłowy Astorii, Arvydas Cepulis, uznany przed rozpoczęciem sezonu za strzelecką nadzieję Astorii. Miał być jej supersnajperem i dlatego ma najwyższy kontrakt w klubie.

15100 złotych (4800 dolarów)

Kristijan Ercegović (Chorwacja) - środkowy Astorii. Wyjątkowo zaprzeczenie koszykarskiej reguły, że płaci się od centymetrów wzrostu i dlatego najwięcej zarabiają środkowi. A w Bydgoszczy Ercegović nie jest najlepiej opłacanym zawodnikiem klubu.

14200 złotych (4500 dolarów)

Zarabia Aivaras Kiausas (Litwa). Skrzydłowy Astorii grał w poprzednim sezonie w Śląsku Wrocław.

14200 złotych (4500 dolarów)

Paweł Wiekiera - kapitan bydgoskiej drużyny ma najwyższe wynagrodzenie spośród polskich koszykarzy występujących w Astorii, ale gra też w klubie w ekstraklasie już trzeci sezon.

12600 (4000 dolarów)

Greg Davis (USA) - rozgrywający Astorii i najlepszy zawodnik zespołu dostaje najmniej z pierwszej piątki. Jednak jak na zawodnika, który gra w zawodowym klubie, praktycznie od razu po ukończeniu college'u w USA i tak dostaje całkiem sporo. Z reguły tacy zawodnicy otrzymują około 3000-3500 dolarów, np. Dante Swanson występujący w Astorii w pierwszym sezonie w ekstraklasie dostawał 3300. Davis, w kolejnym roku gry, będzie już kosztował więcej. Jest bowiem uznawany za jednego z najlepszych rozgrywających ligi.

11000 złotych

Robert Sycz. Mistrz olimpijski z Aten i aktualny brązowy medalista mistrzostw świata w wioślarstwie otrzymuje stypendium kadrowe w wysokości 5000 zł, tysiąc więcej dostaje z klubu Lotto/Bydgostia/WSG/GP (umowę ma do 2008 roku, klub właśnie bilansuje budżet i być może zarząd "da" Syczowi podwyżkę). Niezależnie od umowy stypendialnej, Sycz za brąz MŚ w minionym sezonie zainkasował z klubu kilkanaście tysięcy złotych. Wioślarstwo nie jest jednak zbyt medialnym i spektakularnym sportem i Sycz - mimo że jest mistrzem olimpijskim - do dziś nie doczekał się indywidualnego sponsora.

11000 złotych (3500 dolarów)

to zarobek Clyde'a Ellisa. Amerykański skrzydłowy Astorii przyszedł do klubu w trakcie sezonu i na dodatek, jak na tzw. silnego skrzydłowego, jest niski - ma zaledwie 199 cm. Podobnie jak on zarabia wychowanek Noteci Inowrocław Krzysztof Szubarga z Polpaku, jeden z najlepszych rozgrywających młodego pokolenia.

8000 złotych

Ewa Kowalkowska, kapitan Centrostalu/Focus Park, zarabia najwięcej z ekipy wicemistrzyń Polski. W ramach stypendium od Wyższej Szkoły Gospodarki, uczelnia pokrywa koszty studiów w wysokości kilkuset złotych.

8000 złotych

to też pułap, który według naszych informacji osiągają czołowi siatkarze I ligowego Delekty/Chemika Bydgoszcz.

7500 złotych

a tyle dostaje jej klubowa koleżanka Karolina Ciaszkiewicz.

5400 złotych

może otrzymać od klubu bramkarz TKH/ThyssenKrupp/Energostal Tomasz Wawrzkiewicz. Uznawany jest za najlepszego hokeistę w Polsce na tej pozycji i już kuszony jest propozycjami, by przenieść się z Torunia do innego zespołu. Na wynagrodzenie składa się nie tylko suma wynikająca z kontraktu, ale również premie (ok. 1500 zł).

4000 złotych

miesięcznie otrzymuje Jarosław Maćkiewicz, najlepszy napastnik Toruńskiego Klubu Piłkarskiego. W przeszłości jego gaża była kilkakrotnie wyższa - tak było, gdy występował w ekstraklasie w poznańskim Lechu i tworzył duet napastników z Maciejem Żurawskim, który teraz występuje w Celtiku Glasgow.

3500 złotych

miesięcznie, to pensja najważniejszych zawodników kilku formacji Toruńskiego Klubu Piłkarskiego. Wysoko cenieni są obrońcy Mariusz Woroniecki i Robert Warczachowski. Na podobne wynagrodzenie może liczyć napastnik Adam Cieśliński.

3200 złotych

mają miesięcznie do dyspozycji hokeiści TKH/ThyssenKrupp/Energostal, którzy są jednocześnie reprezentantami Polski: Tomasz Proszkiewicz, Łukasz Sokół (dwaj pierwsi to wychowankowie BTH Bydgoszcz), Jarosław Dołęga i Daniel Laszkiewicz. Jeśli toruński zespół będzie wygrywał swoje spotkania, ich miesięczne wynagrodzenie może wzrosnąć o tysiąc złotych.

3000 złotych

trafia w tym sezonie na rachunek bankowy rozgrywającej Nova Trading Toruń Beaty Predehl. Była reprezentantka Polski i uczestniczka Igrzysk Olimpijskich w Sydney jest najlepszą koszykarką w I lidze - na co dzień mieszka w Gdyni. Do Torunia przyjeżdża na kilka dni w tygodniu, gdy trenuje z drużyną.

2100 złotych

o taką sumę miesięcznie wzbogacają się najważniejsze obok Predehl zawodniczki Nova Trading - Jolanta Sowińska-Broczek, Katarzyna Maksel i Ewa Borys.

2000 złotych

to kwota, którą otrzymywać będzie z Polskiego Związku Kajakowego Beata Mikołajczyk, mistrzyni Europy seniorów w kajakarstwie, dwukrotna młodzieżowa mistrzyni Europy. Od września do grudnia 2005 roku stypendium wynosiło 4000, ale teraz ma wrócić do poziomu sprzed września. Mikołajczyk jako medalistka MŚ i Europy może także liczyć na pieniądze z PKOl za dobre wyniki na mistrzostwach świata (średnio kajakarze otrzymują w zależności od miejsca od 5000 do 25 000 złotych). Ponadto wkrótce ustalona zostanie kwota stypendium, jakie otrzymywać będzie w swoim nowym klubie UKS Kopernik Bydgoszcz.

2000 złotych

tą sumą musi się zadowolić Paweł Borowicki z Zawiszy, drużynowy mistrz Europy w strzelectwie juniorów. Pierwsza część kwoty to stypendium z Ministerstwa Sportu w wysokości 700 złotych. Druga część dochodu to etat w wojsku - pensja żołnierska plutonowego ok. 1300 złotych. Tak pensja, jak stypendium są uzależnione od wyników sportowych. Wojsko co rok przeprowadza weryfikację, a ministerstwo zagląda w rezultaty co miesiąc.

1800 złotych

dostaje w miesiącu Łukasz Kwiatkowski, grudziądzki olimpijczyk specjalizujący się w kolarstwie torowym.

1600 złotych

otrzymuje koszykarz II-ligowego Novum Przemysław Gierszewski. Kilkaset złotych z tego wyda na codzienne dojazdy z centrum miasta do Fordonu, gdzie jego zespół trenuje. Podobnie muszą czynić jego młodsi koledzy z Novum, którzy dostają kilka razy mniej pieniędzy. W większości przypadków nie mają szansy na dorobienie pieniędzy, jak to robi Gierszewski, pracując w firmie specjalizującej się w produkcji i montażu okien PCV.

1400 złotych

na takie wynagrodzenie mogą liczyć ci zawodnicy Toruńskiego Klubu Piłkarskiego, którzy regularnie pojawiają się w podstawowym składzie zespołu, ale nie są jego najważniejszymi graczami.

1100 złotych

Arkadiusz Woźniak - najlepiej opłacany piłkarz IV-ligowego Zawiszy - ale ta stawka i tak była tylko wirtualna. Piłkarz, który przeszedł do bydgoskiego klubu przed tym sezonem nie zobaczył ani złotówki. Zrezygnował z 6 000 złotych zaległości i za to uwolnił się od umowy z Zawiszą. Wiosną będzie grał w Victorii Koronowo. W podobny sposób z zadłużonego bydgoskiego klubu odszedł niedawno inny piłkarz Jacek Łukomski.

1000 złotych

tyle pieniędzy otrzymuje regularnie najlepszy toruński wioślarz Sławomir Kruszkowski, który na ostatnich igrzyskach olimpijskich zajął 4. miejsce w czwórce podwójnej. Zawodnik AZS otrzymuje wynagrodzenie od związku za 3. miejsce w Pucharze Świata. To niewiele - w przeszłości stypendia były wyższe. - Nieprędko ma się to zmienić - mówi Kruszkowski. Wioślarz jest i tak w lepszej sytuacji niż inni reprezentanci. Może liczyć na pomoc kilku sponsorów.

900 złotych

dostaje Łukasz Filarski, zawodnik grający w piłkę nożną w Chemiku Bydgoszcz. To forma nagrody, nieregularnie wypłacana. W tym klubie piłkarze nie mają bowiem podpisanych kontraktów. Do tego dostaje zwrot kosztów dojazdu na mecze i treningi, bo mieszka poza Bydgoszczą.

900 złotych

to też wypłata dla tych kilkunastu zawodników Toruńskiego Klubu Hokejowego, którzy spędzają czas głównie na ławce rezerwowych, a na lodzie pojawiają się rzadko. W klubie panuje zasada, że premia dla hokeistów jest uzależniona od liczby minut w grze. Najbardziej wzbogacają się ci, którzy gwarantują dobre wyniki.

800 złotych

A tyle miał dostawać Michał Łuczak - kapitan IV-ligowej drużyny Zawiszy.

800 złotych

otrzymuje w formie nagrody Włodzimierz Korecki, kapitan i piłkarz III-ligowego Chemika Bydgoszcz, ale nie są to wypłaty co miesiąc. Korecki pracuje nocami w firmie Kolporter i z tego się utrzymuje. Po pracy trenuje i gra.

600 złotych

na takie stypendium od związku może liczyć Michał Wszelak. Torunianin jest jednym z najlepszych kick bokserów w Europie. Nie może liczyć na finansowe kokosy - stypendium od związku to jedyna forma wsparcia. Nie ma żadnych pieniędzy od władz miasta, nie ma także sponsorów.

500 złotych

dostaje Kamil Jeliński z Chemika - to zwrot kosztów dla tego piłkarza za dojazdy na treningi i mecze oraz na wyżywienie.

500 złotych

ma Ewelina Barej, wicemistrzyni świata i mistrzyni Europy juniorek w fitness. Kwota ta jednak nie jest przekazywana zawodniczce. Tyle średnio wydaje na nią Bydgoski Klub Sportów Gimnastycznych Zawisza, którego barwy reprezentuje. Pieniądze te przeznaczane są głównie na opłacenie przejazdów na zawody, na stroje, odżywki. W ciągu roku zawodniczka za zgodą klubu występuje na różnego typu pokazach, za które może otrzymywać gratyfikacje zarówno finansowe, jak i rzeczowe. Nie otrzymuje natomiast żadnych środków z Polskiego Związku Kulturystyki, Fitness i Trójboju Siłowego, który wypłaca stypendia tylko seniorom.

500 złotych

otrzymuje Dawid Zamiatowski. Napastnik Toruńskiego Klubu Piłkarskiego jest jednym z młodzieżowców, a ci otrzymują z klubu zwrot pieniędzy za przejazdy i odzież sportową.

400-500 złotych

takie stypendium dostaje wioślarski junior Lotto/Bydgostii, który ma medal MŚ.

450 złotych

może maksymalnie zdobyć po jednym meczu tenisista stołowy toruńskiego Elektryka Adrian Rybak. Gra celuloidową piłeczką na zielonym stole nie może być źródłem utrzymania. Za jeden zdobyty punkt otrzyma 150 zł - w meczu może wygrać dwa pojedynki singlowe i jeden w deblu.

420 złotych

tyle po odliczeniu podatku pozostaje w kieszeni Marty i Hanny Łyczbińskich oraz Rafała Żelazko. Wszyscy to najbardziej utalentowani szermierze Budowlanych. Startują na zasadach amatorskich - mogą liczyć jedynie na takie stypendia oraz pomoc klubu przy zakupie sprzętu i transportu na zawody. Wyjątkiem jest zdobycie medali mistrzostw Polski - wtedy jest szansa na dodatkową, ale niewielką nagrodę.

400 złotych

wynosiła najniższa stawka, którą miał otrzymywać piłkarz IV-ligowej drużyny Zawiszy.

400 złotych

mają regularnie dalekie rezerwowe koszykarki Nova Trading - zwykle studentki.

380 złotych

dostawała do końca 2005 roku od sponsora sekcji lekkoatletycznej Zawiszy Elite Cafe mistrzyni Europy juniorów do lat 19 w sztafecie 4x100 metrów Marika Popowicz. Umowa z "kawowym" sponsorem wygasła. Być może zawodniczka Zawiszy będzie otrzymywać stypendium Polskiego Związku Lekkiej Atletyki. To może być nawet 1200 zł brutto.

350 złotych

tyle mogą zyskać na koniec sezonu zawodnicy występujący w Toruńskiej Halowej Lidze Piłkarskiej. Dotyczy to tylko tych uczestniczących w najwyższej klasie i mających bogatych sponsorów. Podczas gdy większość drużyn gra dla własnej przyjemności, piłkarze Tacho, Marwitu, Opatrunków/Matopatu i Meritum mogą liczyć nie tylko na sprzęt sportowy, ale również premie finansowe. Wynoszą kilka tysięcy zł do podziału na ok. 8-10 osób. Wychodzi - w zależności od hojności sponsora - ok. 300 zł na osobę.

300 złotych

otrzymuje Agnieszka Sobczak, koszykarka I-ligowego Kadusa Bydgoszcz. Zawodniczka ma podpisane z klubem dwie umowy i na ich podstawie otrzymuje stypendium. Nie jest to jednak jedyne jej źródło utrzymania. Na co dzień pracuje jako nauczycielka wychowania fizycznego w jednej z bydgoskich szkół podstawowych.

200 złotych

Wynosi pensja starszego szeregowego zawodowego Wojciecha Knapika z sekcji strzeleckiej Zawiszy. Olimpijczyk z Aten miał słabsze wyniki w roku poolimpijskim i nie został objęty programem stypendialnym Ministerstwa Sportu. Czeka na decyzję Polskiego Związku Strzelectwa Sportowego, które może mu przyznać comiesięczne tzw. związkowe w wysokości do 1000 zł.

150 złotych

trener młodzieżowego zespołu w bydgoskim Zawiszy - zdarza się, że nie dostaje nawet tyle, kiedy np. nie wpłyną składki do klubowej kasy. Trenerka to jednak najczęściej dodatkowa praca - pracuje jako nauczyciel wf.

0 złotych

Nic nie zarabia na amatorskim uprawianiu sportu, a z klubu otrzymał tylko nowe rękawice Wojciech Pastecki, bramkarz występującej w C klasie drużyny Piaski Bydgoszcz. Były zawodnik Zawiszy i Chemika teraz traktuje sport jako hobby. Podczas meczów może liczyć na wodę mineralną, która jest do dyspozycji drużyny.

0 złotych

Rafał Szrejter, jeden z najlepszych hokeistów na trawie toruńskiego Pomorzanina. Miejscy laskarze grają dla własnej satysfakcji. Traktują rozgrywki ligowe jako hobby, a nie sposób na zarabianie pieniędzy. Ale nie narzekają, bo w tym sezonie nie dokładają do sportu. Wcześniej sami płacili za mecze ligowe i posiłki - teraz finansuje to sponsor. Niezależnie od wyniku, jaki osiągną, nie mają szans na premie finansowe.

Słowniczek pojęć

•  Kontrakt zawodowy - umowa między sportowcem a klubem, na podstawie której zawodnik broni barw danej drużyny. Kontrakt na dany sezon wcale nie musi być zawarty na 12 miesięcy. W Astorii zawodnicy mają kontrakty podpisane na 8 miesięcy (od września ub. roku do kwietnia) - czyli na okres, w którym bronią barw bydgoskiego klubu w lidze koszykówki.

Znacznie lepiej mają siatkarki Centrostalu/Focus Park, z którymi klub podpisuje kontrakty na 12 miesięcy. Są więc opłacane przez okrągły rok - to jeden z kilku powodów, dla których zawodniczki wiążą się z nim na wiele lat - nie są jednosezonowymi gwiazdami, które po roku zmieniają miejsce pracy. Jeszcze inaczej jest w żużlu. Kontrakty można podpisywać od listopada do 31 stycznia, kiedy kończy się czas na to. Umowy są zazwyczaj podpisywane do 31 października, bo w tym miesiącu kończą się imprezy żużlowe, co jest podyktowane aurą. Jeżeli zawodnik nie zmienia barw klubowych, to jego pracodawca najczęściej może przedłużyć kontrakt już w listopadzie. Gdy jednak przedłużają się negocjacje, nierzadko następuje to dopiero w styczniu i wówczas, od momentu zakończenia kontraktu 31 października, żużlowiec nie jest nigdzie zatrudniony.

•  Kontrakt amatorski - występuje w żużlu; klub zabezpiecza zawodnika od "A do Z": od sprzętu, poprzez stypendium (w Polonii Bydgoszcz do 1500 zł), płatności za zdobyte punkty na znacznie niższym poziomie niż przy kontrakcie amatorskim (wysokość uzależniona od sumy zdobytych punktów - za jeden mecz w ekstraklasie to średnio nie więcej niż 600 zł). Klub dba też o naprawę sprzętu, części zamienne. Zawodnik jest po prostu na garnuszku klubu. Takie kontrakty ma pięciu bydgoskich juniorów: Krzysztof Buczkowski, Marcin Jędrzejewski, Michał Łopaczewski, Marcin Mazur i Emil Sajfutdinow.

•  Kontrakt tzw. warszawski - podpisuje się go w żużlu bez wzajemnych zobowiązań finansowych; zawiera najważniejsze sprawy zgodne z regulaminem sportu żużlowego; zawodnicy, którzy nie mają klubów, unikają w ten sposób karencji, którą Polski Związek Motorowy nakłada w przypadku nieznalezienia sobie pracodawcy.

•  Premia - dodatkowy składnik wynagrodzenia. Może być wypłacana np. za zwycięstwa albo za określone miejsce osiągnięte w tabeli rozgrywek, a także za awans do wyższej klasy rozgrywkowej.

•  Stypendium klubowe - patrz: kontrakt amatorski.

•  Stypendium samorządowe - przyznawane przez władze samorządowe za szczególne wyniki.

•  Stypendium związkowe - wynagrodzenie płacone przez poszczególne związki sportowe. Dostają je tylko najlepsi w kraju w danej dyscyplinie sportu za medale w światowych imprezach oraz odpowiedniej klasy wyniki (patrz: wynagrodzenia strzelców sportowych w liście płac).

•  Nagroda - forma wynagrodzenia w klubie amatorskim, z którym zawodnik nie jest związany kontraktem. Najczęściej jest wypłacana nieregularnie.

•  Etat - czyli zatrudnienie sportowca w zakładzie pracy. W czasach PRL, kiedy oficjalnie nie było zawodowstwa, było rzeczą powszechną. Sportowcy byli zatrudnieni na fikcyjnych etatach, np. w kopalniach, hutach, wojsku itp. Dostawali oczywiście pieniądze nie za pracę, ale za uprawianie sportu. Dziś też etaty istnieją (np. jak za czasów PRL zatrudnieni przez kopalnię węgla brunatnego są koszykarze Turowa Zgorzelec), ale wcale nie muszą być fikcyjne, np. piłkarze III- i IV-ligowych klubów, m.in. Zawiszy, normalnie pracują. Sponsor daje im pracę i to już w obecnych czasach jest nagrodą za grę w danym klubie.