Olsztyn Lakers po awansie: Czujemy się jak rodzina

- Trzy lata temu po raz pierwszy pojawiłem się na treningu "Jeziorowców". Na rozgrzewce miałem problem z przebiegnięciem jednego okrążenia wokół stadionu - wspomina Bartosz Rudzki, zawodnik Olsztyn Lakers, który w sobotę awansował do I ligi futbolu amerykańskiego.
Sebastian Chrostowski: Co dla klubu oznacza awans do I ligi futbolu amerykańskiego, oprócz prestiżu i możliwości gry z lepszymi zespołami?

Bartosz Rudzki: - W nowym sezonie przede wszystkim wzrosną wymagania finansowe. Droższe będą składki zespołowe. Więcej zapłacimy też za wyjazdy na mecze. Bardziej chodzi jednak nie o stan naszych portfeli, ale umysłów. Czujemy dumę i większą motywację. Nikt nie będzie już chodził na trening tylko dlatego, że futbol amerykański to ciekawa rozrywka. Jesteśmy przecież tylko szczebel niżej od najlepszych drużyn w kraju. Zasłużyliśmy na awans. Ciężko trenowaliśmy przed sezonem. W śniegu i błocie wykonywaliśmy to, co do nas należało. Wyglądaliśmy znakomicie pod względem fizycznym.

Jak wygląda typowy dzień zawodnika Olsztyn Lakers?

- Futbol amerykański to nie jest sport, na którym w Polsce się zarabia. Z jednej strony może to i dobrze, bo dyscyplina nie została jeszcze skażona wielkimi pieniędzmi. Niemal wszyscy zawodnicy Olsztyn Lakers pracują. Jestem przedstawicielem handlowym. W drużynie są również biznesmeni, nauczyciele, policjanci, strażacy i studenci. Każdy ma co robić, bo oprócz pracy jest jeszcze rodzina. Gdy starczy czasu, idziemy na siłownię. Po niej ruszamy na trening.

Czy do drużyny może dołączyć każdy?

- Teoretycznie może się wydawać, że futbol amerykański jest grą dla dużych facetów. Trenują jednak u nas ludzie ważący 60-70 kg i to wraz z tymi, którzy ważą 150 kg, tak jak ja. Ekipę tworzą ludzie w różnym wieku. Najmłodszy gracz ma 19 lat, a najstarszy 36. Trzy lata temu po raz pierwszy pojawiłem się na treningu "Jeziorowców". Na rozgrzewce miałem problem z przebiegnięciem jednego okrążenia wokół stadionu. Trener zapytał mnie o ocenę mojego przygotowania kondycyjnego w skali 1-10, odpowiedziałem mu, że jestem przygotowany na minus siedem. Teraz czuję, że jestem świetnie przygotowany do każdego meczu. Kiedy sam zżyłem się z zespołem, zaprosiłem na treningi mojego wieloletniego znajomego Arkadiusza Kowalewskiego. Zaczął jako obrońca. Początkowo mocno obrywał i doskwierały mu drobne urazy. Teraz jest najlepszym obrońcą w drużynie. Poza tym wszyscy zawodnicy z drużyny traktują się jak rodzina. Zżyliśmy się ze sobą do tego stopnia, że zmodyfikowaliśmy nasze hasło zagrzewające do walki. Zamiast ,,1,2,3. Lakers!" krzyczymy ,,1,2,3. Family!". Nasza współpraca nie kończy się tylko na boisku. Pomagamy sobie również prywatnie.

Najlepszymi graczami Lakersów są dwaj Amerykanie. Na czym polega ich siła i jak do was trafili?

- Kilka miesięcy temu Jamar Dials i Ashley Richards skończyli grać na Węgrzech. Za ocean planowali wrócić dopiero w listopadzie, więc postanowili do nas dołączyć. Sami napisali do nas z pytaniem, czy nie poszukujemy nowych graczy. Chcieliśmy ich przyjąć, jednak z góry zaznaczyliśmy, że za grę pieniędzy u nas nie dostaną. Wyjaśniliśmy, że klub funkcjonuje ze składek. Oczekiwali jedynie zapewnienia noclegu i wyżywienia. Bardzo pomógł nam AZS i UWM. Amerykanie dostali mieszkania na Kortowie. Jeden z naszych sponsorów [restauracja Chilli na Starym Mieście] zapewnia im wyżywienie i dorywcze prace. Oni odwdzięczają nam się nie tylko poprzez dobrą grę. Poprzestawiali zawodników na pozycjach i pokazali kilka wariantów taktycznych.

Jak wygląda pozyskiwanie sponsorów przez klub?

- Mamy trochę trudniej niż Stomil, AZS czy Warmia, ponieważ futbol amerykański jest jeszcze w Polsce dyscypliną niszową. Sponsorzy boją się zainwestować w nieznany rynek. Zapewniam jednak, że nasza działalność nie ogranicza się tylko do meczów. Jesteśmy bardzo aktywnym klubem. Co roku bierzemy udział w kilku akcjach charytatywnych. Nie tylko w Olsztynie, ale także w Giżycku i Ełku. Mieliśmy również zaproszenia z Warszawy. Dzięki takiej aktywności logo sponsora często jest widoczne i to nie na jedenastu koszulkach, ale na czterdziestu. Nie oczekujemy również milionów, co często odstrasza firmy, których nie stać na takie wydatki. Dla nas sponsor oferujący nam 2000 złotych miesięcznie to duże wsparcie.

Co czeka was w nowym sezonie?

- Przede wszystkim nie wiadomo, czy zostaną z nami amerykańscy zawodnicy. W listopadzie wracają do kraju i trudno teraz powiedzieć, czy wrócą do Olsztyna. Pod koniec roku mamy znać odpowiedź. Do końca roku odpoczywamy, a później zaczynamy przygotowania do gry w I lidze. Zaczniemy rozgrywki dużo wcześniej niż ostatnio, ponieważ I liga startuje na przełomie marca i kwietnia, a nie w czerwcu. W grudniu dokonamy rekrutacji chętnych do gry w Lakersach. Ta niepewność dotycząca przyszłości Amerykanów sprawia, że chcemy zimą trenować dwa razy ciężej.

Dziękuję bardzo za rozmowę.

Jesteśmy na Facebooku i Twitterze Dołącz do nas i dziel się opiniami.
Jeśli chciałbyś nas zainteresować ciekawym tematem, pisz na: redakcja@olsztyn.agora.pl