Co się dzieje z Rakowem. Chwilowa zadyszka, czy głębszy kryzys?

Dwa punkty w dwóch meczach, remis przy Limanowskiego ze znacznie niżej notowanym rywalem... Czy ostatnie wyniki Rakowa świadczą o tym, że drużynę dopadł kryzys? Raczej nie, ale więcej będziemy wiedzieć po sobotnim meczu w Kołobrzegu, gdzie czerwono-niebiescy zmierzą się z Kotwicą.
Po 12. kolejkach Raków jest na czele II-ligowej tabeli, ale przewaga nad Odrą Opole stopniała do zera. Wykorzystując potknięcia czerwono-niebieskich starty odrobiły też inne drużyny. Między innymi Siarka Tarnobrzeg, która w dwóch ostatnich meczach wywalczyła 6 punktów i strzeliła rywalom 7 goli. Siarka rozpoczynała sezon z jednym minusowym punktem (za niespełnienie wymogów licencyjnych), a dziś jest na trzecim miejscu z 7 punktami starty do częstochowian. Taką samą ma Radomiak, który trochę niespodziewanie przegrał w Elblągu z Olimpią (w meczu zakończonym wynikiem 4:2 cztery gole padły z rzutów karnych) i zajmuje czwarte, dające prawo gry w barażach miejsce. Przewaga Rakowa wciąż jest spora (kolejne w tabeli Gryf Wejherowo, Puszcza Niepołomice i Błękitni Stargard mają po 9 pkt. mniej), ale jeżeli czerwono-niebiescy będą gubić punkty z taką regularnością jak ostatnio, w krótkim czasie może zmaleć do minimum. Tym bardziej, że dwa kolejne mecze rozegrają na wyjazdach - w najbliższą sobotę w Kołobrzegu z Kotwicą, a 29 października w Stalowej Woli. Pierwszy rywal jest co prawda w ogonie II ligowej stawki (16. pozycja i 12 pkt. na koncie), Stal w środku tabeli, ale na wyjazdach nigdzie nie gra się łatwo. W tym sezonie piłkarze Rakowa przekonali się o tym kilkakrotnie. Porażki nie doznali, ale z sześciu spotkań wygrali tylko dwa. Warto jeszcze wspomnieć, że Stal Stalowa Wola jest ostatnio na fali. Wygrała trzy mecze z rzędu i na swoim boisku na pewno będzie rywalem wymagającym.

Zarówno w Kołobrzegu, jak i Stalowej Woli więcej zależało będzie od dyspozycji Rakowa. A ta ostatnio najlepsza nie jest. O ile w Stargardzie zespół grał jeszcze nieźle (prowadził 2:0, aby zremisować 2:2 bo błędzie w końcówce), to już w spotkaniu z Olimpią Zambrów wypadł słabo. Pewnym usprawiedliwieniem mogą kontuzje (w sobotę nie zagrali Piotr Malinowski, Przemysław Mizgała, Tomasz Płonka i Błażej Cyfert), ale wydaje się, że z takim rywalem jak Olimpia, Raków powinien sobie poradzić nawet w osłabieniu. Tymczasem w drugiej połowie dał się zdominować. Rywale strzelili wyrównującego gola, a w samej końcówce mieli szanse na zwycięskiego. Wynik meczu z Olimpią był dużym rozczarowaniem, tak dla samych zawodników, jak i kibiców. Pytanie, czy słaba gra i remis to oznaka poważniejszego kryzysu, a jeżeli tak, to jak szybko zespół sobie z nim poradzi. Więcej będziemy wiedzieć sobotę, po meczu w Kołobrzegu, gdzie Raków po prostu wygrać musi.