Sport.pl

Mistrzowska końcówka Vive Tauron i wygrana w Segedynie

Vive Tauron Kielce wykonało olbrzymi krok w kierunku wygrania grupy B Ligi Mistrzów. Podopieczni Tałanta Dujszebajewa pokonali na wyjeździe jednego z najgroźniejszych rywali - Pick Szeged 29:27.
Kielczanie prowadzili od początku meczu. Bardzo dobrze grali w ofensywie. Klasą dla samego siebie był Krzysztof Lijewski, który w pierwszej połowie zdobył pięć bramek (przy 100 procentowej skuteczności) i miał asystę. To właśnie on był liderem tej formacji, zdobywał bardzo ważne gole. Słabiej niż zwykle był dysponowany Uros Zorman, który miał kilka asyst, ale również kilka prostych błędów. Najlepsza drużyna Europy w tej części miała niemal perfekcyjną skuteczność - zdobyła 16 bramek na 19 rzutów (w tym jeden z rzutu wolnego już po końcowym gwizdku Deana Bombaca)! Zupełnie nie pograł sobie eks-kielczanin - Chorwat Marin Sego, który z jedną skuteczną interwencją zszedł z parkietu w 25 minucie. W obronie podopieczni Tałanta Dujszebajewa mieli tylko jeden problem - zatrzymać skutecznego leworęcznego Zsolta Baloga. Reprezentant Węgier co chwilę popisywał się zaskakującymi rzutami. Kielczanie dobrze czytali grę - m.in. Mateusz Jachlewski miał aż trzy przechwyty. W 25. minucie po trafieniu Karola Bieleckiego było już 15:11. Niestety w końcówce tej części goście słabiej spisali się w obu formacjach i rywale potrafili wrócić do gry.

Niestety w drugiej połowie obrońcy trofeum zagrali słabiej. W kilku akcjach mieli spore problemy w ofensywie, nie najlepiej funkcjonowała również defensywa. Jeszcze w 42. minucie goście wygrywali 23:20, ale w tym momencie przydarzył im się fatalny, ośmiominutowy okres gry. Kielczanie w tym okresie zupełnie nie mogli poradzić sobie z rywalami, zdobyli zaledwie jednego gola, a stracili aż sześć!

Mistrzowie Polski nie byliby jednak sobą, gdyby nie pokazali w końcówce swój mistrzowski charakter. Jeszcze w 52. minucie gospodarze niesieni żywiołowym i głośnym dopingiem kibiców prowadzili 27:25. Ale od tego momentu wicemistrzowie Węgier nie zdobyli gola do końca pojedynku!, a stracili aż cztery. Kapitalnie spisywał się Filip Ivić, który m.in. wygrał dwa pojedynki sam na sam ze szwedzkim lewoskrzydłowym Jonasem Kallmanem. Bardzo pomagała również wysunięta obrona 5-1. Świetnie grali w niej na środku Mariusz Jurkiewicz oraz jako wysunięty Mateusz Jachlewski. To właśnie po akcji tego duetu - popularny "Siwy" dał prowadzenie Vive Tauron Kielce 28:27. Chwilę później zespół Juana Carlosa Pastore popełnił błąd w ataku, a wynik przesądził z rzutu karnego Karol Bielecki.

W środę (godz. 18.30) Vive Tauron Kielce wraca do PGNiG Superligi - podejmie Zagłębie Lubin. W czwartej kolejce Ligi Mistrzów w sobotę również w Hali Legionów zagra z Celje Pivovarna Lasko (godz. 18.). Zespół Dujszebajewa z kompletem sześciu punktów prowadzi w grupie B.

Pick Szeged - Vive Tauron Kielce 27:29 (15:16)

Pick: Sego, Sierra - Balogh 5 (1), Obranović 4, Harbok 3, Banhidi 3, Kallman 3, Buntić 3, Bodo 2, Rodriguez 2, Dos Santos 1, Blazević 1, Gaber, Sostarić, Skube. Kary 10 minut.

Vive Tauron: Ivić - Lijewski 6, Bielecki 5, Aginagalde 4, Strlek 4, Jurkiewicz 2, Kus 2, Jachlewski 2, Zorman 1, Reichmann 1, Djukić 1, Paczkowski 1, Bombac. Kary: 8 minut (niebieska kartka Mateusz Kus - 53. minuta).

Sędziowali: D. Santos, R. Fonseca (obaj Portugalia). Widzów: 3100.

Inne wyniki 3. kolejki Ligi Mistrzów

Grupa A: Flensburg - FC Barcelona 27:28 (11:13), Orlen Wisła Płock - MVM Veszprem 28:28 (13:14), Kadetten Schaffhausen - PSG 25:35 (8:19), Bjerringbro-Silkeborg - THW Kiel 25:28 (9:12).

Grupa B: Mieszkow Brześć - Rhein-Neckar Lowen 30:28 (17:12), IFK Kristianstad - PPD Zagrzeb 29:22 (13:10), Celje Pivovarna Lasko - Vardar Skopje 26:32 (15:15)

Grupa C: Czechowskie Niedźwiedzie - Metalurg Skopje 25:21 (14:8), Naturhouse La Rioja - Tatran Preszow 33:27 (16:18), Elverum Handball - Montpellier 32:31 (18:14)

Grupa D: Motor Zaporoże - TTH Holstebro 34:28 (19:10), HBC Nantes - ABC Braga 35:33 (20:16), Dynamo Bukareszt - Besiktas Stambuł 26:26 (11:13)



Więcej o: