Najbardziej uniwersalny piłkarz Lecha Poznań. Kogo jeszcze zastąpi Maciej Gajos? [KOMENTARZ]

Wykupienie na stałe Darko Jevticia zostało ogłoszone przez Lecha Poznań transferem, choć gracz ten był tu przecież od dawna. Za transfer napastnika Lech uważał także wyleczenie Marcina Robaka. Teraz prezes poznańskiego klubu Karol Klimczak przekonuje, że Maciej Gajos został sprowadzony po to, by zastąpić dwóch zawodników - pisze Piotr Leśniowski w "Gazecie Wyborczej Poznań"


Prezes Klimczak odpowiadał w poniedziałkowy wieczór na pytania kibiców i redaktora Krzysztofa Ratajczaka, gospodarza programu "Sportowa Arena" w studiu Radia Merkury. Na antenie usłyszeliśmy, że pierwszy zespół ma być przede wszystkim miejscem do rozwoju dla najzdolniejszych wychowanków klubowej akademii. - Chcemy sprowadzać coraz lepszych, coraz droższych piłkarzy z rynku zewnętrznego, ale to wychowankowie mają zyskiwać na wartości poprzez grę w Lechu - wyjaśnił.

Karol Klimczak przekonywał, że Lechowi nie grozi powtórka z Legii Warszawa, w której doszło do głębokich podziałów między właścicielami klubu. Podkreślił, że w Poznaniu współpraca prezesa i wiceprezesa Piotra Rutkowskiego jest prawidłowa. - Najważniejsze są relacje międzyludzkie - mówił. - Dobrze się dogadujemy, mamy podobne spojrzenia na wiele spraw. Gdyby było inaczej, to byśmy co chwilę byli w konflikcie, a tak nie jest.

Z klubu jednak odchodzą kolejni wartościowi zawodnicy, a ich następcy wcale już tacy nie są. Wszystko wskazuje na to, że zimą, po odejściu Paulusa Arajuuriego (to pewne) i Tamasa Kadara (wielce prawdopodobne) Kolejorz zostanie z jednym (!) reprezentantem kraju - Jasminem Buriciem, który w kadrze Bośni i Hercegowiny jest skazany na rolę rezerwowego.

W tej sytuacji Lech często upiększa rzeczywistość. W lutym 2015 roku wiceprezes Piotr Rutkowski tłumaczył, że zatrzymanie w Lechu wypożyczonego dotąd Darko Jevticia traktuje jako transfer, bo wykupienie zawodnika z FC Basel i podpisanie z nim kontraktu było dla Kolejorza kosztowne.

Kilka miesięcy temu ówczesny trener Jan Urban wypalił, że powrót do kadry Marcina Robaka po długotrwałej kontuzji uważa za transfer. - Dla mnie to taka sytuacja, jakbyśmy podpisali kontrakt z nowym zawodnikiem. Dopiero teraz pokaże to, co potrafi - wyjaśnił szkoleniowiec.

Teraz błysnął prezes Karol Klimczak, który we wspomnianej audycji bronił się przed zarzutem pozbywania się czołowych graczy. - Odejście Karola Linettego planowaliśmy już w poprzednim letnim okresie transferowym i dlatego sprowadziliśmy Macieja Gajosa na jego miejsce. To nie jest więc tak, że nie został sprowadzony żaden zawodnik, bo wcześniej "na zakładkę" pojawił się Maciej Gajos - mówił.

Problem w tym, że pod koniec ubiegłego roku wiceprezes Piotr Rutkowski wyjaśniał już w "Gazecie Wyborczej", jaki był cel ściągnięcia wyróżniającego się piłkarza Jagiellonii Białystok. - Kasper Hamalainen do teraz nie określił się co do swojej przyszłości - mówił na początku grudnia. - Dlatego już zawczasu zabezpieczyliśmy się na ewentualność, jaką jest jego odejście. Na koniec letniego okienka transferowego zakontraktowaliśmy Macieja Gajosa, który szybko wkomponował się w drużynę i stał się jej ważną częścią.

Dzisiaj Maciej Gajos jest w klubie niewiele ponad rok, a już zastępuje w Lechu dwóch graczy.