Jagiellonia liderem ekstraklasy. Prezes ma być wiceprezesem

- Jest nieźle, ale nie da się teraz przewidzieć, jak zakończą się rozgrywki. Szansa na trafienie jest podobna jak w totolotku - mówi Cezary Kulesza, prezes i jeden z właścicieli Jagiellonii, a już niedługo zapewne też wiceprezes Polskiego Związku Piłki Nożnej.
BIALYSTOK.SPORT.PL NA FACEBOOKU - POLUB NAS

Siedem zwycięstw, dwa remisy, dwie porażki - to składa się na 23 punkty na koncie i pierwsze miejsce w tabeli. Jagiellonia od początku sezonu prezentuje się bardzo dobrze i już kolejną przerwę w rozgrywkach ekstraklasy spędza na pozycji lidera.

- Jest nieźle, jest dobra atmosfera, piłkarze chcą wygrywać i wiedzą, o co grają. Wszystko idzie w dobrym kierunku, oby nas tylko omijały kontuzje i złe decyzje sędziów - mówi Cezary Kulesza, prezes i jeden z właścicieli białostockiego klubu.

Co z ESA 37?



W dotychczasowych spotkaniach Jagiellonii nie brakowało jednak i błędnych decyzji arbitrów, jak też zespołu nie omijały kłopoty kadrowe. Tym bardziej należy podkreślić to, że pomimo tych problemów białostocka drużyna w ekstraklasie spisuje się bardzo dobrze. Czy to może być historyczny sezon i Jagiellonia może sięgnąć po mistrzostwo?

- Nie da się teraz przewidzieć, jak zakończą się rozgrywki. Szansa na trafienie jest podobna jak w totolotku - stwierdza Cezary Kulesza. - W obecnym sezonie nawet przed meczem nie ma mądrego, jaki będzie wynik na koniec. Wiadomo jest tylko, że można wygrać, przegrać, zremisować. Potem po spotkaniach można komentować, można zastanawiać się, czemu nie grał ten czy tamten piłkarz, po meczu wszyscy są najmądrzejsi. Trzeba być gotowym na to, że będą takie spotkania, że będziemy w nich raz na górze, a raz na dole. Do końca będzie walka. Potem natomiast podzielą punkty i wszystko zacznie się niemal na nowo. Ci, co dziś nie mają już szansy, ponownie ją otrzymają. Podział punktów jest niesprawiedliwy dla tych, co mają ich dużo; promuje on tych, co mają ich mało.

Coraz więcej jest głosów, że czas formuły ESA 37 (podział punktów po 30 kolejkach i dodatkowe 7 meczów w grupie mistrzowskiej oraz spadkowej) powoli mija.

- Ten sezon powinien być ostatni w formule ESA 37. Lech Poznań będzie zwolennikiem osiemnastozespołowej ligi - mówił ostatnio na antenie Radia Merkury prezes Lecha Poznań Karol Klimczak.

- Skończą się rozgrywki i decyzję podejmą prezesi klubów, będzie głosowanie, kto jest za, a kto przeciw - dodaje Cezary Kulesza.

Teoretycznie powiększenie ligi byłoby możliwe najszybciej od sezonu 2018/2019.

Transfery?



Obecnie Jagiellonia ma dziesięć punktów przewagi nad Cracovią i Legią Warszawa (odpowiednio dziewiąte i dziesiąte miejsce w tabeli). Mimo dobrych wyników nadal podstawowym celem białostockiego zespołu jest miejsce w czołowej ósemce po rundzie zasadniczej, czyli po 30 kolejkach. Patrząc na poprzednie sezony, białostoczanie, mając 23 punkty, są mniej więcej w połowie realizacji głównego zadania. Gdyby do końca tego roku punktowali jak dotychczas, to teoretycznie już na zimową przerwę w rozgrywkach białostoczanie mogliby się udać z dorobkiem 41 punktów. Taki wynik to niemal pewne miejsce w grupie mistrzowskiej po rundzie zasadniczej. Pytanie, co więc nastąpiłoby wówczas podczas zimowej przerwy w rozgrywkach? Czy kadra zespołu zostałaby utrzymana, wzmocniona, a może doszłoby do transferów ważnych zawodników?

- Na razie nic nie planujemy. Drużyna dobrze gra i nie ma co zmieniać. Czasami jak się chce zrobić coś jeszcze lepiej, to można przedobrzyć i wszystko popsuć, zamiast lepiej będzie gorzej. Oczywiście cały czas jakieś tam różne zapytania do nas trafiają. Chodzi zarówno o naszych piłkarzy, jak też ewentualnych nowych. Zachowujemy jednak spokój, okienko transferowe rusza w styczniu, a więc jest jeszcze dużo czasu i teraz na temat transferów można tylko gdybać. Należy jednak mieć świadomość, że piłkarz gra po to, żeby grać jak najlepiej, żeby się wypromować i w przyszłości dostać lepszy kontrakt. Piłkarze nie będą grali całe życie w Jagiellonii, Jagiellonia jest dla nich trampoliną. Zawodnik się u nas wypromuje, a potem, jak dostanie od innego klubu propozycję pięć, osiem czy dziesięć razy wyższego kontraktu, to się go nie zatrzyma - tłumaczy prezes Jagiellonii, któremu w październiku przybędą zapewne nowe obowiązki.

PZPN a Jagiellonia



28 października odbędzie się Walne Zgromadzenie Sprawozdawczo-Wyborcze Delegatów Polskiego Związku Piłki Nożnej. Podczas posiedzenia odbędą się m.in. wybory na szefa piłkarskiego związku. Wcześniej pojawiały się informacje, że jednym z kandydatów może być Cezary Kulesza.

- Lista kandydatów jest zamknięta i mnie na niej nie ma - ucina prezes Jagiellonii, a kandydatów na prezesa PZPN-u jest dwóch: obecnie urzędujący Zbigniew Boniek oraz Józef Wojciechowski, w przeszłości m.in. właściciel Polonii Warszawa.

Szefem piłkarskiego związku Cezary Kulesza na razie więc nie będzie, ale jednym z wiceprezesów powinien. Prezes Jagiellonii otrzymał jednogłośne poparcie od wszystkich klubów ekstraklasy i I ligi na stanowisko wiceprezesa PZPN-u ds. piłkarstwa profesjonalnego.

- Na razie jestem kandydatem, który dostał sto procent poparcia od klubów I ligi i ekstraklasy. Muszę być jeszcze zatwierdzony przez delegatów, czyli dostać więcej niż 50 proc. głosów na zjeździe. W przeszłości były przypadki, że ktoś nie przeszedł na sali - zaznacza Kulesza, a co ważne w kontekście Jagiellonii, objęcie funkcji wiceprezesa PZPN-u nie oznacza rezygnacji z prezesury w białostockim klubie.

- Tylko prezes nie może łączyć takich funkcji. W moim przypadku nie byłoby więc problemu - wyjaśnia Kulesza.

Reprezentacje i Widzew



Z uwagi na to, że w rozgrywkach ekstraklasy jest teraz przerwa na spotkania reprezentacji, jak też trudny ostatnio terminarz, piłkarze Jagiellonii dostali kilka dni odpoczynku. Wolne mieli jednak nie wszyscy. Niektórzy z zawodników wyjechali na zgrupowania różnych reprezentacji. Najważniejsze spotkania czekają Konstantina Vassiljeva i Fedora Cernycha. Przed Estonią i Litwą są pojedynki w eliminacjach mistrzostw świata. Pierwsza z reprezentacji zmierzy się z Gibraltarem (7 października) oraz Grecją (10 października). Natomiast druga ze Szkocją (8 października) i Maltą (11 października).

Zgrupowanie reprezentacji mają już w zasadzie za sobą Damian Węglarz oraz Karol Świderski. Oni byli powołani do kadry do lat 20 na mecz z Włochami w ramach Turnieju Czterech Narodów. Polacy przegrali w czwartek 0:3. Węglarz w tym spotkaniu nie zagrał, Świderski wyszedł na boisko w podstawowym składzie i przebywał na murawie do 55. minuty.

W czwartek grała też kadra do lat 19. Polacy od wygranej 4:0 z Macedonią rozpoczęli pierwszą rundę eliminacji do mistrzostw Europy. Całe spotkanie w bramce biało-czerwonych rozegrał Hubert Gostomski, z kolei na ławce rezerwowych był Paweł Olszewski. Młodzi Polacy zagrają jeszcze ze Słowacją (8 października) i Irlandią Północną (11 października).

W czwartek grał też Przemysław Frankowski w kadrze do lat 21. Polacy wygrali 2:0 w towarzyskim meczu z Ukrainą. Kolejny pojedynek ta reprezentacja rozegra 10 października z Czarnogórą.

Inni z zawodników wrócili już do treningów i być może niektórzy z nich zagrają w niedzielnym spotkaniu rezerw. III-ligowa drużyna białostockiego klubu zmierzy się z Widzewem Łódź. Pojedynek ten odbędzie się na płycie głównej Stadionu Miejskiego. Początek spotkania o godz. 15. Bilety kosztują 10 zł. Posiadacze karnetów wchodzą na ten mecz za darmo. Wejściówki można kupić w internecie (www.jagiellonia.kupbilety.pl), jak też w punktach stacjonarnych (m.in. Jaga Fan Shop, Jaga Sklep, sklep Cescom, saloniki Kolportera).

Więcej o Jagiellonii na bialystok.sport.pl