Popis Adama Morawskiego. Szczypiorniści Wisły lepsi od Azotów Puławy

Po świetnym początku, słabym środku spotkania i dobrej końcówce, szczypiorniści Orlen Wisły Płock pokonali groźną ekipę Azotów Puławy 29:24 (14:14). A już w sobotę w Lidze Mistrzów czeka płocczan potyczka ze świetnym Veszprem.
W środowy wieczór w Orlen Arenie doszło do hitu grupy pomarańczowej Superligi. Spotkały się dwie niepokonane drużyny. Przed rokiem płocczanie wygrali wszystkie pięć meczów z Azotami, ale trzy potyczki w Płocku były bardzo zacięte.

Prezes Azotów jasno określił przed sezonem, że jednym z celów jest walka o wejście do dwójki najlepszych drużyn w Polsce. Wisła mogła czuć w kościach niedzielny pojedynek Ligi Mistrzów z PSG i powrót z Paryża, ale łączenie krajowej ligi z rozgrywkami europejskimi przerabia już przecież od lat.

Płocczanie rozpoczęli w składzie: Rodrigo Corrales, Valentin Ghionea, Lovro Mihić, Tomasz Gębala, Maciej Gębala, Marko Tarabochia i Sime Ivić. I rozpoczęli świetnie. Już w pierwszej minucie prowadzenie dał nafciarzom Tomasz Gębala. Błyskawicznie "wkrętką" ze skrzydła wyrównał Krajewski, ale po kilku kolejnych świetnych akcjach gospodarze prowadzili już 5:1 i szkoleniowiec gości poprosił o czas.

Niewiele pomogło, bo w 8. minucie po kontrze 22-letniego skrzydłowego Lovro Mihicia zrobiło się już 9:2 dla płocczan, kibice szaleli z radości. Bramkarz Azotów Vadim Bogdanow, tak chwalony w poprzednich meczach, jeszcze nie obronił żadnego strzału!

Niestety, od tego momentu nafciarze zaczęli grać fatalnie. Popełniali mnóstwo błędów, a goście otrząsnęli się ze strzeleckiej niemocy i systematycznie odrabiali straty. Po 11. minutach było 9:5 i trener Orlen Wisły Piotr Przybecki wziął czas.

Nie pomogło zbyt wiele, rzuty karne zmarnowali Ghionea i Ivić. Ten drugi po chwili nie trafił ze swojej połowy do pustej bramki. A Azoty poczuły, że coraz słabiej grająca Wisła jest do ogrania. Ku niezadowoleniu kibiców do przerwy było 14:14. Mimo bardzo dobrych statystyk Corralesa.

W drugiej połowie pierwszy raz prowadzenie objęli puławianie, a w 37. minucie po bramce Bartosza Jureckiego (7/7 w ataku!) Azoty wygrywały 17:16. Wisła skoncentrowała się, zacieśniła obronę. W 39. minucie prowadzenie dał nafciarzom bardzo aktywny 20-letni Tomasz Gebala, a na 19:17 gola dorzucił Toledo. Jednak w Azotach wynik trzymał bardzo skuteczny Krzysztof Łyżwa.

10 minut przed końcem potrafieniu Tiago Rochy zrobiło się 24:21 dla gospodarzy. Z dobrej strony w bramce Wisły prezentował się Adam Morawski, który obronił m.in. wszystkie trzy rzuty karne! Azoty nie odpuszczały, ale pięć minut przed końcem Adam Wiśniewski podwyższył na 26:22.

Nafciarze kontrolowali wynik, a pomógł w tym najbardziej Adam Morawski, który obronił aż dziewięć z 12 rzutów!

W sobotę o godz. 16 Orlen Wisła zagra w Płocku w LM z Veszprem, a 11 października o 18.30 - z Wybrzeżem w Gdańsku w ramach Superligi.

Orlen Wisła Płock - Azoty Puławy 29:24 (14:14)

Wisła: Rodrigo Corrales, Adam Morawski - Michał Daszek, Adam Wiśniewski 2, Valentin Ghionea 1, Lovro Mihić 2, Zbigniew Kwiatkowski, Tiago Rocha 5 (2), Gilberto Duarte 1, Miljan Pusica, Jose De Toledo 2, Tomasz Gębala 4, Maciej Gębala, Marko Tarabochia 6, Dmitrij Żytnikow 1, Sime Ivić 4 (1).

Najwięcej bramek dla Azotów: Krzysztof Łyżwa - 8 (1), Bartosz Jurecki - 7, Jan Sobol - 3.