Bronił w Pogoni 04, teraz ją zatrzymał. "Wiedziałem jak strzelają"

- Mimo upływu lat, Nicolae Neagu jest w mojej opinii najlepszym bramkarzem w Polsce - mówi trener futsalowego FC Toruń Klaudiusz Hirsch.
Mołdawski bramkarz grał w Pogoni 04 w latach 2012-2014. Potem odszedł do FC Toruń, gdzie występuje do dzisiaj. Szczecin wspomina miło, ale w spotkaniach z "zero-czwórką" na parkiecie nie ma sentymentów. W kwietniu tego roku zdobył swoją pierwszą... bramkę w karierze. Strzelił ją właśnie Pogoni, ale jego zespół przegrał 3:5.

Nagroda za konsekwencję

Prawdziwy popis dał jednak w miniony poniedziałek. FC Toruń sprawiło dużą niespodziankę i pokonało drużynę Łukasza Żebrowskiego 2:1. Portowcy oddali niezliczoną liczbę strzałów, ale sposób na 33-latka znaleźli dopiero na 7 sekund przed końcem (rzut karny). Wcześniej dwa razy trafili w poprzeczkę, trzy razy w słupek, a z resztą uderzeń znakomicie poradził sobie Neagu.

- Trzy punkty to nagroda za naszą pracę na treningach. Długo ćwiczyliśmy grę w obronie - mówi bohater zespołu z Torunia. - Pogoń to bardzo dobra drużyna. Graliśmy przez 40 minut skoncentrowani w defensywie i gola straciliśmy dopiero z rzutu karnego w samej końcówce.

Przewidział akcje

Mołdawianin zdradził też, dlaczego tak świetnie bronił strzały szczecinian.

- Grałem tutaj, znam zawodników Pogoni - mówi Neagu. - To mi pomogło, ponieważ wiedziałem jak szczecinianie strzelają, biegają, jakie zwody robią. Przewidziałem niektóre akcje. Pogoni życzę jednak jak najlepiej, bo bardzo lubię tutaj przyjeżdżać i grać.

W szeregach gospodarzy przeważało natomiast rozgoryczenie. W obozie "zero-czwórki" nie mogli zrozumieć, dlaczego przy takiej liczbie strzałów, nie udało się wygrać.

- Musimy się nad sobą zastanowić - mówi bramkarz Kamil Lasik. - Nie może być tak, że stwarzamy tyle sytuacji i nie możemy znaleźć drogi do bramki. Z przebiegu meczu zasłużyliśmy na trzy punkty, ale to rywale okazali się skuteczniejsi. Ciężko to wytłumaczyć, jednak wiadomo, że kluczem była nasza nieskuteczność.