Widzew Łódź - Ruch Wysokie Maz. 4:2. Przeciętnie, ale zwycięsko

Po pierwszej połowie meczu Widzewa z Ruchem Wysokie Mazowieckie wydawało się, że łodzianie skarcą rywala. Co prawda wygrali 4:2, ale w drugiej partii spotkania zagrali przeciętnie
Mimo że Ruch nie był atrakcyjnym rywalem, bilety na spotkanie przy ul. Mliionowej zostały wyprzedane. Co ciekawe, na trybunach znaleźli się również wiceprezydent Łodzi Tomasz Trela, Marek Kondraciuk, szef wydziału sportu, a także byli piłkarze łódzkiego zespołu Marcin Robak oraz Mariusz Stępiński.

Płuska nie dokonał żadnych zmian w porównaniu z jedenastką z wygranego meczu z Huraganem Wołomin (4:0). Łodzianie od początku rzucili się do ataku, a jako pierwszy świetną okazję miał Maciej Szewczyk, któremu piłkę świetnie wyłożył Daniel Mąka. Chwilę później w zamieszaniu w polu karnym piłka wpadła pod nogi Sebastiana Zielenieckiego, ale obrońca również nie wykorzystał sytuacji. Dobre akcje w wykonaniu Widzewa się mnożyły, ale brakowało skuteczności. Strzelali m.in. Mateusz Michalski, Mąka, Krzysztof Możdżonek czy Adrian Budka.

Tylko kwestią czasu było aż Widzew trafi do siatki Ruchu. Bramka padła dopiero w 31. minucie, kiedy to prawą stroną z piłką pobiegł Robert Kowalczyk i dośrodkował. W polu karnym akcję wykończył Michalski i było 1:0.

Na kolejne trafienie kibice czekali zaledwie pięć minut, choć gol mógł paść wcześniej, gdyby Mąka nie uderzył w słupek. Tym razem widzewiacy zabawili się z rywalami w polu karnym, a Mąka ładnie wycofał do niepilnowanego Kamila Tlagi. Obrońca precyzyjnym strzałem pokonał Rakowieckiego.

Wydawało się, że w drugiej połowie Widzew tylko dobije rywala, ale zaraz po przerwie to przyjezdni strzelili bramkę. Łodzianie chcieli wyprowadzić piłkę spod bramki, ale Zieleniecki zrobił to tak nieudolnie, że wybił ją wprost pod nogi Michała Grochowskiego. Zawodnik tylko podprowadził piłkę i precyzyjnym strzałem pokonał Michała Chorosia.

Kolejnego gola strzelił i Widzew. Po akcji prawą stroną boiska Możdżonek podał do Mąki, a najskuteczniejszy piłkarz łodzian podwyższył na 3:1. Ale Ruch ponownie strzelił gola kontaktowego! Tym razem nie popisał się Tlaga, który stracił piłkę i ponownie Grochowski wpisał się na listę strzelców.

W grę Widzewa skradł się chaos, a zniecierpliwieni kibice coraz głośniej dawali do zrozumienia, że łodzianie muszą prezentować się lepiej. W pierwszej połowie słabo prezentował się Kowalczyk (złapał też lekką kontuzję), dlatego Płuska zmienił go na Piotra Burskiego. Drugi z napastników wcale nie grał lepiej, ale... zrehabilitował się w 75. minucie. Choć bramkę powinien strzelić Możdżonek, bo był w sytuacji sam na sam z bramkarzem, to wybitą piłkę do siatki dobił właśnie Burski.

Do końca meczu Widzew grał przeciętnie, ale mimo to był zespołem lepszym. Gole już nie padły, a najważniejsze, że podopieczni Płuski mogą dopisać do swojego konta trzy kolejne punkty.

W następnym spotkaniu łodzianie zagrają na wyjeździe z rezerwami Jagiellonii Białystok.

Widzew Łódź - Ruch Wysokie Mazowieckie 4:2 (2:0)

Bramki: Michalski (31.), Tlaga (36.), Mąka (57.), Burski (75.) - Grochowski (49., 61.)

Widzew: Choroś - Tlaga, Jędrzejczyk Ż, Zieleniecki, Szewczyk - Budka (80. Sabiłło), Rodak, Możdżonek, Michalski (72. Strus) - Mąka (72. Okachi) - Kowalczyk (46. Burski)

Ruch: Rakowiecki - Borowik Ż, Piłatowski, Jóźwiak, Pasko - Brokowski Ż, Grochowski Ż (85. Dacewicz), Sawicki, Poduch, Rogowski - Zalewski