Dramatyczna końcówka Górnika. Lechem Poznań górą

Spotkanie Górnika z poznańskim Lechem było dobrym widowiskiem. Dość licznie zgromadzona na Arenie Lublin publiczność na brak emocji nie mogła narzekać. Ostatnio w końcówkach dopisywało łęcznianom szczęście, tym razem było ono po stronie Kolojarza, który wraca do domu z kompletem punktów.
Łecznianie przystąpili do tego meczu bez Szymona Drewniaka, który do Górnika został wypożyczony właśnie z Lecha i zgodnie z umową grać przeciwko temu klubowi nie mógł, a także bez będącego ostatnio w dobrej dyspozycji Bartosza Śpiączki. Ten drugi doznał urazu podczas ostatniego meczu z Pogonią w Szczecinie i zagrać nie mógł. W tej sytuacji od początku meczu wystąpili Piotr Grzelczak, a także po raz pierwszy Slaven Jurisa. Przed meczem trener Andrzej Rybarski zapowiadał, że jego zespół nie będzie się oglądał na rywali, choć poznaniacy w piłkę grać potrafią, tylko skupi się na sobie i po prostu będzie walczył.

Rzeczywiście gospodarze rozpoczęli tę potyczkę ze sporym animuszem. Długo utrzymywali się przy piłce, a z dystansu próbował strzelać Grzegorz Piesio. Niestety nie miał najlepiej ustawionego celownika. W 13. minucie Górnik miał szansę na zdobycie gola. Z rzutu wolnego dośrodkował Brazylijczyk Leandro, a jego rodak Gerson uderzył głową, lecz Matus Putnocky sparował piłkę na rzut rożny. Po kornerze futbolówka trochę przypadkowo trafiła do Grzelczaka i teraz już prowadzenie stało się faktem.

Strata gola najwyraźniej podrażniła drużynę trenera Nenada Bjelica. Kolejorz przejął inicjatywę i zepchnął gospodarzy do defensywy. Znakomitą okazję do zdobycie wyrównującej bramki miał Maciej Makuszewski, który otrzymał kapitalne podanie od Darko Jevtica, ograł Sergiusza Prusaka, ale trafił w słupek, ten sam zawodnik próbował jeszcze odbitą piłkę dobić, lecz przestrzelił.

Z czasem gospodarze otrząsnęli się z dominacji Lecha i znowu zaczęli przedzierać się pod bramkę rywali. Dobrą partię rozgrywał Krzysztof Danielewicz, który popisał się kilkoma efektownymi zagraniami. Pięć minut przed końcem pierwszej połowy Piesio świetnie obsłużył Grzelczaka, ten jednak, mimo że bramkarz wybiegł i praktycznie bramka była pusta - próbował skierować piłkę do siatki efektownym lobem, ale tym razem nie trafił. W rewanżu bardzo groźnie z dystansu uderzył Jevtić, lecz Prusak - prywatnie wielki fan... Lecha - wybił futbolówkę na róg. Tak więc do przerwy wynik już się nie zmienił.

Na drugą połowę nie wybiegł już młody Aleksander Komor. Wydawało się, że trener Rybarski postanowił uszczelnić defensywę, szczególnie ze strony na której grał Szymon Pawłowski i wprowadził do gry rutynowanego Pawła Sasina, ale okazało się, że Komor doznał kontuzji. Pierwszą groźną akcję po zmianie stron przeprowadził Lech, ale mocny strzał Pawłowskiego bramkarz łęcznian zdołał sparować piłkę na rzut rożny. Minimalnie przestrzelił też Makuszewski. Kolejorz nacierał nadal i ponownie zagroził łęczyńskiej bramce Makuszewski, ale miał dość trudną sytuację i piłka poszybowała ponad poprzeczką. W 63. miucie na boisku pojawił się Javi Hernandez, który zmienił Jurisę i zaraz popisał się po podaniu Leandro efektowną sztuczką, ale futbolówka minęła bramkę.

W 70. minucie po błędzie Sasina, któremu też nie pomógł Bonin, po skrzydle przedarł się Pawłowski, dośrodkował, a Maciej Gajos strzałem głową doprowadził do wyrównania.

Gospodarze starli się grać z kontry i po jednej z nich piłka trafiła do Grzelczaka, ten potężnie huknął, jednak Putnocki zdołał wybić piłkę na korner. Szczęścia uderzeniem z woleja próbował także Piesio, lecz zabrakło mu precyzji. W 85. minucie Tetteh mógł przesądzić o losach spotkania, ale po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Radosława Majewskiego pomocnik Lecha spudłował. W rewanżu meczową piłkę miał Grzelczak, ale znowu przegrał pojedynek z Putnockym. To się zemściło, bo w 90. minucie Tomasz Kędziora znakomicie podał do Makuszewskiego, który wygrał pojedynek biegowy z Leandro, przerzucił piłkę nad Prusakiem i zapewnił swojemu zespołowi zwycięstwo.

W następnej kolejce Górnik zmierzy się u siebie 15 października z Arką Gdynia.

DYSKUTUJ Z NAMI O LUBELSKIM SPORCIE NA FACEBOOKU



Górnik Łęczna 1 (1)

Lech Poznań 2 (0)

Bramki: Grzelczak (13.) - Gajos (70.), Makuszewski (90.)

Górnik: Prusak - Komor (46. Sasin), Gerson, Szmatiuk, Leandro - Danielewicz, Dźwigała Ż - Bonin, Piesio, Jurisa Ż (63. Hernandez) - Grzelczak (90. Pitry).

Lech: Putnocky - Kędziora Ż, Bednarek, Nielsen, Kadar - Trałka (61. Gajos), Tetteh - Makuszewski Ż, Jevtić (83. Majewski), Pawłowski - Robak (74. Kownacki).

Sędziował: Piotr Lasek z Bytomia.

Widzów: 7078.