Pogoń walczy o ćwierćfinał Pucharu Polski. To najważniejszy mecz w tym roku

Zwycięstwo może otworzyć drogę do historycznego sukcesu, porażka zachwieje posadą trenera Kazimierza Moskala. Portowcy w środę o godz. 17.45 zagrają u siebie z Jagiellonią Białystok.
Pogoń jest w dołku. Szczecinianie nie wygrali od czterech spotkań i są na 12. miejscu w tabeli ekstraklasy. Straty do uciekającej czołówki są coraz większe i jeśli drużyna szybko nie przejdzie metamorfozy, to portowcy już po rundzie jesiennej będą mogli spisać ligowe rozgrywki na straty.

Wielka szansa

Zespół Kazimierza Moskala ma jednak niepowtarzalną szansę, żeby uratować sezon dobrym występem w Pucharze Polski. W środę Pogoń zagra o awans do ćwierćfinału z Jagiellonią Białystok. To bardzo trudny przeciwnik (lider ekstraklasy), ale jeśli uda się wygrać, to portowcy wskoczą na autostradę która może ich doprowadzić aż do finału na Stadionie Narodowym.

Trwająca edycja Pucharu Polski jest pełna niespodzianek. Odpadły już prawie wszystkie zespoły z ekstraklasy, na czele z Legią Warszawa. W ćwierćfinale będzie tylko Lech Poznań, Arka Gdynia, zwycięzca meczu Pogoń - Jagiellonia oraz Wisła Kraków (jeśli we wtorek pokona Chojniczankę Chojnicę). Pozostali ćwierćfinaliści to zespoły z niższych lig.

- Wyniki w tegorocznym Pucharze Polski faktycznie są zaskakujące - mówi Moskal. - Oglądałem mecze Śląska Wrocław i Lechii Gdańsk, które już odpadły. Trenerzy zespołów z ekstraklasy często dużo zmieniają w składach. I potem na boisku nie widać różnicy w starciach z drużynami z niższych lig.

Jeśli Pogoń wygra w środę, to w ćwierćfinale zmierzy się z drugoligową Puszczą Niepołomice. Klub z małopolski wyeliminował już Koronę Kielce i Lechię Gdańsk, ale od następnego etapu rozgrywek będzie mu trudniej o niespodzianki. O awansie do półfinału nie zadecyduje tylko jedno spotkanie. Odbędzie się mecz i rewanż. Trudno o teoretycznie łatwiejszego rywala na tym etapie.

Czas na rewanż

Portowcy do środowego meczu przystąpią bez Jarosława Fojuta (pauza za czerwoną kartkę) i Adriana Hengera, który złamał rękę.

- Nie mam wielkiego pola manewru - nie ukrywa Moskal. - Do tego dochodzą jeszcze młodzi zawodnicy, którzy grali w Pucharze Polski z zespołem rezerw. Oni też nie mogą w środę wystąpić.

Pogoń ma z Jagiellonią kilka rachunków do wyrównania. Szczecinianie w 2010 roku doszli do finału Pucharu Polski. Decydujący mecz przegrali właśnie z białostoczanami (0:1). Zespół z Podlasia lepszy w tych rozgrywkach okazał się również rok temu. Wtedy zakończył przygodę Pogoni już w 1/16 finału (przegraliśmy 1:2).

Duża stawka

Moskal musi nie tylko przerwać fatalną passę spotkań z Jagiellonią w Pucharze Polski, ale także walczyć o swoją przyszłość. Jeśli przegra w środę, to może stracić szansę na jakikolwiek sukces w tym sezonie. A wtedy cierpliwość szefostwa klubu może się skończyć. Szczególnie, że wkrótce nastąpi dwutygodniowa przerwa na mecze reprezentacji. To dobry moment na ewentualną zmianę na stanowisku trenera.

Z obecnej kadry nikt nie pamięta finału z 2010 roku. Smak zwycięstwa w Pucharze Polski zna jednak Kamil Drygas. W 2014 roku wygrał to trofeum z Zawiszą Bydgoszcz.

- To wielka przyjemność zagrać na Stadionie Narodowym - mówi pomocnik Pogoni. - Wtedy graliśmy nieco innym składem niż w lidze, ale jestem zdania, że nie można przemeblowywać całej jedenastki. Są nawet przypadki, że drużyny z ekstraklasy wystawiają młodzież czy rezerwy. Trzeba grać najlepszym składem, bo to łatwiejsza droga do europejskich pucharów. Mamy dużą szansę. Sporo drużyn z ekstraklasy odpadło, a potem będziemy już grać mecz i rewanż. To stawia nas w uprzywilejowanej sytuacji w spotkaniach z drużynami niżej notowanymi.

Rywale będą zmęczeni?

Faworytem środowego meczu w Szczecinie będzie Jagiellonia. To aktualny lider ekstraklasy, który jest w bardzo wysokiej formie. Białostoczanie w ostatniej kolejce pokonali na wyjeździe Koronę Kielce 2:1. Mogą jednak odczuwać trudy setek kilometrów, jakie musieli pokonać w ostatnich dniach.

Mecz nie może zakończyć się remisem. Możliwa jest dogrywka i ewentualne rzuty karne. Dodatkowy czas może działać na korzyść portowców, którzy spotkanie ligowe grali dzień wcześniej i nie musieli nigdzie wyjeżdżać.

Początek spotkania w środę o godz. 17.45. Relacja na żywo na sport.pl