Stomil Olsztyn rozgromił beniaminka i przerwał złą passę

Olsztyńscy piłkarze w efektowny sposób zakończyli serię trzech meczów bez zwycięstwa. Biało-niebiescy w kolejnym meczu I ligi pokonali na własnym stadionie beniaminka GKS Tychy 4:0.
Przy ustalaniu składu na sobotnie spotkanie trener Stomilu Adam Łopatko miał poważny problem. Były nim kontuzje środkowych pomocników. Występujący na tej pozycji Grzegorz Lech i Paweł Głowacki nie znaleźli się nawet na ławce rezerwowych. Ten drugi nie zagra do końca roku. Szkoleniowiec olsztynian zastąpił doświadczonych graczy Łukaszem Suchockim oraz Łukaszem Jeglińskim. Wymienił też prawego obrońcę. Igora Biedrzyckiego tym razem zastąpił Marcel Zieman.

Gol skrzydłowego dał prowadzenie olsztynianom

Od niebezpiecznej akcji mecz zaczął GKS Tychy. W 5. minucie Łukasz Grzeszczyk otrzymał podanie na lewej stronie boiska, po czym zbiegł do środka i oddał strzał. Piłka odbiła się jeszcze od jednego z obrońców Stomilu i nieznacznie minęła bramkę. Dwie minuty później z blisko 30 metrów strzelał Wojciech Szumilas. Uderzenie sprawiło nieoczekiwane problemy bramkarzowi olsztynian Michałowi Leszczyńskiemu. OKS odpowiedział akcją z lewej strony boiska. Jarosław Ratajczak dośrodkował do Rafała Kujawy, ale strzał głową napastnika Stomilu nie sprawił kłopotów Pawłowi Florkowi. W 18. minucie zaskakujący strzał z lewej strony boiska oddał Seweryn Gancarczyk. Michał Leszczyński obronił jednak to uderzenie.

W 20. minucie Michał Leszczyński wykopał piłkę sprzed własnej bramki. Głową zgrał ją Rafał Kujawa. Podanie przejął Patryk Kun, który uderzył lewą nogą i dał gospodarzom prowadzenie. Chwilę później skrzydłowy Stomilu ponownie próbował zdobyć gola zza pola karnego, ale tym razem strzał pewnie złapał Paweł Florek.

Po pół godzinie gry, błąd popełniła defensywa OKS, zostawiając dużo miejsca Jakubowi Świerczokowi. Napastnik gości znalazł się w sytuacji sam na sam z Leszczyńskim, ale golkiper Stomilu odbił uderzenie. Biało-niebiescy odpowiedzieli strzałem z dystansu Rafała Kujawy, z którym poradził sobie Paweł Florek, wybijając piłkę na rzut rożny. Źle rozegrany korner Stomilu, ułatwił GKS-owi wyprowadzenie szybkiej kontry, którą niecelnym strzałem zakończył Wojciech Szumilas. Zespół z Tychów próbował odrobić straty. Niesygnalizowane uderzenie Jakuba Kowalskiego z problemami obronił Leszczyński. Olsztynianie utrzymali jednak prowadzenie do przerwy.

Kontry biało-niebieskich pogrążyły rywali

Także drugą połowę goście zaczęli od groźnej akcji. Strzał Mateusza Mączyńskiego na rzut rożny wybił Michał Leszczyński. Chwilę później odbił również uderzenia Seweryna Gancarczyka i Jakuba Kowalskiego. Biało-niebiescy odpowiedzieli w 52. minucie. Marcel Ziemann przejął piłkę w środku pola, po czym rozegrał dwójkową akcję z Łukaszem Suchockim. Niemiecki obrońca Stomilu dośrodkował w pole karne do Rafała Kujawy, który nie zdołał skierować piłki do bramki. Zrobił to jednak Tsubasa Nishi, który dopadł pierwszy do piłki i ubiegł obrońców GKS-u.

Śląska drużyna próbowała strzelić przynajmniej kontaktową bramkę, jednak mimo, że często jej zawodnicy byli przy piłce, okazji z tego było niewiele. W 70. minucie najpierw strzał Jakuba Świerczoka obronił Michał Leszczyński. Do piłki dopadł Łukasz Grzeszczyk, ale źle trafił w piłkę i z kilku metrów fatalnie spudłował. Stomil odpowiedział strzałem Patryka Kuna, który złapał Paweł Florek. Siedem minut później gospodarze wyprowadzili szybki kontratak. Akcja Tsubasy Nishiego, Patryka Kuna i Rafała Kujawy zakończyła się golem tego ostatniego.

Pod koniec meczu Adam Łopatko wpuścił rezerwowych obrońców, aby pilnowali gry w defensywie. Mimo to olsztynianie nadal stwarzali sytuacje pod bramką przeciwników. W 88. minucie sfaulowany w polu karnym został Tsubasa Nishi. Sędzia Sylwester Rasmus podyktował rzut karny, którego na gola zamienił Rafał Kujawa.

GKS Tychy miał jeszcze szansę na honorowego gola, ale dwa strzały gości z rzutów wolnych były niecelne. W odpowiedzi dwie dogodne okazje miał rezerwowy Krzysztof Szewczyk. Wynik nie uległ jednak zmianie.

Komentarze po meczu

- Cieszę się, że w końcu byliśmy skuteczni - powiedział po meczu Patryk Kun, piłkarz Stomilu Olsztyn. - W ostatnich meczach tego brakowało. Wyeliminowaliśmy ten mankament poprzez treningi strzeleckie. W kolejnych meczach musimy grać tak, jak dziś: skutecznie w ataku i rozważnie w obronie. Patrząc na tabelę I ligi wiemy, że nie możemy sobie pozwolić na serię meczów bez wygranej. Fajnie, że w końcu strzeliłem gola, bo ostatnio brakowało szczęścia i zamiast do bramki trafiałem w poprzeczkę lub słupek.

- Byliśmy zdziwieni, że GKS Tychy oddał nam przewagę - przyznał po spotkaniu Rafał Kujawa, strzelec dwóch goli. - Cieszę się, że gole strzelali wszyscy zawodnicy ofensywni. Mnie udało się to dwukrotnie, w tym raz z rzutu karnego. W czwartek trenowałem strzały z jedenastu metrów i udało się strzelić też w meczu. Szkoda, że nie uderzyłem tak w Puławach, przez co straciliśmy zwycięstwo.

- Wynik pokazuje, że był to mecz jednostronny, ale ja tak nie uważam - ocenił na pomeczowej konferencji prasowej Kamil Kiereś, trener GKS-u Tychy. - Sama gra była bardziej wyrównana. Kibice obejrzeli dobry, szybki mecz. Nam brakowało spokoju i opanowania w końcowej fazie akcji. Dobrze na bramce olsztynian spisywał się też Michał Leszczyński. Przy wyniku 0:2 zdecydowałem się na zdjęcie z boiska jednego z obrońców i grę trójką defensorów. Nie przyniosło to jednak oczekiwanego efektu. Przegraliśmy drugi mecz z rzędu, ale nie wolno spuszczać głów, trzeba się szybko zrehabilitować. Początek sezonu pokazał, że potrafimy dobrze grać w piłkę.

- Nie będę mówił o aspektach taktycznych spotkania, ponieważ wynik mówi sam za siebie - powiedział na konferencji prasowej Adam Łopatko, trener Stomilu Olsztyn. - Chciałbym natomiast podziękować. Najpierw prezesowi Mariuszowi Borkowskiemu, ponieważ dzięki jego działaniom Stomil nadal funkcjonuje i ma się coraz lepiej. Podziękowania należą się również stowarzyszeniu kibicowskiemu Socios Stomil, które stale pomaga klubowi, chociażby przy budowie boiska treningowego. Kiedy boisko powstanie, w Olsztynie szybko wyrośnie pokolenie młodych, zdolnych piłkarzy.

Efektowne zwycięstwo sprawiło, że Stomil Olsztyn awansował na 8. miejsce w tabeli I ligi. Kolejne spotkanie biało-niebiescy rozegrają 2 października na wyjeździe z Pogonią Siedlce.

Stomil Olsztyn - GKS Tychy 4:0 (1:0)

Bramka: Patryk Kun 20 min., Tsubasa Nishi 52 min., Rafał Kujawa 77 min., 89 min. (rzut karny)

Żółte kartki: Patryk Kun (Stomil) - Wojciech Szumilas, Maciej Mańka, Seweryn Gancarczyk, Mateusz Mączyński, Tomasz Górkiewicz (GKS)

Sędzia: Sylwester Rasmus (Toruń)

Stomil Olsztyn: Michał Leszczyński - Marcel Ziemann (83. Wojciech Dziemidowicz), Arkadiusz Czarnecki, Piotr Klepczarek, Jarosław Ratajczak - Wiktor Biedrzycki (87. Krzysztof Szewczyk), Łukasz Jegliński, Tsubasa Nishi, Patryk Kun, Łukasz Suchocki (80. Igor Biedrzycki) - Rafał Kujawa

GKS Tychy: Paweł Florek - Tomasz Górkiewicz, Daniel Tanżyna, Seweryn Gancarczyk, Maciej Mańka (76. Mateusz Grzybek) - Mateusz Bukowiec (63. Filip Arezina), Wojciech Szumilas, Jakub Kowalski, Mateusz Mączyński, Łukasz Grzeszczyk - Jakub Świerczok