Śląsk poza Pucharem Polski! Katastrofalna gra wrocławian i wysoka porażka z pierwszoligowcem

Śląsk w kompromitującym stylu przegrał na wyjeździe z pierwszoligową Bytovią Bytów 0:3 i pożegnał się z Pucharem Polski. To trzecia z rzędu porażka drużyny Mariusza Rumaka!
Po dwóch przegranych w lidze u siebie z Ruchem Chorzów 1:2 i 0:4 z Jagiellonią Białystok, Śląsk na Kaszuby jechał z myślą o tym, aby się przełamać i w końcu wygrać. Trener wrocławian Mariusz Rumak przed starciem z Bytovią dokonał kilku roszad w składzie. Tym razem w ofensywie postawił na nowe hiszpańsko-niemieckie trio: Sito Riera, Joan Angel Roman, Mario Engels. Atak WKS-u uzupełnił doświadczony Łukasz Madej. Spotkanie na ławce rezerwowych rozpoczął za to podstawowy rozgrywający Ryota Morioka.

Po "jedenastce" dla każdego

Podopieczni Mariusza Rumaka mecz rozpoczęli dość pechowo, bo już od 11. minuty przegrywali w Bytowie 0:1 po samobójczym trafieniu kapitana Piotra Celebana. Stoper wrocławian próbował blokować strzał bocznego obrońcy Bytovii Marka Opałacza, ale zrobił to tak niefortunnie, że piłka prześlizgnęła się po jego głowie, zmyliła golkipera Śląska Mariusza Pawełka i wpadła do bramki.

Wydawało się, że stracona bramka pobudzi drużynę ze stolicy Dolnego Śląska i wkrótce spotkanie wyrówna się. Nic z tego! Śląsk jest w dołku i trudno znaleźć argumenty, że będzie potrafił szybko z niego wyjść. Piłkarze Mariusza Rumaka w starciu z pierwszoligowcem prezentowali się naprawdę katastrofalnie.

Na domiar złego piłkarzy z Wrocławia nie opuszczał pech. W 33. minucie arbiter główny spotkania Łukasz Bednarek doszukał się zagrania piłki ręką Filipe Goncalvesa, choć telewizyjne powtórki pokazały, że Portugalczyk w tej sytuacji nie zawinił. "Jedenastkę" na bramkę zamienił Łukasz Wróbel.

W 45. minucie w Bytowie odgwizdano drugi tego dnia rzut karny. Tym razem zagrania ręką arbiter główny doszukał się u jednego z zawodników Bytovii. Ale Śląsk swojej szansy nie wykorzystał. Kiepski strzał niemal w środek bramki Sito Riery obronił bramkarz Bytovii Gerard Bieszczad.

Pawełek nie pomógł

Na drugą połowę trener Rumak wpuścił na murawę Alvarinho. Portugalczyk zmienił Engelsa i nieco ożywił grę Śląska - w kilka minut zrobił w ataku więcej niż ofensywny kwartet Śląska w pierwszej części meczu. Ale bramki portugalski skrzydłowy strzelić nie zdołał, choć dwukrotnie uderzał z okolic 16. metra. Kilka minut później na boisko wszedł jeszcze Japończyk Morioka, ale i on nie potrafił odmienić oblicza Śląska. Co prawda, wrocławianie w pewnym momencie zdominowali gospodarzy, ale swoich ataków nie byli w stanie zamienić nawet na bramkę honorową.

Tymczasem zabójczo skuteczna nadal pozostawała drużyna Bytovii. W 67. minucie piłkarze Tomasza Kafarskiego podwyższyli wynik na 3:0 po katastrofalnym błędzie Pawełka. Tym razem na listę strzelców wpisał się Mateusz Klichowicz. Napastnik Bytovii wykorzystał fakt, że golkiper wrocławian wybiegł przed własne pole karne i wpakował piłkę do pustej bramki.

W 82. minucie wrocławianie przeprowadzili swoją najlepszą akcję w tym spotkaniu, ale dośrodkowania z linii końcowej Riery nie potrafił wykorzystać Morioka. Japończyk trafił nieczysto w piłkę. W ostatniej minucie spotkania swoją okazję z gry miał jeszcze Riera, ale Hiszpan strzelił głową bardzo niecelnie.

Śląsk to już trzeci klub z Lotto Ekstraklasy, który odpadł w 1/8 finału Pucharu Polski. Wcześniej z rozgrywkami pożegnali się Lechia Gdańsk (porażka z drugoligową Puszczą Niepołomice) i Górnik Łęczna (przegrana po rzutach karny z trzecioligowym GKS-em Jastrzębie)