Czy Włókniarz powinien skorzystać z zaproszenia do PGE Ekstraligi [SONDAŻ]

W żużlu nie mniej emocji przynoszą jesienno-zimowe miesiące, kiedy zapadają decyzje dotyczące kształtu i obsady kolejnych rozgrywek. Przed rozstrzygnięcia w finale Nice PLŻ, ewentualne baraże i ostatnie rozdania przy...zielonym stoliku, które prawdopodobnie rozstrzygną, kto w nowym sezonie będzie jeździł w PGE Ekstralidze, Nice PLŻ i II lidze.
W związku z tym, że w 2017 roku na żużlową (ligową) mapę wracają ośrodki z Gniezna i Ostrowa Wielkopolskiego, powrót do trzech lig wydaje się być przesądzony. Będzie ciekawiej, a w przypadku Nice PLŻ może być bardzo, bardzo ciekawie, bo niektóre kluby już teraz zapowiadają walkę o awans. Prezes Wybrzeża Tadeusz Zdunek chce poważnie wzmocnić drużynę i rozmawia z zawodnikami z ekstraligi. Na szybki powrót do grona najlepszych będą liczyć w Tarnowie, ambitne plany ponoć mają też w Krakowie, a są jeszcze Stal Rzeszów i Polonia Piła, które silne były już w tym sezonie. Jeżeli do tego grona dołożyć Włókniarza, może się okazać, że o awans będzie się chciała bić większość drużyn. Kibice już teraz mogą zacierać ręce. W przypadku Włókniarza trzeba jednak poważnie rozważyć jeszcze jeden scenariusz. Częstochowianie nie znaleźli się w finale, ale kończąc miniony sezon na trzecim miejscu uchylili sobie furtkę do ekstraligi. Jeżeli awansu nie wywalczy, bądź z niego zrezygnuje Orzeł Łódź, do elity może zostać zaproszony właśnie Włókniarz. Takie rozwiązanie jest prawdopodobne. Łodzianie mają problem ze stadionem (obecny nie spełnia wymogów ekstraligi i przystosowanie będzie kosztować, a prace przy budowie nowego niedawno się rozpoczęły), poza tym prezes klubu Witold Skrzydlewski nie chce robić nic na wyrost. Orła w ekstralidze może nie być, a czy, o ile nadarzy się taka okazja, powinien się w niej znaleźć Włókniarz? Zdania są podzielone. Jedni uważają, że klub powinien wykorzystać szansę, inni twierdzą, że jeżeli ma awansować, to w sportowej rywalizacji. Argumenty mają jedni i drudzy, a my zastanowimy się, czy awans nie byłby dla klubu zbyt dużym wyzwaniem. Ekstraliga to w przypadku Włókniarza konieczność powołania spółki i zgromadzenia zdecydowanie większego budżetu. Około 2,5 miliona złotych jakimi w tym sezonie dysponował klub, jak na potrzeby I ligi było niemałą kwotą. Ile więcej trzeba by było zgromadzić na potrzeby PGE ekstraligi? Powszechna jest opinia, że w starty w elicie kosztują minimum 5-6 milionów, a jeżeli chce się walczyć o miejsce na podium dodatkowe 2-3. Włókniarz o medale raczej walczyć by nie miał, ale zdobycie nawet 5 milionów może okazać się trudne. Czy tak i czy taka kwota to minimum najlepiej wie prezes Michał Świącik, który ostatnio dał środowisku sygnał, że możliwość "szybkiego awansu" rzeczywiście może się pojawić i bierze takie rozwiązanie pod uwagę. Świącik znany jest z odważnych decyzji i lubi zaskakiwać. Niewykluczone więc, że będzie chciał skorzystać z nadarzającej się okazji. Można się również spodziewać, że będzie krytykowany. Podobnie jak ci, którzy podejmowali decyzje w Grudziądzu czy Rybniku, gdzie awansu nie udało się wywalczyć w sportowej rywalizacji. Prawda jest jednak taka, że dziś mało kto o tym pamięta. Kibice obu drużyn emocjonują się meczami w PGE Ekstralidze. Żyją startami Grigorija Łaguty, Rune Holty czy Andreasa Jonssona i cieszą się sukcesami. W tym sezonie w przypadku GKM-u z piątego, w przypadku beniaminka z Rybnika z szóstego miejsca. Idziemy o zakład, że podobnie byłoby w przypadku Włókniarza. Sportowy awans miałby oczywiście swoją dodatkową wartość, ale wydaje się, że z tego co może dać los też należałoby skorzystać. Pod warunkiem oczywiście, że wszystko zostanie rozsądnie skalkulowane, a decyzja do końca przemyślana.

Czy Włókniarz powinien skorzystać z zaproszenia do PGE Ekstraligi?