Wisła - Piast, czyli spotkanie najbardziej rozczarowujących zespołów ekstraklasy

Wisła wciąż czeka na pierwsze od połowy lipca punkty. Z niemocy chce wyjść ciężką pracą. - Jeżeli ktoś ma inną receptę, chętnie ją przyjmę - mówi przed meczem z Piastem Gliwice trener Dariusz Wdowczyk.
To nie tak miało być - mogą sobie po ośmiu kolejkach powiedzieć i w Krakowie, i w Gliwicach. Gdy w maju Wisła wygrała grupę spadkową, mało kto spodziewał się, że po czterech miesiącach będzie na dnie tabeli. Dla Piasta poprzedni sezon był najlepszym w historii. Gliwiczanie wywalczyli wicemistrzostwo Polski. A po ośmiu kolejkach nowych rozgrywek mają tylko punkt przewagi nad strefą spadkową.

Latem Piast stracił dwóch ważnych piłkarzy - Kamila Vacka i Martina Nespora - oraz trenera. Radoslav Latal pożegnał się z klubem jeszcze przed inauguracją ekstraklasy po porażce w eliminacjach Ligi Europy. Czech trzasnął drzwiami, ale dwa tygodnie temu wrócił na stanowisko. Po tym jak 30 sierpnia z funkcji prezesa zrezygnował Adam Sarkowicz, pracę stracił trener Jiri Necek, a Piast przeprosił się z Latalem.

Wisła od dwóch miesięcy przeżywa jeszcze większe zawirowania. Dwie zmiany właściciela i nowy zarząd nie uspokoiły sytuacji, a do tego dochodzą fatalne wyniki. Po siedmiu porażkach z rzędu kibice na forach internetowych coraz głośniej domagają się głowy trenera.

Działacze zachowują cierpliwość, na krytykę coraz mniej odporny jest jednak trener. Na tekst w "Przeglądzie Sportowym", sugerujący, że przed zwolnieniem chroni go tylko bieda w klubie, zareagował mailem do redakcji. Do tematu wrócił w czasie konferencji przed meczem z Piastem.

- Nie bieda chroni Wdowczyka. Jestem tu, bo mam ambicję, a nie dla pieniędzy. Jeżeli przyjdzie do rozstania z Wisłą, to dojdziemy do porozumienia - zapewnia.

Na krytykę ze strony kibiców reaguje też klub. Wisła przygotowała film pod hasłem "Wykopmy #HejtNaAut", w którym piłkarze apelują do fanów: pomyśl, zanim obrazisz. - Dla ciebie komentarz w sieci to kilka sekund. Dla mnie piłka to całe życie - mówi przed kamerą Rafał Boguski.

Najlepszym sposobem na uciszenie krytyki będzie przerwanie fatalnej passy. Podobnie jak Wisła, Piast w tym sezonie wygrał w lidze tylko raz. Na kolejne zwycięstwo czeka od sześciu spotkań, ale czasami przynajmniej remisuje. Dlatego w tabeli ma cztery punkty więcej niż krakowianie.

- Gramy o całą pulę. Jest ciężko, ale musimy zrobić wszystko, by przełamać niemoc. Już w Białymstoku mogliśmy zremisować. Mamy potencjał, wiele zależy od psychicznego nastawienia. Mamy problemy różnej natury, ale profesjonalnie podchodzimy do zajęć. Nie przychodzę na trening na kacu, chyba że moralnym - zaznacza Wdowczyk.

- Musimy wygrać. Kadrę mamy bardzo mocną, ale brakuje nam wygranej, by wszystko ruszyło - dodaje obrońca Rafał Pietrzak.

Tego samego zdania co krakowianie jest... trener Latal. Podkreśla, że Wisła to "bardzo dobra drużyna" i miejsce w tabeli nie oddaje jej potencjału. - To samo mogę powiedzieć o Piaście. Z kryzysu możemy wyjść wyłącznie ciężką pracą. Jeżeli ktoś ma inną receptę, chętnie ją przyjmę - zaznacza Wdowczyk.

W sobotę na boisko na pewno wybierze inną jedenastkę niż przed tygodniem, bo za żółte kartki pauzuje Maciej Sadlok. W składzie zabraknie jedynie kontuzjowanego od dłuższego czasu Michała Buchalika. Do gry gotowi są już leczący ostatnio urazy Zdenek Ondraszek i Jakub Bartosz.

Początek spotkania w sobotę o godz. 20.30. Transmisja w Canal+Sport, relacja na krakow.sport.pl.