Napastnik w drodze do Wisły Płock. Będzie też niespodzianka

- Byliśmy bardzo blisko pozyskania Mateusza Piątkowskiego, ale jego klub w ostatniej godzinie okna transferowego rozmyślił się i nie podpisał stosownych dokumentów. Teraz pracujemy nad innym napastnikiem, notabene interesowaliśmy się nim już w zimie. Jest to obcokrajowiec, reprezentant swojego kraju, który jeszcze w sierpniu grał w swojej lidze. Temat jest trudny, bo ma on oferty m.in. z Serie B - mówi prezes Wisły Płock Jacek Kruszewski. 
Po odejściu Mikołaja Lebedyńskiego, pierwszego napastnika w Wiśle Płock, klub zaczął poszukiwania jego następcy. Trenerzy Wisły mają jeszcze do dyspozycji Hiszpana Jose Kante, Emila Drozdowicza i Krystiana Popielę. Ale ten pierwszy, choć to gracz bardzo aktywny na boisku i dobry technicznie, to jednak do tej pory strzelił jednego gola. Drugi zaliczył niespełna kwadrans w meczu ze Śląskiem Wrocław, a trzeci z nich ma 18 lat i jak na razie zasila drugi zespół. 

Przed meczem Wisły w Lubinie z Zagłębiem (2:1) tuż przed wyjazdem ze składu wypadł mocno przeziębiony Kante. W tej sytuacji trenerzy na szpicy z konieczności musieli wystawić Dimitara Ilieva. - Gdyby Mikołaj został w Wiśle z pewnością zagrałby w Lubinie, wcześniej pewnie też. Szkoda, ale stało się, gramy i trafiamy do siatki rywala w takim składzie jaki mamy - mówi Jacek Kruszewski. - Jednak sytuacja w ataku skomplikowała nam się, bo niezwykle trudno jest znaleźć bramkostrzelnego, wolnego, będącego w dodatku w naszych możliwościach finansowych napastnika już w trakcie sezonu.

Przed startem rozgrywek Wisła miała na celowniku kilku graczy na tej pozycji. Ale uznano, że mając czterech napastników, sprowadzenie kolejnego nie ma większego sensu. Niespodziewane odejście Lebedyńskiego zmusiło klub do intensywnych poszukiwań.

- Byliśmy bardzo blisko pozyskania m.in. Mateusza Piątkowskiego, ale Apoel Nikozja w ostatniej dosłownie godzinie okna rozmyślił się i nie podpisał stosownych dokumentów - opowiada Kruszewski. - Teraz pracujemy nad innym napastnikiem, notabene interesowaliśmy się nim już w zimie. Jest to obcokrajowiec, kadrowicz, który jeszcze w sierpniu grał w swojej lidze. To trudny temat, który dopinaliśmy tuż przed meczem w Lubinie. W piątek wieczorem zawodnik, który już w niedzielę miał przylecieć do Polski, dostał jednak inne propozycje, np. z Serie B i poprosił o czas na zastanowienie. Czekamy więc na odpowiedź. Jeśli w ciągu najbliższych kilkunastu godzin nie domkniemy sprawy, spróbujemy zrealizować "plan B".

Na tym jednak nie koniec. Bo do rozgrywek można zgłosić 25 piłkarzy. W tej chwili Wisła ma ich 23. - Od wielu tygodni rozważamy sprowadzenie jeszcze jednego zawodnika, prowadzimy z nim zaawansowane rozmowy - dodaje prezes Wisły. - To ciekawa opcja i myślę, że jeśli rzecz dojdzie do skutku, to będziemy mieli sporą niespodzianka dla kibiców.