Sebastian Ułamek o przyszłości we Włókniarzu i kontaktach z Drabikami

Sebastian Ułamek dołączył do drużyny Eko-Dir Włókniarza podczas sezonu. W powszechnej opinii miał być jej liderem, jednak sam żużlowiec zdaje sobie sprawę, że nie we wszystkich spotkaniach stanął na wysokości zadania. 41-letni zawodnik zna przyczynę słabszych występów i deklaruje chęć pozostania w Częstochowie.
Działacze Eko-Dir Włókniarza sięgnęli po Sebastiana Ułamka po fatalnej inauguracji sezonu. Zawodnik szybko stał się jednym z pewniejszych punktów zespołu, uzyskał niezłą średnią, ale z kończącego się sezonu do końca zadowolony nie jest. Dlaczego?

- Mam dobre statystyki, ale zdarzały mi się słabsze spotkania. Szczególnie mam na myśli mecz w Łodzi oraz to co się działo podczas meczu z Wybrzeżem w Częstochowie. Nie lubię tłumaczyć się sprzętem, ale widać było, że motocykle zupełnie nie jadą. Po tych meczach miałem rozmowę z moim tunerem, który przeprosił mnie za błędy popełnione przy przygotowywaniu sprzętu - tłumaczu Ułamek.

Na dyspozycję wychowanka Włókniarza wpłynęła również kontuzja, której krótko po tym jak dołączył do Włókniarza.

- Ta kontuzja była niepotrzebna, tym bardziej, że przydarzyła mi się podczas treningu - mówi żużlowiec. - Wypadłem z jazdy na cztery tygodnie, co wybiło mnie z rytmu. Szkoda, bo przed tym upadkiem zaczynałem nabierać wiatru w żagle i wszystko zaczynało dobrze się układać.

Po upadku i kontuzji Ułamek zrezygnował ze startów w lidze angielskiej, ograniczając znacznie ilość imprez. Jak się okazuje taki trend zawodnik będzie chciał utrzymać w nadchodzącym sezonie: - W przyszłym sezonie oprócz ligi polskiej chciałbym jeździć w Niemczech oraz Danii, prawdopodobnie zrezygnuję z Anglii - informuje żużlowiec.

Ułamek ma w Częstochowie grono wiernych kibiców, którzy chętnie widzieliby go w składzie drużyny na sezon 2017. Sam zawodnik nie ukrywa, że wolałby nie czekać na telefony z innych klubów i chciałby zostać w swoim rodzinnym mieście.

- Odbyliśmy już pewne rozmowy z działaczami, powiedziałem, że chciałbym tutaj zostać i jeździć dla drużyny z mojego miasta - mówi Ułamek. - Mogę zadeklarować, że Sebastian Ułamek chce pozostać w Częstochowie, ale ostateczne decyzje jeszcze nie zapadły.

Jeżeli 41-letni częstochowianin pozostanie we Włókniarzu, powinien być jednym z liderów drużyny, która po roku startów w Nice Polskiej Lidze Żużlowej, w przyszłym sezonie powinna się bić o miejsce w finale.

- Jeśli zostanę w Częstochowie, razem z kolegami będziemy walczyli o awans, bo w naszym mieście da się odczuć głód ekstraligi. Ten stadion i ci kibice czekają na jazdę wśród najlepszych - twierdzi wychowanek Włókniarza. - Nie wiadomo jaki będzie system rozgrywek, ale jeśli liga zacieśni się do ośmiu zespołów, na pewno ilość "łatwych" spotkań się zmniejszy. Jestem jednak pewien, że będę startował w drużynie z ambicjami.

Doświadczenie Ułamka może być przydatne Włókniarzowi nie tylko podczas spotkań ligowych. Zawodnik chętnie dzieli się swoją wiedzą z młodszymi kolegami, zarówno podczas treningów jak i podczas zawodów młodzieżowych, na których często gości w parku maszyn.

- Lubię tych młodych chłopaków i bardzo się cieszę, gdy wygrywają ze mną na treningach - mówi Ułamek. - Cieszę się, że mnie szanują, zarówno na torze jak i podczas zawodów w parku maszyn. To miłe, że chcą ze mną jeździć i trenować. Tak na marginesie muszę przyznać, że lubi ze mną jeździć między innymi Maks Drabik. Często z jego strony, czy ze strony Sławka pojawia się sugestia byśmy razem potrenowali spod taśmy.