Po meczu Stomilu. Kiedyś taki dzień musiał przyjść

Stomil przegrał 0:1 z Miedzią Legnica. To pierwsza tegoroczna przegrana olsztynian na własnym stadionie. Przeciwnicy przerwali także passę sześciu meczów bez porażki biało-niebieskich.
W porównaniu do zremisowanego na wyjeździe (1:1) poprzedniego meczu z Wisłą Puławy, trener Adam Łopatko dokonał dwóch zmian w składzie. Kontuzjowanego Grzegorza Lecha zastąpił Krzysztof Szewczyk. Stomil zmienił dzięki temu ustawienie z 4-5-1 na 4-4-2. Natomiast w środku pola Wiktorowi Biedrzyckiemu partnerował Paweł Głowacki, który zastąpił w jedenastce Łukasza Jeglińskiego.

Znakomity początek gości

Mecz rozpoczął się świetnie dla Miedzi Legnica. W 9. minucie podopieczni Ryszarda Tarasiewicza wyprowadzili szybki kontratak. Oscar Martin Hernandez podał do Petteriego Forsella, a ten wbiegł w pole karne i strzałem w długi róg bramki dał gościom prowadzenie. Dla fińskiego pomocnika była to czwarta bramka w tym sezonie.

Stomil szybko próbował wyrównać straty. Z lewej strony dośrodkował Jarosław Ratajczak, a strzał głową oddał Krzysztof Szewczyk. Uderzenie złapał jednak Paweł Kapsa. W 25. minucie OKS ponownie zagroził rywalom po dośrodkowaniu i strzale głową. Po wrzutce Tsubasy Nishiego, w poprzeczkę trafił Patryk Kun. Dziesięć minut później Kun będąc w narożniku pola karnego podał do Szewczyka. Napastnik biało-niebieskich strzelił, ale Kapsa poradził sobie z tym uderzeniem bez problemu.

Nieudana pogoń biało-niebieskich

Piłkarze Stomilu grali niedokładnie i apatycznie. Kiedy sędzia Mateusz Złotnicki zarządził przerwę, kibice gwizdami skwitowali poczynania graczy OKS. W pierwszym kwadransie drugiej odsłony stron gra biało-niebieskich nie uległa zmianie. Po godzinie niemrawej gry Adam Łopatko zareagował, wpuszczając na murawę Łukasza Suchockiego i Marcela Ziemanna. Od tej pory Stomil zdominował przeciwnika. Po dośrodkowaniu Jarosława Ratajczak strzał głową oddał Wiktor Biedrzycki, ale Paweł Kapsa z łatwością sobie z nim poradził. Potem piłkę zmierzającą do bramki po uderzeniu głową Łukasza Suchockiego wybił Tomasz Midzierski. Nie minęła minuta, a rajd prawą stroną Ziemanna wylądował na bocznej siatce. Swoje szanse miał również Rafał Kujawa. W 67. minucie Paweł Kapsa wybił na rzut rożny strzał napastnika Stomilu. Patryk Kun dośrodkował z narożnika boiska wprost na głowę Kujawy, który trafił w słupek.

Gdy OKS odważniej atakował, próbowali to wykorzystać goście, groźnie kontrując. W 75. minucie Petteri Forsell podał do rezerwowego Mariusza Rybickiego, który wpadł w pole karne i minimalnie spudłował. Stomil odpowiedział strzałem Tsubasy Nishiego z rzutu wolnego, który złapał Kapsa. Po chwili uderzenie zza pola karnego oddał rezerwowy Adrian Łuszkiewicz, ale nieznacznie się pomylił. W 82. minucie na strzał zdecydował się Ratajczak, ale uderzył metr nad bramką. Chwilę później kilkadziesiąt metrów z piłką pokonał Rybicki i podał do Forsella, ale jego strzał na rzut rożny sparował Michał Leszczyński. Fiński pomocnik Miedzi jeszcze raz próbował pokonać bramkarza OKS z rzutu wolnego, ale piłka po odbiciu się od muru wyszła na rzut rożny. W 87. minucie dobrą okazję po podaniu Wiktora Biedrzyckiego miał Patryk Kun, ale Kapsa obronił jego uderzenie.

Do końcowego gwizdka sędziego Mateusza Złotnickiego wynik nie uległ już zmianie. Stomil Olsztyn przegrał z Miedzią Legnica 0:1. W poprzednim sezonie oba mecze między tymi zespołami, także kończyły się porażką biało-niebieskich 0:1.

Komentarze po meczu

- Ciężko pracowaliśmy na to, aby ten mecz choćby zremisować - powiedział po meczu Łukasz Suchocki, napastnik Stomilu Olsztyn. - Szkoda, że nie zdobyliśmy przynajmniej punktu, bo Miedź niczym nas nie zaskoczyła. W pierwszej połowie często oddawali nam piłkę, a my nie potrafiliśmy tego wykorzystać. Przez cały mecz ciężko było nam sforsować ich obronę. Niestety, dziś zabrakło nam szczęścia.

- Przez ostatnie 25 minut mój zespół miał sporo problemów z dośrodkowaniami piłkarzy Stomilu, ale ogólnie jestem zadowolony z dyspozycji drużyny, bowiem w pozostałych sytuacjach spisywali się bez zarzutu. Byliśmy dobrze zorganizowani, bo poza stałymi fragmentami gry, gospodarze nie mieli zbyt wielu szans - powiedział na konferencji prasowej trener Miedzi Legnica Ryszard Tarasiewicz.

- Bramka dla Miedzi padła po błędzie w ustawieniu naszego zespołu - ocenił na konferencji prasowej Adam Łopatko, trener Stomilu Olsztyn. - Jeśli boczny obrońca nie jest w stanie wrócić do defensywy przy kontrataku rywala, asekurować go musi ktoś inny. Tego w akcji bramkowej zabrakło. Później zawodnicy z pasją i zaangażowaniem starali się odrobić straty. Uważam, że remis byłby sprawiedliwym wynikiem.

Najbliższym przeciwnikiem Stomilu będzie beniaminek I ligi Stal Mielec.

Stomil Olsztyn - Miedź Legnica (0:1)

Bramka: Petteri Forsell 9 min.

Żółte kartki: Rafał Kujawa (Stomil) - Adrian Łuszkiewicz, Jonathan De Amo Perez (Miedź)

Sędzia: Mateusz Złotnicki (Lublin)

Stomil Olsztyn: Michał Leszczyński - Igor Biedrzycki (60. Marcel Ziemann), Arkadiusz Czarnecki, Tomasz Wełnicki, Jarosław Ratajaczak - Wiktor Biedrzycki, Paweł Głowacki (76. Łukasz Jegliński), Tsubasa Nishi, Patryk Kun - Rafał Kujawa, Krzysztof Szewczyk (60. Łukasz Suchocki)

Miedź Legnica: Paweł Kapsa - Hunter Gorskie, Jonathan de Amo Perez, Tomasz Midzierski, Rumen Trifonow - Michał Bartkowiak, Keon Daniel, Łukasz Garguła (69. Adrian Łuszkiewicz), Petteri Forsell , Oscar Martin Hernandez (62. Mariusz Rybicki) - Paul Batin (88. Damian Rasak)