Sport.pl

Tydzień rządów Nenada Bjelicy w Lechu Poznań. Na początek dziwny zakaz

Nowy trener Lecha Poznań Nenad Bjelica zapowiedział, że wprowadzi na treningach surową dyscyplinę. Zaczął od... zakazu żucia gumy podczas zajęć.


We wtorek minął dokładnie tydzień, odkąd Nenad Bjelica objął Lecha Poznań. Na swojej pierwszej konferencji w roli trenera Kolejorza Chorwat powtarzał: - Wymagam absolutnej koncentracji. Będzie ciężka praca, dlatego zawodnicy muszą być skupieni na tym, co mają wykonać.

Nenada Bjelicę do Poznania ściągnięto właśnie między innymi dlatego, że jest kompletnym przeciwieństwem Jana Urbana. Poprzedniemu szkoleniowcowi Lecha zarzucano, że daje lechitom za wiele luzu, treningi są zbyt lekkie i odbywają się za rzadko. Chorwat zaordynował więc, że treningów będzie sześć lub siedem w tygodniu. Dla porównania - u trenera Urbana regułą były dwa dni wolnego po każdym meczu ligowym.

Nowy trener wprowadził kilka nowych zasad do lechowej szatni. Zakazał chociażby... życia gumy. - Normalna sprawa - przyznaje Radosław Majewski: - W szkole też nie można żuć gumy. Jeszcze się ktoś zachłyśnie i mamy problem.

Lechici muszą też być na boisku minimum kwadrans przed rozpoczęciem zajęć. Przyznają, że reguły wprowadzone przez Bjelicę to żadne novum. - Żadnej rewolucji nie ma. Zasady wprowadzone przez nowego trenera stosowałem już wcześniej przez długie lata i pewnie każdy z chłopaków jest na coś takiego przygotowany. Trener przyszedł, powiedział, że mamy go szanować, a wtedy on będzie szanował nas. Jest szefem i wprowadza zasady, normalna sprawa - opowiada Majewski. Plotki o niemal wojskowym rygorze, jaki stosuje Bjelica, okazały się nieprawdą. Jest dyscyplina, ale bez wlepiania kar za byle co.

W pierwszym tygodniu poznaniacy trenowali po dwa razy dziennie. - Początki były cięższe, bo nie mieliśmy meczu z weekend. Teraz do spotkania z Pogonią Szczecin będziemy przygotowywać się troszkę inaczej - tłumaczy Maciej Gajos.

Podczas treningów na całego trwa walka o miejsce w składzie - pokazać chcą się przede wszystkim ci, którzy do tej pory grali niewiele. - Zawsze była rywalizacja. Każdy walczy o osiemnastkę meczową i o pierwszy skład - mówi Gajos, a na pytanie, czy lechici zaczynają u nowego trenera z czystą kartą, odpowiada: - W pewnym sensie tak, ale trener obserwował kilka naszych meczów, więc o każdym z nas ma wyrobione zdanie. Więc te karty nie do końca są czyste.

Ale dopiero od środy sztab szkoleniowy będzie przeprowadzał treningi taktyczne. Do tej pory nie miało to większego sensu właśnie z uwagi na to, że wielu piłkarzy podstawowego składu wyjechało na mecze swoich reprezentacji.

Z zespołem na pełnych obrotach trenowali Kamil Jóźwiak i Radosław Majewski, którzy ostatnio leczyli urazy. Ćwiczył też chory w ostatnim czasie Dawid Kownacki. Z kolei Nicki Bille wciąż zmaga się z kontuzją mięśnia.

Więcej o: