Włókniarz w finale Nice PLŻ? "Nie będziemy na nikogo naciskać"

Prezes Orła Łódź Witold Skrzydlewski twierdzi, że finał Nice PLŻ z udziałem jego drużyny i Lokomotivu Daugavpils nie ma sensu. Już jakiś czas temu proponował na łamach sportowychfaktów.pl, aby zamiast drużyny z Łotwy, która nie może wywalczyć awansu do ekstraligi, wystąpiła inna polska drużyna. Mógłby nią być Włókniarz, który trzecie miejsce na zakończenie sezonu ma praktycznie w kieszeni.
Zgodnie z regulaminem w finale Nice PLŻ mają wystąpić dwa najlepsze zespoły po rundzie zasadniczej. Włókniarz zapewni sobie trzecią pozycję jeżeli w ostatniej kolejce (odbędzie się w niedzielę 11 września) pokona na swoim torze Polonię Piła. Tak naprawdę może też przegrać, bo jest mało prawdopodobne, aby czwarta aktualnie i mająca 2 pkt. starty Stal Rzeszów wygrała w Łodzi. We Włókniarzu nikt porażki nie bierze jednak pod uwagę. - Mecz i wynik pojedynku z Polonią jest dla nas ważny z różnych względów - mówi prezes Michał Świącik. I przyznaje, że także ze względu na otwierającą się szansę na start w finale. - Gdyby Lokomitiv się z finału wycofał, bądź w jakiś sposób porozumiał z Polskim Związkiem Motorowym, to w miejsce Łotyszów powinien wystąpić trzeci zespół po rundzie zasadniczej, dlatego chcemy miejsce na podium wywalczyć - dodaje prezes Włókniarza. - Ale dla mnie, w pierwszej kolejności wszystko powinno się odbyć zgodnie z ustalonym przed sezonem regulaminem. Skoro Lokomotiv finał sobie wywalczył, to powinien w nim jechać. A jeżeli okaże się w nim lepszy, to przegrany powinien walczyć o awans w barażu.

Świącik przekonuje, że Włókniarz nie będzie się pchał do finału na siłę. - Nie będziemy na nikogo naciskać, spokojnie poczekamy i zobaczymy jak ta cała dyskusja się skończy. Na razie najważniejszy jest dla nas mecz z Polonią i na nim się koncentrujemy. Chociaż nie tylko, bo wiadomo, że już teraz musimy myśleć o kolejnym sezonie. Rozmowach z zawodnikami i budżecie - podsumowuje Świącik.