Sport.pl

"Palca bym nie dał uciąć". Opinie po półfinale Get Well - Falubaz

Jak niedzielne spotkanie w Toruniu komentowali główni bohaterowie tego widowiska oraz szkoleniowcy obu drużyn?
Marek Cieślak wierzy w odrodzenie zawodzącego w niedzielę Patryka Dudka, którego widzi jako lidera zielonogórzan w rewanżu. Jason Doyle również jest pod tym względem optymistą. Robert Kościecha uważa, że "dziesięć punktów to dużo i mało". Greg Hancock przestrzega natomiast przez nadmiernym optymizmem - twierdzi, że torunian czeka trudny rewanż.



Marek Cieślak (trener Ekantor.pl Falubazu Zielona Góra):

Mieliśmy wiele problemów z drużyną. Patryk Dudek, można powiedzieć, że odchorowywał sukces z soboty, bo na pewno cały sezon pracował na to, aby awansować do Grand Prix. W tym meczu widzieliśmy Patryka, z którego, jak to się mówi ,,zeszło powietrze". Takie są niestety koszta takich sukcesów. Myślę, że pojedzie na swoim poziomie w Zielonej Górze i będzie liderem naszej ekipy. Wiedzieliśmy, że jedziemy na bardzo trudny teren. Jarosław Hampel wrócił do drużyny i miał ostatnio dobre mecze. W Ostrowie zanotował bardzo dobry występ, plasując się na drugiej pozycji, lecz w Toruniu pokazał, że ma jeszcze braki i czasami sobie nie radził. Dlatego osobiście bardzo się cieszę, że Jason Doyle i Piotr Protasiewicz pociągnęli tę drużynę i oni właściwie ten przyzwoity wynik dla nas zrobili. Walka w Zielonej Górze będzie trwała do końca. Dziesięć punktów to dużo i mało. Właściwie można to odrobić w dwa i pół biegu. Oczywiście nie jest łatwo, gdy się ma za przeciwnika kogoś takiego jak mój przyjaciel Greg Hancock, Chris Holder czy Martin Vaculik. To są zawodnicy, którzy potrafią wszystko. Gratuluję wyniku drużynie z Torunia, a sam jestem zadowolony, że przy naszych wszystkich perypetiach zdobyliśmy czterdzieści punktów. Druga część rywalizacji będzie ekscytująca. Palca bym nie dał sobie uciąć za to kto awansuje.



Jason Doyle (Ekantor.pl Falubaz Zielona Góra): - Po pierwsze: co za mecz. Wiedziałem, że będzie ciężko wrócić na ten piękny stadion. Musiałem coś udowodnić po pierwszym meczu rundy zasadniczej, który odbył się na tym torze. Wtedy nie poszło mi najlepiej. W toruńskiej drużynie jeżdżą zawodnicy klasy światowej. Jeśli chodzi o Patryka Dudka, to wiem sam, ze po takim sukcesie jak ten w Vetlandzie, czasem jest trudno powrócić do odpowiedniej dyspozycji już następnego dnia.



Robert Kościecha (trener Get Well Toruń): - Przed zawodami chciałem, by minimalnie wynik wyglądał jak wygląda. Dziesięć punktów to dużo i mało. Cieszę się z tego, że zespół wytrzymał wywieraną na nim presję. Jedynie Igor Kopeć-Sobczyński w dwóch biegach prowadził z Alexem Zgardzińskim, ale dał się niestety objechać. Widać, że jeszcze presja jest dla niego za duża i nie wytrzymał tego. Jestem zadowolony z faktu, że reszta pojechała naprawdę dobrze. Szkoda trochę zgubionych punktów Grega Hancocka na starcie. Wpadł mu kamyczek do gaźnika i zatkał dyszę. Zanotował wówczas defekt, ale później już jechał kapitalnie. Jedziemy do Zielonej Góry walczyć o utrzymanie przewagi i wejście do finału. Będziemy robić wszystko, żeby w sportowej rywalizacji przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść.



Greg Hancock (Get Well Toruń): - To był oczywiście bardzo ciężki mecz, lecz rozstrzygnięty bardzo dobrze dla nas. Myślę, że to dla naszej drużyny bardzo ważne zwycięstwo. Cieszy zaliczka jaką wypracowaliśmy, ale nie możemy zlekceważyć meczu w Zielonej Górze. Przed nami bardzo ciężka praca, bo to będzie także trudne spotkanie, ale taki już urok fazy play - off. Tam nigdy nie jest łatwo. Staram się do tego podchodzić spokojnie, ale w tym sporcie ciężko o spokój.

Więcej o: