Artur Czaja wrócił do składu Włókniarza w efektownym stylu. A bał się, że... w kevlar nie wejdzie

Artur Czaja w dobrym stylu powrócił do składu Włókniarza, w sobotnim meczu z Wybrzeżem Gdańsk zdobył 14 punktów. Jedynej porażki doznał w ostatnim wyścigu z Oskarem Fajferem. Po meczu wychowanek Włókniarza tryskał humorem.
Artur Czaja otrzymał w sobotę kolejną szansę od szkoleniowców Eko-Dir Włókniarza i wykorzystał ją w stu procentach. 22-latek wywalczył 14 punktów w meczu z Wybrzeżem Gdańsk i był najskuteczniejszym zawodnikiem drużyny. Po meczu nie ukrywał radości ze swojej zdobyczy punktowej: - Cieszę się, że pojechałem dobry mecz. Nawet nie przypuszczałem, że będę blisko kompletu. Szkoda tylko, że nie udało nam się zdobyć punktu bonusowego.

Na konferencji prasowej wychowanek Włókniarza tryskał humorem. W pewnym momencie między nim, a dobrze znanym w Częstochowie trenerem Wybrzeża Grzegorzem Dzikowskim wywiązała się zabawna wymiana zdań:

- Ostatnio nie mieściłem się w składzie, bo miałem problemy sprzętowe. Dawno nie jeździłem i bałem się, że w kevlar nie wejdę - zaczął Czaja. - Żartuję: biegam, na rowerze jeżdżę.

- Widocznie za mało - zażartował trener Wybrzeża Grzegorz Dzikowski.

- Nie przytyłem - zripostował Czaja.

- Ale 75 to za dużo.

- Jakie 75? Osiem dych.

W czym tkwi sekret efektownego występu Czai? Wątpliwości nie ma trener drużyny, Józef Kafel: - Artur wrócił z dalekiej podróży. Gdyby wcześniej zrobił sobie taką pauzę, już dawno wykręcałby takie wyniki jak dzisiaj, ale najważniejsze, że ma to za sobą i znowu wygrywa.

Czaja na pewno znajdzie się w składzie na niedzielny mecz w Opolu. Czy zdaniem zawodnika zwycięstwo Włókniarza nad Kolejarzem to formalność?

- Na pewno w Opolu łatwo nie będzie. Może skład Kolejarza nie jest bardzo dobry, ale w Opolu tor jest specyficzny i tamtejsi zawodnicy bardzo dobrze go znają - mówi Czaja. - Ja cieszę się, że mamy dwa mecze dzień po dniu, bo tej jazdy ostatnio miałem bardzo mało - podsumowuje młody żużlowiec.