Po pięciobramkowym dreszczowcu Radomiak zatopił Kotwicę

Piłkarze Radomiaka Radom pokonali Kotwicę Kołobrzeg 3:2, choć do przerwy prowadzili różnicą trzech bramek. - To był mecz dwóch różnych połów - ocenił spotkanie Piotr Tworek, trener gości.
Zawodnicy Radomiaka w meczu z Kotwicą chcieli za wszelką cenę udowodnić, że fala krytyki jaka została wylana na ich głowy po ostatnim pojedynku z Olimpią w Zambrowie, już nie będzie miała miejsca. Dlatego też zapowiadali, że od samego początku walką i determinacją - będą się chcieli "przeprosić" z kibicami.

Gospodarze tym razem wyszli na pojedynek z Rafałem Stróżką, który jako młodzieżowiec w pierwszej jedenastce zastąpił Mateusza Spychałę. Ten ostatni w piątek rozgrywał towarzyski mecz w barwach reprezentacji Polski U-19, przeciwko Słowenii.

Tak jak zapowiadali, tak też Zieloni rozpoczęli mecz. Piłkarze podwajali krycie, grali pressinigiem i stwarzali sytuacje podbramkowe, ale rywale dzielnie się bronili i nie dopuszczali radomian do strzałów.

W 14. minucie padła pierwsza bramka, którą zdobyli podopieczni Piotra Tworka. Na szczęście Jakub Poznański otrzymał podanie od Arkadiusza Lewińskiego - znajdując się na pozycji spalonej.

Za to dziewięć minut później prowadzili już gospodarze. Na strzał z około 25. metrów zdecydował się Karol Kucharski, ale trafił piłką w słupek bramki Rafała Błąkały. Na szczęście futbolówka tak się odbiła, że znalazła się wprost pod nogami Davida Kwieka, a ten mając przed sobą tylko golkipera, strzelił mocno i nie do obrony.

Na kolejną efektowną akcję kibice radomian czekali do 29. minuty. Wtedy próbkę swoich nieprzeciętnych umiejętności zademonstrował Rossi Leandro, a jego uderzenie z ponad 25 metrów śmiało może kandydować do miana gola kolejki. Brazylijczyk huknął potężnie w przeciwległy róg bramki a piłka wpadła pod poprzeczkę. Ten sam piłkarz niespełna 60. sekund później mógł wpisać się na listę strzelców po raz drugi, ale tym razem jego strzał na poprzeczkę sparował interweniujący Błąkała.

To nie był koniec strzeleckiego festiwalu w wykonaniu gospodarzy. Otóż w 35. minucie piłkę w pole karne wrzucił z autu Kucharski. Tę do Mateusza Stąporskiego głową przedłużył Kwiek a ofensywny pomocnik - także głową - skierował futbolówkę do siatki.

Tymczasem bohaterem pierwszej akcji w drugiej połowie mógł zostać Kwiek, ale jego bezpośredni strzał ze wznowienia gry z trudem na rzut rożny wybił bramkarz Kotwicy. Swój kunszt bramkarski pokazał także chwilę później Adrian Szady, który efektowną robinsonadą wybronił zmierzający w "okienko" strzał Piotra Giela. Trzybramkowe prowadzenie nie spowodowało, że Zieloni cofnęli się do defensywy i bronili wyniku, a w dalszym ciągu dążyli do podwyższenia rezultatu. Sytuacji strzeleckich nie wykorzystał jednak Stąporski jak i Szady.

Za to z biegiem minut coraz śmielej w ataku poczynali sobie goście. W końcu w 61. minucie po rzucie rożnym Remigiusz Szywacz pokonał Szadego. Także po stałym fragmencie gry padł drugi gol dla gości. Tym razem jego strzelcem okazał się wprowadzony kilka sekund wcześniej Hubert Laskowski. Kontaktowy gol spowodował, że przyjezdni jeszcze mocniej uwierzyli w to, że ten pojedynek nie jest jeszcze przegrany i teraz to oni zaczęli atakować.

Z kolei Radomiak ograniczał się do kontr. Jedną z takich akcji przeprowadził Maciej Filipowicz, który nawet wyszedł sam na sam z bramkarzem, ale ten wyczuł jego intencję i wybronił strzał zmierzający w lewą stronę bramki.

Gdy wydawało się, że takim też rezultatem zakończy się mecz, to w 95. minucie Wiktor Witt strzelił z rzutu wolnego w poprzeczkę! Na więcej okazji strzeleckich piłkarzom Kotwicy sędzia Mirosław Górecki już nie pozwolił, bowiem zakończył ten emocjonujący pojedynek.



Radomiak Radom - Kotwica Kołobrzeg 3:2 (3:0)

Bramki: Kwiek (24), Leandro (29.), Stąporski (35.) - Szywacz (61.), Laskowski (74.)

Radomiak: Szady - Kucharski, Grudniewski, Gurzęda, Sulkowski, Kościelny, Kwiek (65. Cupriak), Bemba, Stróżka (67. Filipowicz), Leandro (90. Gawron)., Stąporski (76. Brągiel).

Kotwica: Błąkała - Rydzak (46. Jagiełło), Poznański, Witt, Szywacz, Żmijewski, Lewiński (73. Załęcki), Świechowski, Zieliński (73. Laskowski), Bartlewski, Giel.