Dużo szumu, dużo młodych. Co wyszło z okna transferowego Cracovii?

Latem Cracovia sprowadziła aż 12 zawodników. Ale i tak hitem była sprzedaż Bartosza Kapustki. Podsumowujemy okno transferowe przy ul. Kałuży.
Cracovia tym razem na rynku transferowym narobiła dużo szumu. Sprowadziła latem tylu piłkarzy, że można by z nich było stworzyć całą jedenastkę i jeszcze zostałby rezerwowy. Tyle że wśród nich znalazło się dużo młodych piłkarzy ściągniętych z myślą o przyszłości, o których trener mówi: "mają jeszcze czas". Zawodników, którzy mogliby pomóc od zaraz, w tym gronie jest mniej.

Te wszystkie zakupy to jednak nic w porównaniu z hitem transferowym - o przenosinach Bartosza Kapustki do Leicester City i jego debiucie w meczu przeciwko Barcelonie mówiła cała Polska. Najważniejsze pytanie brzmi dziś: czy Cracovia zrobi użytek z pieniędzy, jakie zarobiła na młodym reprezentancie Polski?

W tym okienku nie wszystko jej się udało. Prezes Janusz Filipiak narzekał, że negocjacje nie są łatwe, bo m.in. polskie kluby niechętnie oddają piłkarzy do konkurencji. Tak było m.in. z Kamilem Mazkiem, którego Cracovia kusiła na wszystkie sposoby, ale wyciągnąć z Ruchu Chorzów pomocnika się nie udało.

Tego lata drużynę wzmocnili:

Rafał Dobroliński (GKS Katowice)

Transfer niespodzianka. Skoro w GKS-ie nie mógł się przebić do pierwszego składu, to trudno oczekiwać, by w Cracovii wygrał rywalizację z Grzegorzem Sandomierskim. Bramkarz ma 28 lat, ale w ekstraklasie jeszcze nie zadebiutował. Nie zanosi się, by to się zmieniło. Nie mamy pojęcia, po co został ściągnięty, skoro nie mieści się nawet do kadry meczowej.

Piotr Malarczyk (Ipswich Town)

Transfer last minute. Ostatnio głównie przesiadywał na angielskiej ławce rezerwowych, ale do polskiej przyklejać się nie zamierza. Mimo że na Wyspach mu nie poszło, to w Cracovii ma szansę zostać podstawowym stoperem. Tym bardziej że forma jego konkurentów - mówiąc delikatnie - nie rzuca na kolana.

Jakub Cunta (FK Senica)

20-letni obrońca najwyraźniej dorósł już do słowackiej ekstraklasy (25 meczów w ubiegłym sezonie), ale do polskiej jeszcze nie. Na razie ma się uczyć od starszych kolegów i grzecznie czekać.

Diego Ferraresso (Slawija Sofia)

Piłkarski ewenement. Kopie piłkę prawą nogą, a biega po lewej stronie obrony. W klubie próbują przekonywać, że to żaden problem, ale chyba jest inaczej. Został sprowadzony w trybie awaryjnym, gdy kontuzji doznał Paweł Jaroszyński. I wiąże się z nim więcej obaw, niż nadziei.

Tomasz Brzyski (Legia Warszawa)

Drugi z transferów last minute. Kopie piłkę lewą nogą i biega po lewej stronie obrony. Został sprowadzony w trybie awaryjnym, gdy okazało się, że Diego Ferraresso jednak nie jest gwarantem spokoju. Wygląda na to, że w tej sytuacji Brzyski jest pewniakiem do gry w wyjściowym składzie.

Robert Litauszki (FC Ujpest)

Stoper z Węgier został ściągnięty, by rozwiązał problemy Cracovii z traceniem bramek. Miał wprowadzić do obrony spokój - zaczął w podstawowym składzie, ale po trzech meczach i m.in. golu samobójczym został odesłany na ławkę rezerwowych. Trener Zieliński apeluje o cierpliwość i daje przykład... Denissa Rakelsa, który potrzebował dużo czasu, by się w Cracovii rozkręcić, aż w końcu zaczął strzelać gola za golem. No więc poczekajmy.

Milan Dimun (FC VSS Koszyce)

Ciekawy przypadek. Niespełna 20-letni pomocnik ze Słowacji po przyjeździe do Krakowa usłyszał, że jeszcze nie jest gotowy, by grać regularnie, i że musi poczekać. Ale kontuzji doznali rywale, a on wskoczył do składu. W dwóch meczach zagrał słabo. Ale skreślać zdecydowanie go jeszcze go nie można.

Sebastian Steblecki (Górnik Zabrze)

Byli tacy, którzy ostrzyli sobie zęby na powrót wychowanka. Ale chyba więcej było takich, którzy stawiali znaki zapytania - pomocnik kiedyś w Cracovii mógł liczyć na regularną grę, ale od tamtej pory dużo się zmieniło. Przede wszystkim konkurencja w środku pola jest zdecydowanie większa. I trudno było oczekiwać, że Steblecki wygryzie ze składu Mateusza Cetnarskiego czy Damiana Dąbrowskiego. Nawet ostatnio, kiedy obaj leczyli kontuzje, musiał godzić się z rolą rezerwowego. I niewiele wskazuje, by to się zmieniło. Obyśmy się mylili, bo w przeszłości wychwalał go m.in. Zbigniew Boniek. Ale czas ucieka...

Radosław Kanach (Stal Rzeszów)

To dobrze, że Cracovia sprowadza utalentowanych piłkarzy z niższych lig, ale na razie zbyt wiele o nim nie możemy powiedzieć. Ma 17 lat i dużo czasu.

Patryk Serafin (Garbarnia Kraków)

Kolejny piłkarz ściągnięty z myślą o przyszłości. Niedługo skończy 20 lat, w III lidze był gwiazdą, ale ekstraklasa musi na niego jeszcze trochę poczekać.

Krzysztof Piątek (Zagłębie Lubin)

Napastnik ma łatkę talentu i przy ul. Kałuży liczą, że jego forma eksploduje. Choć jest młody (21 lat), to w seniorskiej piłce rozegrał już ponad 70 meczów. To jednak sprawia, że będzie musiał udźwignąć duże oczekiwania. Niektórzy eksperci wróżą mu zawrotną karierę, a kibice Cracovii zacierają ręce. Pytanie tylko, czy będzie bardziej skuteczny niż w Zagłębiu Lubin?

Mateusz Szczepaniak (Podbeskidzie Bielsko-Biała)

Jego ściągnięcie to może być strzał w dziesiątkę. Kiedyś nie poszło mu we Francji, a potem długo trzeba było czekać, aż w Polsce o nim usłyszą. W ubiegłym sezonie jego Podbeskidzie spadło z ligi, ale on i tak zbierał pochwały. Działacze z Krakowa kłócili się o niego z działaczami z Bielska-Białej, ale w końcu 25-letni napastnik pojawił się pod Wawelem. I już zdążył pokazać, że przy ul. Kałuży nie pożałują. Oby tak dalej.