Transferowy dramat Grosickiego. Djousse zagra z legendą Barcelony

Ostatni dzień okienka transferowego upłynął nie tylko na zamieszaniu związanym ze sprzedażą Jakuba Czerwińskiego.
Wydarzeniem dnia w całej Polsce była transferowa saga Kamila Grosickiego. Wydawało się, że skrzydłowy reprezentacji Polski w ostatniej chwili zmieni pracodawcę. Za 8 milionów euro miał odejść z francuskiego Rennes do angielskiego Burnley. Jeszcze kilka dni temu wychowanek Pogoni mówił w Szczecinie, że marzy o transferze do Anglii. Wątpił, że uda mu się tam przenieść jeszcze w sierpniu.

- Zostało kilka dni okienka transferowego. W mediach przewijają się nazwy klubów, które są mną zainteresowane. Trzeba jednak pamiętać, że od zainteresowania do oficjalnej oferty droga jest bardzo daleka - mówił w miniony piątek Grosicki. - Moim marzeniem jest gra w lidze angielskiej, jak zresztą większości piłkarzy. Dlatego czasami trzeba mieć trochę szczęścia, żeby do takiej ligi trafić.

Wydawało się, że Grosicki spełni marzenie. W środę po południu opuścił zgrupowanie reprezentacji Polski i poleciał do Anglii. Wszyscy przypieczętowali już jego przejście do Burnley, ale na chwilę przed zamknięciem okna transferowego okazało się, że oba kluby nie dojdą jednak do porozumienia. Wychowanek Pogoni zostaje we Francji i musi czuć się ogromnie zawiedziony.

Kolega Xaviego

Powodów do narzekań nie ma za to Donald Djousse. 26-latek w Pogoni grał przez 2,5 roku. Wydawało się, że po nieudanej przygodzie w Szczecinie nie zdoła już wrócić do grania na tak wysokim poziomie. Szczególnie, że potem tułał się po klubach pokroju Olimpii Grudziądz i Pogoni Siedlce, gdzie też zresztą nie zachwycał.

Kameruńczyk okazał się jednak mieć bardzo obrotnego menadżera. Ostatni sezon spędził w portugalskiej ekstraklasie. W Maritimo na malowniczej Maderze grywał rzadko i strzelił tylko jednego gola. Nie przeszkodziło mu to w znalezieniu nowego pracodawcy.

Dzisiaj Djousse związał się z katarskim Al. Sadd. Nie dość, że będzie mógł liczyć na bardzo wysokie apanaże, to dodatkowo zagra w jednej drużynie z legendarnym Xavim, który przez wiele lat był kluczową postacią FC Barcelony i reprezentacji Hiszpanii.

Wraca do I ligi

Na wypożyczenie do GKS-u Katowice udaje się Mikołaj Lebedyński. Wychowanek Pogoni wywalczył niedawno awans do ekstraklasy z Wisłą Płock, ale nie było mu dane długo cieszyć się grą w najwyższej klasie rozgrywkowej. Na Mazowszu zaczęło się robić dla nie zbyt ciasno, a zawodnik zaczął być rozczarowany swoją sytuacją.

Liczył, że być może zgłosi się po niego Pogoń. Sygnałów ze Szczecina jednak nie było, więc zdecydował się na wypożyczenie do GKS-u Katowice.