Otwarty mecz Broni i efektowne zwycięstwo nad rezerwami Znicza

Piłkarze Broni Radom pokonali Znicz II Pruszków 4:1, ale sytuacji strzeleckich podopieczni Dariusza Różańskiego stworzyli sobie kilkanaście. - Na pewno nie możemy tak nieskutecznie grać w ofensywie - mówił po meczu szkoleniowiec gospodarzy.
Radomianie do meczu z rezerwami Znicza przystąpili w nieco zmienionym składzie. Między innymi na ławce dla piłkarzy rezerwowych zasiedli: Piotr Nowosielski, Cezary Zieliński czy Dominik Leśniewski. Za to od pierwszej minuty w zespole gospodarzy zagrał Bartłomiej Książek. I właśnie ten zawodnik po kilkudziesięciu sekundach gry mógł wpisać się na listę strzelców, ale nie trafił czysto w piłkę. Jak się miało okazać, to był dopiero początek nieskuteczności w wykonaniu miejscowych.

Następne szanse liderzy rozgrywek nie wykorzystali za sprawą Kamila Czarneckiego. Napastnik z łatwością radził sobie z defensywą rywali, ale w momencie oddawania strzałów na drodze stawał mu Kalinowski.

Jednak najlepszą sytuacje w początkowych fragmentach gry zmarnował Arkadiusz Oziewicz. Wspomniany wcześniej Czarnecki, okiwał trzech rywali i wycofał futbolówkę do Oziewicza, ale ten źle w nią trafił i piłka przeszła tuż obok słupka.

Pierwsza groźna sytuacja strzelecka po stronie gości miała za to miejsce tuż po przerwie spowodowanej na uzupełnienie płynów. Wówczas do piłki ustawionej 20. metrów od bramki Pawła Młodzińskiego podszedł Daniel Nawrocki i strzelił z rzutu wolnego tuż ponad poprzeczką.

Za to w 38. minucie miejscowi w końcu prowadzili, bowiem arbiter podyktował rzut karny za rękę jednego z defensorów Znicza. Tym razem Czarnecki już się nie pomylił i trafił w lewy dolny róg bramkarza. Tymczasem tuż przed końcem pierwszej połowy sytuację sam na sam z Karolem Podlińskim wygrał Młodziński, zachowując czyste konto.

Na drugą połowę radomianie wyszli z dwoma nowymi zawodnikami i za formację ofensywną odpowiadać m.in. mieli: Leśniewski i Nowosielski. Właśnie akcja tej dwójki w 50. minucie powinna zakończyć się bramką, ale bardzo dobrze w bramce zachował się Kalinowski.

Przewaga gospodarzy nawet na moment nie podlegała dyskusji, a podopieczni Zbigniewa Kowalskiego nie potrafili opuścić swojej połowy. W końcu w 55. minucie, to się zemściło a gola na 2:0 zdobył Arkadiusz Oziewicz. Rozgrywający Broni otrzymał podanie od Nowosielskiego i precyzyjnym uderzeniem przy słupku zmusił do kapitulacji golkipera Znicza.

O tym, że trener Dariusz Różański miał nosa, kibice przekonali się w 70. minucie. Właśnie wtedy na 3:0 podwyższył wprowadzony Leśniewski.

Goście po stracie tego gola nie zamierzali się poddawać i już kilka chwil później zmniejszyli straty. Tym razem arbiter dostrzegł rękę w polu karnym radomskiej drużyny, a rzut karny na gola zamienił Patryk Kubicki. Ten sam zawodnik stanął przed szansą zdobycia drugiej bramki dla swojego zespołu, ale w 87. minucie przestrzelił kolejny podyktowany rzut karny.

Ta sytuacja zemściło już w następnej akcji, kiedy to Michał Bojek po raz czwarty umieścił piłkę w siatce i tym samym ustalił wynik tego niezwykle otwartego pojedynku.



Broń Radom - Znicz II Pruszków 4:1 (1:0)

Bramki: Czarnecki (38. karny), Oziewicz (55.), Leśniewski (70.), Bojek (88.) - Kubicki (75. karny)



Broń: Młodziński - Pietralski, Wicik, Krukowski, Dobosz, Nogaj (46. Leśniewski), Oziewicz (63. Więcek), Sałek (76. Zieliński), Bojek, Książek (46. Nowosielski), Czarnecki.

Znicz II: Kalinowski - Zieliński, Trzmiel (57. Adamczyk), Nawrocki, Podliński, Kubicki, Dwórzyński, Pieczyński, Marusiak, Krawczyk, Rybak.