Bydgoski Zawisza znowu rozpoczyna walkę. Tym razem od zera

Po raz pierwszy w swojej historii bydgoski Zawisza znalazł się na samym dnie. Teraz musi się od niego odbić. Czy to się uda? Nie wiadomo
Jak to możliwe, by w ciągu niespełna trzech miesięcy spaść z I ligi do B klasy? Na to pytanie chyba nikt nie zna odpowiedzi. Szukanie winnych też nic nie przyniosło. Były już właściciel Radosław Osuch i ratusz wskazują na część kibiców. Ci ostatni nie mają wątpliwości, że grabarzami Zawiszy są Osuch do spółki z prezydentem Bydgoszczy Rafałem Bruskim.

Na nic zdały się apele i protesty. Zawisza w sobotę rozpocznie sezon w B klasie. Niżej spaść już nie można. Od momentu powstania klub jeszcze nigdy nie był na samym dnie. To, że tam się znalazł, jest porażką wszystkich. Przede wszystkim Bydgoszczy, która jeszcze dwa lata temu świętowała wywalczenie Pucharu Polski, a teraz musi przełykać gorzką pigułkę.

Któż mógł przypuszczać, że Radosław Osuch, człowiek, który dał klubowi największe sukcesy w historii, stanie się też jego grabarzem. O swojej decyzji sprzedaży spółki poinformował telefonicznie. To z mediów dowiedzieli się o niej pozostali udziałowcy: miasto i Stowarzyszenie Piłkarskie Zawisza. Nowy właściciel Artur Czarnecki przed długi czas się nie ujawniał, a gdy to zrobił, szybko okazało się, że jego głównym celem będzie "zgaszenie światła" w spółce. Klub po kolei rezygnował z gry w I, II i III lidze. W pewnym momencie pojawiła się szansa na występy w lidze IV, ale wtedy dał o sobie znać stary konflikt na linii ratusz - SP Zawisza. Prezydent Rafał Bruski uznał, że kontynuatorem piłki nożnej w klubie będzie MUKS CWZS, który skupiać się ma tylko i wyłącznie na szkoleniu młodzieży. Piłka nożna na poziomie seniorskim miała zniknąć. Na to nie chciało zgodzić się Stowarzyszenie Piłkarskie, które ostatecznie zgłosiło swój zespół do B klasy.

Rozpoczęła się walka z czasem. Przede wszystkim zbudowany od podstaw miał być skład drużyny. Działacze postanowili ogłosić casting. Zainteresowani grą w Zawiszy zawodnicy sami mieli zgłosić się do klubu. Chętnych nie brakowało. Oprócz młodych graczy w zespole nie brakuje też piłkarzy, którzy już w przeszłości występowali z "zetką" na piersi. W tym gronie są m.in. Artur Gajewski, Wojciech Ruczyński, Przemysław Dachtera, Szymon Makulski, Krzysztof Łożyński czy Adam Wiśniewski. Mecze sparingowe pokazały jednak, że duet trenerski Patryk Zarosa - Dawid Niezbecki czeka sporo pracy.

Na brak zajęcia nie narzekali też działacze. Konflikt z ratuszem sprawił, że drużyna nie może rozgrywać swoich spotkań nie tylko na obiektach Zawiszy, ale w ogóle w Bydgoszczy. Gościny B-klasowemu klubowi odmówiło też kilka innych miejscowości. Ostatecznie udało się dojść do porozumienia z Potulicami. I właśnie na stadionie Dębu swoje mecze jako gospodarz rozgrywać będzie Zawisza.

Chociaż akurat debiut odbędzie się w Bydgoszczy. Już w sobotę (16) w I kolejce Zawisza w Fordonie (przy ul. Sielskiej) zmierzy się z Wisłą.

O ile jednak lokalne derby można traktować jako ciekawostkę, o tyle pojedynki z takimi zespołami jak Victoria Kołaczkowo, Zieloni Zalesi, Zorza Ślesin czy GLZS Sadki są najlepszym dowodem na upadek klubu, który jeszcze niedawno walczył o fazę grupową Ligi Europy.

Na szczęście w Zawiszy nikt nie ukrywa, że w każdym kolejnym sezonie celem Zawiszy będzie awans do wyższej ligi.