Szczerość żużlowca. Krzyżanowski żegna się ze sportem

Był młodzieżową nadzieją toruńskiego żużla, ale wybiera - po roku od koszmarnego wypadku - zdrowie. Historia Dawida Krzyżanowskiego pokazuje, jakie dylematy i problemy towarzyszą zawodnikom po poważnych upadkach na torze.
Rzadko można od żużlowców usłyszeć tak szczere słowa, jak od juniora toruńskiego zespołu, którego karierę zatrzymały ubiegłoroczne wypadki na torze. Krzyżanowski był w 2015 r. typowany na podstawowego młodzieżowca ligowej drużyny. Miał przejąć tę pozycję po gwieździe zespołu, Pawle Przedpełskim.

Wszystko zmieniło się 9. sierpnia 2015 r. i w szóstym wyścigu meczu z Unią Leszno w Toruniu. Doszło wtedy do kolizji, którą wielu ocenia jako jedną z najgroźniejszych, jakie kibice widzieli na tym stadionie. Na tor upadli ówczesny żużlowiec toruńskiej drużyny - Jason Doyle - oraz Krzyżanowski. Utalentowany junior torunian wcześniej nie chciał najechać na leżącego Australijczyka. W efekcie z impetem uderzył w bandę. Nieprzytomny Krzyżanowski został odwieziony do szpitala. Później pojawiły się informacje o urazie głowy, wstrząśnieniu mózgu, stłuczeniu płuc. 18-letni wtedy Krzyżanowski musiał poddać się długotrwałej rehabilitacji i leczeniu.

Wrócił do treningów po kilkumiesięcznej przerwie. W czerwcu tego roku powołano go nawet na turniej kadry polskich juniorów. Wtedy kolejny raz zaliczył groźny upadek. Teraz przyznaje, że ze względu na stan zdrowia żużel - przedwcześnie - schodzi na drugi plan. W wywiadzie dla serwisu Sportowefakty Krzyżanowski mówi nawet o "problemach z pamięcią krótkotrwałą". - Lekarz neurolog ocenił, że przy kolejnym uderzeniu w głowę grozi mi atak padaczki. jeśli chcę prowadzić w miarę normalne życie, to nie mogę się narazić na kolejny wstrząs głowy. Przy tym sporcie możliwe jest to niemalże w każdym kroku. To mnie wyklucza z bycia żużlowcem - przyznaje w SF Krzyżanowski. Chce skupić się na przygotowaniach do matury.

Następcą Krzyżanowskiego w Toruniu miał być inny talent, Norbert Krakowiak. W tym sezonie zaliczył tyle upadków, że - jak sam przyznaje - przestał je liczyć. Sezon żużlowy w lidze już zdecydował się zakończyć.