Stomil grał z GKS Katowice. Skiba obronił rzut karny

Potem jednak formacja obronna sprezentowała gola przeciwnikom i olsztynianie tylko zremisowali 1:1. To czwarty z rzędu mecz biało-niebieskich bez zwycięstwa.
Za piłkarzami Stomilu Olsztyn dopiero cztery ligowe kolejki, jednak już widać, że atutem podopiecznych trenera Adama Łopatko są początki spotkań. W sobotnim meczu z GKS Katowice w 10 minucie Grzegorz Lech przejął piłkę tuż przed polem karnym i podał ją do Rafała Kujawy. Napastnik biało-niebieskich został sfaulowany w ,,szesnastce" przez Olivera Praznovsky'ego. Sędzia Paweł Pskit podyktował więc rzut karny dla Stomilu, który na gola zamienił sam poszkodowany.

Piłkarze z Katowice szybko chcieli odrobić straty. W 20 minucie Alan Czerwiński dośrodkował z rzutu wolnego w pole karne, a Praznovsky oddał strzał głową, który o metr minął poprzeczkę bramki strzeżonej przez Piotra Skibę. Dzisięć minut później Oliver Praznovsky znowu był bliski strzelenia gola. Po wrzucie z autu Dawida Abramowicza, słowacki obrońca oddał strzał głową, który złapał Skiba. Chwilę później bramkarz biało-niebieskich ponownie obronił uderzenie głową, tym razem autorstwa Grzegorza Goncerza, któremu dogrywał Bartłomiej Kalinkowski. Wreszcie w 34 minucie rzut karny otrzymali goście. Tomasz Foszmańczyk podał do Grzegorza Goncerza, a ten został sfaulowany w polu karnym przez Arkadiusza Czarneckiego. Tak jak w przypadku ,,jedenastki" dla Stomilu, karnego wykonywał poszkodowany. Piotr Skiba obronił jednak strzał kapitana GKS-u.

Fatalny błąd Stomilu

Na przerwę OKS schodził więc z przewagą jednego gola.

W drugiej połowie fatalny błąd popełnił bramkarz Stomilu, który w pozornie niegroźnej sytuacji otrzymał za krótkie podanie od Arkadiusza Czarneckiego. Skiba chciał wybić piłkę, ale trafił nią w nogi Eryka Sobkowa. Futbolówka odbiła się od napastnika GKS-u i wpadła do siatki biało-niebieskich.

Duże emocje były jeszcze w 86 minucie meczu, kiedy Tsubasa Nishi przejął piłkę tuż przed polem karnym Stomilu i zagrał długie podanie w kierunku biegnącego Krzysztofa Szewczyka. Rezerwowy napastnik biało-niebieskich ruszył w kierunku piłki wraz z bramkarzem GKS-u Sebastianem Nowakiem, który jednak brutalnie sfaulował Szewczyka. Paweł Pskit pokazał bramkarzowi gości czerwoną kartkę i na ostatnie minuty bramki katowiczan strzegł rezerwowy bramkarz Mateusz Abramowicz, zmieniając pomocnika Tomasza Foszmańczyka.

W doliczonym czasie gry rezerwowy Szewczyk był blisko rozstrzygnięcia spotkania na korzyść Stomilu, jednak jego strzał z powietrza poszybował nad bramką. W 94 minucie meczu "zagotowało" się jeszcze pod bramką Stomilu. Po wyrzucie piłki z autu przez Dawida Abramowicza Skiba instynktownie odbił strzał Goncerza, a sekundę później wyręczył go Ratajczak, wybijając piłkę z linii bramkowej.

Komentarze po meczu

- Szkoda, że po obronionym karnym przytrafiła mi się tak wpuszczona bramka - powiedział Piotr Skiba. - Arek Czarnecki chyba za krótko mi zagrał, nabiłem przeciwnika i padł gol. Trzeba się cieszyć z tego punktu, bo w końcówce uratował mnie Jarek Ratajczyk

- Znowu sami sobie strzeliliśmy bramkę - skomentował kiks Piotra Skiby kapitan Stomilu, Paweł Głowacki. - Wiedzieliśmy, że GKS będzie dużo operować piłką, dlatego ustawiliśmy się w niskim pressingu. Staraliśmy się wyprowadzać kontry i kilka z nich nam się udało. Szkoda, że tak późno goście otrzymali czerwoną kartkę. Zabrakło czasu na strzelenie drugiego gola. Ogólnie zagraliśmy poprawnie, szczególnie w obronie.

- Zespół nie wyglądał w tym meczu zbyt dobrze pod względem fizycznym - powiedział na konferencji prasowej Adam Łopatko, trener Stomilu Olsztyn. - Sposobu, w jaki straciliśmy gola nie skomentuję, ponieważ straciliśmy gola jako cała drużyna, a nie jednostka. Doceniamy ten punkt, bowiem graliśmy z zespołem, który w I lidze walczy o wyższe cele niż my.

- Cieszę się, że zespół potrafił podnieść się po straconym golu - powiedział Jerzy Brzęczek, szkoleniowiec GKS Katowice. - Mieliśmy trochę szczęścia, ale swoją postawą w drugiej połowie pokazaliśmy, że zasłużyliśmy na gola. Zdobyliśmy cenny punkt, bowiem Stomil to groźna drużyna, która w tym meczu po raz pierwszy w tym sezonie stracił gola na własnym boisku.

Przed podopiecznymi trenera Adama Łopatko teraz maraton spotkań piłkarskich. W środę o godz. 19 Stomil zmierzy się w Pruszkowie ze Zniczem, natomiast 27 sierpnia do Olsztyna przyjedzie Podbeskidzie Bielsko-Biała.

Stomil Olsztyn - GKS Katowice 1:1 (1:0)

Rafał Kujawa 11' (rzut karny) - Eryk Sobków 60'

Żółta kartka: Paweł Głowacki (Stomil Olsztyn)

Czerwona kartka: Sebastian Nowak (GKS Katowice, 86 minuta)

Sędzia: Paweł Pskit (Łódź)

Stomil Olsztyn: Piotr Skiba - Marcel Ziemann, Arkadiusz Czarnecki, Tomasz Wełnicki, Jarosław Ratajczak - Wiktor Biedrzycki (79. Krzysztof Szewczyk), Paweł Głowacki (66. Łukasz Jegliński), Tsubasa Nishi, Grzegorz Lech, Patryk Kun - Rafał Kujawa (63. Tomasz Zahorski)

GKS Katowice: Sebastian Nowak - Alan Czerwiński, Mateusz Kamiński, Oliver Praznovsky, Dawid Abramowicz - Tomasz Foszmańczyk (88. Mateusz Abramowicz), Bartłomiej Kalinkowski (80. Łukasz Pielorz), Łukasz Zejdler, Andreja Prokić (60. Maciej Bębenek) - Eryk Sobków, Grzegorz Goncerz