Grad bramek na Broni. Po trzy czerwone kartki i rzuty karne!

Hit IV ligi gr. południowej pomiędzy Bronią Radom a Mszczonowianką Mszczonów na pewno nie rozczarował. Niestety poziomem do meczu nie dostosował się III-ligowy arbiter Kamil Chmielewski z WS Warszawa.
Początkowo szlagierowe spotkanie IV ligi pomiędzy Bronią a Mszczonowianką prowadzić miał Łukasz Suwała z Wydziału Sędziowskiego Radom. Jako, że arbiter doznał nie tak dawno kontuzji, to w jego miejsce na pojedynek oddelegowano Kamila Chmielewskiego. Jak się później okazało, sędzia z Warszawy należał do antybohaterów stojącego na wysokim poziomie meczu.

Już w piątej minucie spotkania arbiter nie uznał gola gospodarzom, dopatrując się spalonego. Wcześniej piłkę w pole karne z rzutu wolnego wrzucał Piotr Nowosielski, a głową Mateusza Czarneckiego pokonał Kamil Czarnecki. O ile ta sytuacja była niezwykle kontrowersyjna, tak w drugiej sędzia zupełnie się pomylił. Atak jednego z rywali Mszczonowianki nieprzepisowo zatrzymał Cezary Zieliński, a sędzia bez wahania wyciągnął czerwoną kartkę dla defensora Broni. Sęk w tym, że cała sytuacja miała miejsce około 40 metrów od bramki Pawła Młodzińskiego, a przy wychodzącym na pozycję napastniku rywali - w momencie kiedy faulował go Zieliński - znajdowało się jeszcze dwóch innych defensorów Broni!

Co ciekawe pięć minut później bardzo podobna sytuacja miała miejsce po stronie rywali, ale wówczas sędzia główny zawodów - Kamila Łojszczyka - ukarał jedynie żółtą kartką (...).

Te sytuacje nie wpłynęły jednak na postawę radomian, którzy w odstępie siedmiu minut zdobyli dwa gole. Najpierw (także mocno problematyczny rzut karny) na gola zamienił Nowosielski, a w 27. minucie na 2:0 podwyższył Przemysław Wicik. Pomocnik otrzymał podanie od Czarneckiego, i w sytuacji sam na sam z golkiperem rywali strzelił nie do obrony.

Grający w osłabieniu radomianie wciąż dążyli do zdobycia kolejnych bramek i to się zemściło, bowiem jeszcze do przerwy - doświadczeni piłkarze lidera rozgrywek, doprowadzili do wyrównania.

Kolejna mocno kontrowersyjna sytuacja miała miejsce w 58. minucie kiedy to arbiter czerwoną kartką ukarał Arkadiusza Oziewicza. Jak się miało okazać, to nie była ostatnia kartka tego koloru - pokazana przez sędziego, na co dzień prowadzącego spotkania w III lidze.

W 61. minucie doszło do krótkiej pogadanki pomiędzy arbitrem głównym a sędzią liniowym po, której Chmielewski podyktował kolejny rzut karny. Tego na gola zamienił Nowosielski, choć tym razem futbolówka wpadła do siatki dopiero po tym, jak odbiła się jeszcze od słupka!

To nie był koniec karnych, ani też czerwonych kartek, bowiem w 81. minucie Kamil Czarnecki został uderzony przez jednego z rywali i arbiter wskazał na jedenasty metr od bramki Mszczonowianki, a sprawcę ukarał wykluczeniem. Jak się miało okazać ostatniego gola w tym pojedynku, z rzutu karnego zdobył Dawid Sala.

Broń Radom - Mszczonowianka Mszczonów 4:2 (2:2)

Bramki: Nowosielski 2 (20., 63. obie z karnych), Wicik (27.), Sala (81. karny) - Paweł Jakóbiak (29.), Gregorowicz (45.)