Raków - Gryf Wejherowo 4:1. Jest trzecie zwycięstwo, w tabeli lepsza tylko Odra Opole

Raków pokonał w sobotę drużynę Gryfa Wejherowo i po czterech kolejkach, wspólnie z Odrą Opole lideruje w tabeli II ligi. Oba zespoły zdobyły po 10 punktów, a rywale są wyżej dzięki lepszemu bilansowi bramkowemu.
Przed sobotnim pojedynkiem Raków miał od Gryfa punkt więcej i obok Odry oraz Puszczy Niepołomice był jednym z trzech liderów. Wygrana dała naszej drużynie kolejne bardzo ważne trzy punkty. Samodzielnym liderem częstochowianie nie zostali ponieważ po raz kolejny w tym sezonie zaimponował beniaminek z Opola. Odra rozbiła Wartę Poznań i dzięki lepszemu bilansowi bramkowemu jest w tabeli wyżej. Puszcza tym razem doznała porażki (w Stalowej Woli ze Stalą) i wypadła z najlepszej trójki.

Gol i dwie asysty Malina grał jak natchniony



Pojedynek z Gryfem Raków rozpoczął niemrawo. Na dobrą sprawę pierwsze groźne sytuacje stworzyli goście. Konkretnie Przemysław Mońka, który w 8. minucie groźne uderzył z dystansu, a kilka chwil później po akcji z lewej strony znalazł się w sytuacji sam na sam z Tomaszem Loską. Tym razem strzelił mocno, ale nad poprzeczką.

Raków odpowiedział akcją Przemysława Oziębały i strzałem Przemysława Mizgały. Zbyt słabym jednak, aby zaskoczyć bramkarza rywali. Z kolei w 20. w dobrej sytuacji znalazł się Tomasz Płonka, ale nie trafił w światło bramki.

W 28. i 29. Raków powinien objął prowadzenie. Lewą stroną dwukrotnie przedzierał się Piotr Malinowski. Idealnie dogrywał do partnerów, ale najpierw Płonka, a w kolejnej akcji Tomas Petrasek nie potrafili zdobyć gola. Za pierwszym razem, w ogromnym zamieszaniu goście wybili piłkę z linii bramkowej (niektórzy twierdzili, że futbolówka linię przekroczyła). Natomiast Czech z bliskiej odległości nie trafił w światło bramki. Częstochowianie przeważali i na gola jak najbardziej zasługiwali. Indywidualnie szczególnie docenić trzeba "Malinę", który na lewej stronie był dla rywali nie do upilnowania. I właśnie ten piłkarz w 41. minucie po raz kolejny dośrodkował w pole karne, Petrasek wygrał pojedynek główkowy i pokonał Dawida Lelenia. Do przerwy było więc 1:0, ale znając przebieg gry można było się spodziewać, że po przerwie czerwono-niebiescy pójdą za ciosem. I poszli. Już 46. minucie swoją szansę wykorzystał wszędobylski "Malina" i było 2:0.

Mecz Raków - Gryf na zdjęciach Wyborczej Zapraszamy do oglądania



Niestety, nie pierwszy raz w tym sezonie Raków nie ustrzegł się błędu w obronie i konsekwencji starty bramki. Już piątej w czterech dotychczasowych meczach. W 56. minucie częstochowianie nie upilnowali Przemysława Szura i goście zdobyli kontaktowego gola. W 70. i 71. minucie, po okresie przewagi Rakowa, rywale dwukrotnie mogli doprowadzić do wyrównania. Rezerwowy - Adrian Klimczak najpierw nie trafił do bramki z bliskiej odległości, a w kolejnej akcji jego groźny strzał z trudem obronił Tomasz Loska. Zrobiło się nerwowo, Raków dał się zepchnąć do defensywy, ale na szczęście miał w swoich szeregach Malinowskiego, który w 75. minucie idealnie "obsłużył" Przemysława Oziębałę. Pomocnik wykorzystał swoją szansę, podobnie Rafał Figiel, który trzy minuty później wykorzystał rzut karny za faul na wprowadzonym w miejsce niewidocznego Tomasza Płonki Adamie Czerkasie. Losy meczu były w tym momencie rozstrzygnięte. Raków wygrał wyraźnie mając najlepszego piłkarza w postaci Piotra Malinowskiego, który zdobył gola i zaliczył dwie asysty.

Raków Częstochowa 4 (1)

Gryf Wejherowo 1 (0)

Bramki: 1:0 Petrasek (41.), 2:0 Malinowski (46.), 2:1 Szur (56.), 3:1 Oziębała (75.), 4:1 Figiel (78., karny)

Raków Częstochowa: Loska - Góra, Petrasek, Mesjasz, Margol, Oziębała, Kowalczyk (62. Zaradny), Figiel, Mizgała (79. Kamiński), Malinowski (, Płonka (74. Czerkas)

Gryf Wejherowo: Leleń - Bednarski, Nadolski, Szur, Brzuzy (65. Klimczak), Kołc, Czerwiński, Dampc, Chwastek (85. Goerke), Mońka (78. Marczak), Ciechański (57. Czychowski)