Sport.pl

Wisła Kraków szuka nowego właściciela

Marek Citko zrezygnował z pracy w Wiśle. - Żałuję, że tak zasłużony klub trafił w niepowołane ręce - twierdzi. Chciał, by nowy właściciel sprzedał udziały. - Biorę to pod uwagę, ale nie Citce - mówi Jakub Meresiński.
Obaj panowie najpierw chcieli kupić Koronę Kielce. Gdy to się nie udało, zaczęli negocjować z Wisłą. I do transakcji doszło pod koniec lipca. Citko miał się zająć sprowadzaniem piłkarzy, a Meresiński załatwianiem sponsorów i pieniędzy. Błyskawicznie okazało się, że nowy właściciel ma problemy z prawem. Jeszcze 7 sierpnia Citko w rozmowie z "Wyborczą" bronił Meresińskiego. Gdy jednak z dnia na dzień wychodziły na jaw kolejny zatargi z prawem, coraz mocniej rozważał rezygnację.

Citko namawiał Meresińskiego, by po cenie zakupu (ok. 1 mln zł plus długi) odsprzedał Wisłę. Argumentował, że ewentualni sponsorzy już zaczęli się wahać. Twierdził też, że bardzo mu zależało na odbudowaniu Wisły, ale z właścicielem, który ma takie problemy z prawem, to zadanie niewykonalne. Meresiński, jak przyznał, zgodziłby się sprzedać Wisłę, ale - tego już nie dodał - chciał na niej zarobić. Oczekiwał co najmniej 2 mln zł.

- Pan Citko mocno naciskał jednak, by transakcję sfinalizować natychmiast. Ze względu na to, że nie wyraziłem na to zgody, podjął decyzję o rezygnacji - zaznacza Meresiński. - Sprzedaż klubu? Jest taka możliwość, ale nie w konfiguracji przedstawionej przez pana Citkę. - Nawet z przyczyn czysto formalnych zorganizowanie takiej transakcji "od ręki" nie byłoby możliwe.

"Jest mi bardzo przykro, że zostałem wielokrotnie wprowadzony w błąd przez pana Jakuba Meresińskiego i nie chcę być łączony z jego działalnością. Zapewniam, że nie miałem wiedzy na temat przeszłości nowego właściciela Wisły Kraków. Poczuwam się do odpowiedzialności, że nie zweryfikowałem życiorysu osoby, którą niejako uwiarygodniłem własnym nazwiskiem. Powstałe szkody postaram się jak najszybciej naprawić poprzez znalezienie godnego inwestora, który odkupi klub i przywróci mu świetność. Jestem nawet przekonany, że takiego znalazłem, ale pan Jakub Meresiński nie zgodził się sprzedać swoich udziałów" - napisał w oświadczeniu Citko.

Z naszych informacji wynika, że Citko ze współpracownikami znalazł osobę, która była gotowa przejąć klub. Chodzi o Grzegorza Smolnego, byłego wiceprezesa Pogoni Szczecin. Razem z Arturem Kałużnym zainwestowali w ten klub w 2007 roku, kiedy chylił się ku upadkowi i wylądował w IV lidze. Powoli udało im się go odbudować i wrócić do ekstraklasy. W styczniu ubiegłego roku odszedł z klubu.

Meresiński w wywiadzie udzielonym oficjalnej stronie klubu twierdzi, że wciąż jest szansa na pozyskanie sponsorów i transfery. - Przeszkadza w tym nieco szum medialny, który powstał wokół mojej osoby - przyznaje.

Więcej o: