Sport.pl

Dlaczego Włókniarz nie zdobył punktu bonusowego? Winni liderzy, sprzęt, a może tor...?

W zaległym spotkaniu 9. rundy Nice Polskiej Ligi Żużlowej Eko-Dir Włókniarz Częstochowa pokonał w sobotę Stal Betad Leasing Rzeszów 50:40. Wygrana nie do końca satysfakcjonuje częstochowian, którzy liczyli na punkt bonusowy. Dlaczego nie potrafili "zgarnąć" całej puli.
- Po tym meczu nie cieszy się ani Rzeszów, ani Częstochowa, cieszą się nasi rywale - podsumował mecz menadżer Włókniarza, Michał Finfa. Rzeczywiście, remisowy wynik nie satysfakcjonuje żadnej z drużyn. W przypadku Włókniarza, ten dodatkowy punkcik nie gwarantowałby niczego, ale w kontekście walki o miejsce w finale, stawiałoby biało-zielonych w nieco lepszym położeniu. Dlaczego częstochowianie zdołali sięgnąć po bonus? Swoje znaczenie mógł mieć niebyt udany początek meczu. Po pierwszej serii częstochowianie prowadzili tylko 13:11.

- Pierwsza seria nie ułożyła się po naszej myśli - przyznaje Michał Finfa. - Mieliśmy w niej sporego pecha. Najpierw był defekt motocykla Sebastiana Ułamka, później Huberta Łęgowika... Druga seria była już lepsza w naszym wykonaniu.

Po dwóch seriach wydawało się, że sytuacja jest opanowana. W ósmym biegu rzeszowianie wygrali podwójnie i powoli zaczęli odrabiać straty. W pewnym momencie tracili do częstochowian jedynie dwa punkty.

- Rzeszowianie znaleźli odpowiednie ustawienia i w nasze szeregi wkradła się pewna nerwowość - tłumaczy Tomas Jonasson. Szwed zaprezentował się z bardzo dobrej strony - zdobył 9 punktów i 3 bonusy. Jego śladem nie poszli inni. Hubert Łęgowik przyzwyczaił kibiców, że szczególnie na własnym torze czuje się bardzo dobrze, tymczasem w sobotę zapisał przy swoim nazwisku zaledwie jeden punkt wywalczony w biegu młodzieżowców. Ten występ juniorowi można jednak wybaczyć. Łęgowik w najważniejszych momentach zwykle nie zawodził, a trzeba wiedzieć, że w sobotę miał poważne problemy sprzętowe. Słabo wypadł również Daniel Jeleniewski, który tak dobrze prezentował się na początku sezonu. Tym razem wywalczył zaledwie 5 punktów.

- Na Danielu Jeleniewskim i Hubercie Łęgowiku w ostatnich spotkaniach opierała się siła drużyny, a tym razem ich punktów zabrakło - - mówi Finfa. - Dlaczego tak się stało? Kontuzja jakiej doznał w meczu z Orłem nie miała wpływu na jego dyspozycję. Rozmawialiśmy z nim podczas meczu i mówił, że wszystko jest dobrze. Gdyby jego zdrowiem było coś nie tak, jechałby za niego Oskar Polis. To motocykle Daniela nie spisywały się dobrze. A inni? Szkoda, że na skutek defektu motocykla o punkty nie mógł powalczyć Sebastian Ułamka. Szkoda też, że w ostatnim biegu nie uporał się z Karolem Baranem. Sebastian zwykle zdobywa około dziesięciu punktów w meczu, dzisiaj zrobił dziewięć. Punkt więcej i wszyscy byliby szczęśliwi. Trzeba też dodać, że Rzeszów był jedną z mocniejszych ekip, jakie gościliśmy w Częstochowie. Nawet Lokomotiv nie postawił takiego oporu. Poza tym tor nie wyszedł nam do końca taki, jaki chcieliśmy, żeby wyszedł - podsumowuje Finfa.

Do stanu toru mniejszą wagę przywiązuje jednak Rafał Trojanowski, który w meczu z silnym rywalem zdobył 8 punktów i 2 bonusy: - Rzeczywiście tor był trochę inny niż zawsze, ale pogoda bywa różna. Warunki atmosferyczne zmieniają się zarówno podczas przygotowywania toru, jak i podczas samego meczu. Dochodzą do tego przerwy, polewania... Poza tym trochę padało, baliśmy się, że mecz zostanie po raz kolejny odwołany, a to już byłoby śmieszne i mogłaby spaść na nas fala krytyki - tłumaczy Trojanowski.

Terminarz na ostatnie mecze sezonu wydaje się być o wiele korzystniejszy dla zajmującego pozycję wicelidera Lokomotivu. Zdają sobie z tego sprawę w klubie:

- Gdybyśmy zdobyli bonus, mielibyśmy więcej w swoich rękach - mówi Michał Finfa. - Terminarz Lokomotivu jest o wiele łatwiejszy również pod tym względem, że my z Opola możemy wywieźć tylko dwa punkty, a Łotysze w tej samej kolejce mogą wzbogacić się o trzy oczka. Przed nami także wyjazd do Łodzi, a na swoim torze mecze, w których mamy sporo do odrobienia.

Więcej o: