Legia poległa na Arenie Lublin! Pierwsza wygrana Górnika

Mecz Górnika z mistrzem Polski - stołeczną Legią obserwowała rekordowa jak na łęcznian liczba widzów. Na Arenę Lublin przyszło ich ponad dziewięć tysięcy. Piłkarze odpłacili się najlepiej jak mogli - zwycięstwem. Była to pierwsza wygrana Górnika w tym sezonie.
Wcześniej lepiej gospodarzom poszło tylko w Pucharze Polski, gdzie we wtorek pokonali w Legnicy Miedź 3:2. Mistrzowie Polski też się nie mieli specjalnie czym pochwalić, bo w ekstraklasie zwyciężyli zaledwie raz, a trzy ich mecze zakończyły się remisem. Mają już także z głowy Puchar Polski, bo w środę wyeliminował Legię z tych rozgrywek zabrski Górnik. - Wierzę, że to tylko kwestia czasu, kiedy zaczniemy wygrywać w lidze. Stwarzamy sobie sytuacje, ale nie strzelamy bramek. Nie chcę pompować balonika pod tytułem Vojo Ubiparip. To gracz o dużych umiejętnościach i wierzę, że nam pomoże - mówił przed meczem Andrzej Rybarski, trener Górnika. Postawił na Serba, który tym razem zagrał od pierwszej minuty, i jak się potem okazało zawodnik nie zawiódł. Z kolei w Legii wystąpił już Michał Pazdan, natomiast na ławce rozpoczął spotkanie Nemanja Nikolić.

Trzeba przyznać, że gospodarze przystąpili do tej potyczki bez kompleksów. Zaczęli spotkanie odważnie i mieli optyczną przewagę. Już w piątej minucie mogli uzyskać prowadzenie. W bardzo dobrej sytuacji strzeleckiej znalazł się Piotr Grzelczak, ale przegrał pojedynek z Arkadiuszem Malarzem. Łęcznianie starali się atakować i próbowali strzelać na bramkę rywali, ale zarówno Maciejowi Szmatiukowi, jak i Grzelczakowi wyraźnie brakowało precyzji. Z kolei zespół trenera Besnika Hasiego skoncentrował się na obronie, i trzeba powiedzieć, że robił to dobrze, bo atakujący łęcznianie nie byli w stanie zrobić legionistom większej krzywdy, choć często gościli pod ich bramką. W 35. minucie przed szansą stanął Grzegorz Bonin, do którego dotarła futbolówka, po dośrodkowaniu Szymona Drewniaka, ale fatalnie spudłował. Chwilę później Jakub Rzeźniczak popełnił poważny błąd, do piłki dopadł Bartosz Śpiączka, strzelił z woleja, lecz bardzo niecelnie. Tuż przed przerwą groźnie głową uderzył Pazdan, lecz piłka skozłowała i poszybowała ponad poprzeczką bramki strzeżonej przez Sergiusza Prusaka. Szczerze mówiąc w pierwszej połowie wyglądało to tak, jakby legioniści już byli myślami przy czekającym ich meczu eliminacyjnym do Ligi Mistrzów z irlandzką drużyną Dundalk, bo na murawie prezentowali się nad wyraz słabo.

Po przerwie mistrzowie Polski zaczęli grać z większym zębem. W 50. minucie groźnie strzelił Kasper Hämäläinen, którego dobrym podaniem obsłużył Steeven Langil, jednak Prusak czubkami palców zdołał piłkę wybić. Po chwili Fin znowu sprawdził umiejętności bramkarza Górnika, ale ten pokazał, że zna swój fach. W 69. minucie Górnik stanął przed olbrzymią szansą na objęcie prowadzenia. Za zagranie Pazdana ręką w polu karnym arbiter podyktował rzut karny. Do piłki podszedł Bonin, strzelił w róg, ale jego intencje znakomicie wyczuł Malarz i zdołał piłkę wybić. Po chwili warszawski golkiper znowu popisał się kapitalną interwencją, tym razem po uderzeniu głową Ubiparipa sparował piłkę na słupek. Ostrzał bramki Legii trwał, mocno i celnie przymierzył Leandro, ale Malarz znowu nie dał się pokonać. W końcu wysiłki łęcznian zostały uwiecznione powodzeniem. W 81. minucie - po rzucie rożnym - prowadzenie dla Górnika uzyskał Ubiparip i gospodarze już nie dali sobie wydrzeć zwycięstwa.

W następnej kolejce łęcznianie zmierzą się 21 sierpnia z Zagłębiem w Lubinie.

DYSKUTUJ Z NAMI O LUBELSKIM SPORCIE NA FACEBOOKU



Górnik Łęczna 1 (0)

Legia Warszawa 0

Bramka: Ubiparip (81.)

Górnik: Prusak - Sasin, Pruchnik, Szmatiuk, Leandro - Drewniak, Danielewicz Ż - Bonin, Ubiparip, Grzelczak (89. Vukobratović) - Śpiączka (61. Piesio).

Legia: Malarz - Broź Ż, Rzeźniczak, Pazdan, Hlousek Ż - Moulin Ż, Kopczyński (84. Nikolić) - Kucharczyk, Hämäläinen (73. Odjidja-Ofoe), Langil (69. Aleksandrow) - Prijović.

Sędziował: Krzysztof Jakubik z Siedlec.

Widzów: 9248.