GKS Bełchatów - Raków Częstochowa 1:2. Na początku paraliż, ale potem...

Po fatalnym początku meczu Raków przegrywał w Bełchatowie 0:1, ale jeszcze w pierwszej połowie wyszedł na prowadzenie i odniósł bardzo ważne zwycięstwie. Po trzech kolejkach ma w dorobku 7 punktów.
Piątkowy pojedynek miał zweryfikować możliwości obu zespołów. GKS wygrał pierwsze dwa mecze, a liderem nie został tylko dlatego, że musiał odrobić 3 minusowe punkty, którymi ukarany został za niespełnienie wymogów licencyjnych. Wygrana potwierdziłaby, że mimo problemów organizacyjno-finansowych, w II lidze może być bardzo groźny. Dla Rakowa (w pierwszych spotkaniach zdobył 4 punkty), zwycięstwo z silnym rywalem oznaczałoby nie tyle dobry, co bardzo dobry start w rozgrywkach. Częstochowianie mieli o co walczyć. Stawka była spora i chyba trochę sparaliżowała drużynę. Trudno inaczej wytłumaczyć fatalny początek w wykonaniu podopiecznych Marka Papszuna.

Tomasz Margol po meczu w Bełchatowie Biorę winę na siebie



Już 3. minucie, grający w GKS-ie wychowanek Rakowa Artur Lenartowski odebrał piłkę Tomaszowi Margolowi. Podał na lewe skrzydło do Marcina Krzywickiego, a ten strzałem w długi róg pokonał Tomasza Loskę. Chwilę później mogło być 2:0, ale na szczęście dla Rakowa Krzywicki z ostrego kąta uderzył w boczną siatkę.

W 13. minucie na strzał z dystansu zdecydował Patryk Rachwał. Piłka skozłowała tuż przed bramkarzem Rakowa. Loska odbił futbolówkę przed siebie, a Adam Mesjasz w ostatniej chwili ubiegł rywala, który miał przed sobą pustą bramkę.

W 20. minucie Krzywicki po raz drugi trafił do bramki Rakowa, częstochowscy kibice zamarli, ale sędzia odgwizdał spalonego. Dosłownie sekundy później ten sam piłkarz uderzył groźnie obok bramki. Raków był w defensywie, co nie zapowiadało niczego dobrego. Tym bardziej, że nie miał pomysłu na grę. W pierwszych 30 minutach rozegrał trzy, może cztery składne akcje, a groźny strzał na bramkę gospodarzy oddał tylko Rafał Figiel. W 31. minucie bliski wypracowania sobie pozycji strzeleckiej był Przemysław Oziębała, który zastąpił w składzie Damiana Warchoła. Oziębała walczył, był aktywny na prawym skrzydle, ale z tej aktywności generalnie niewiele wynikało.

Jak Raków walczył i wygrywał w Bełchatowie FOTORELACJA



Pierwszy celny strzał na bramkę GKS-u częstochowianie oddali dopiero w 38. minucie i o włos, a doprowadziliby do wyrównania. Figiel dośrodkował wówczas w pole karne, Tomasz Margol uderzył głową, ale Paweł Lenarcik popisał się świetną interwencją. W 40. minucie okres lepszej gry Raków udokumentował wyrównującą bramką. W głównej roli ponownie wystąpił Margol, który zaskoczył bramkarza gospodarzy ładnym uderzeniem z rzutu wolnego. Na tym nie koniec. W 45. minucie częstochowianie przechwycili piłkę, Figiel podał w pole karne do Piotra Malinowskiego, a tej huknął w długi róg i dał Rakowowi prowadzenie. Szok? dla gospodarzy na pewno, ale dla kibiców czerwono-niebieskich, którzy wybrali się do Bełchatowa również. Bo chyba mało kto się spodziewał, że Raków zdobędzie się na udany finisz i pierwszą połowę zakończy prowadzeniem.

Druga połowa była zupełnie inna niż pierwsza. Emocjonująca, z kibicami Rakowa, których części długo nie wpuszczano na trybuny (doszło do przepychanek z policją i ochroną) i głośnym, choć nie zawsze kulturalnym dopingiem. Gospodarze próbowali odrobić starty, ale przez 25 minut nie byli w stanie stworzyć groźnej sytuacji. Dopiero 71. minucie Krzywicki uderzył co sił z około 11 metrów, ale piłkę zablokował Mesjasz. Raków mógł podwyższyć wynik kilka chwil wcześniej. Grając agresywnie na całym boisku, częstochowianie przejęli piłkę i po szybkiej akcji z około 18 metrów strzelał Przemysław Mizgała. Bramkarz GKS-u z trudem, ale odbił piłkę. W kolejnych minutach drużyny walczyły twardo, wynik nie uległ zmianie, chociaż tuż przed ostatnim gwizdkiem arbitra gospodarze byli krok od wyrównania. Raków sięgnął więc po bardzo ważne zwycięstwo i jakże cenne 3 punkty.

GKS Bełchatów 1 (1)

Raków Częstochowa 2 (2)

Bramki: 1:0 Krzywicki (3.), 1:1 Margol (40.), 1:2 Malinowski (45.)

Raków Częstochowa: Loska - Cyfert, Petrasek, Mesjasz, Oziębała, Margol (80. Duriska), Figiel, Malinowski, Kowalczyk (59. Zaradny), Mizgała, Płonka (87. Czerkas)

GKS Bełchatów: Lenarcik - Pisarczuk, Grolik, Witasik, Szymorek, Andrzejczak, Rachwał, Lenartowski (60. Zgarda), Papikyan (18. Zięba, 81. Maciejewski), Flaszka, Krzywicki